• RSS
Thursday, February 9, 2012 7:08:00 AM
Kiedy odchodzi wybitna poetka, z której byliśmy dumni, choć nigdy o to nie zabiegała, rodzi się potrzeba wspomnień, ciszy, znalezienia słów na ostatnie pożegnanie. Coś bezpowrotnie się kończy, nie tylko dla jej bliskich. W Polsce spokoju nie będzie...



Jeszcze przed pogrzebem niektórzy "patrioci" - po raz drugi, pamiętając sprawę z Czesławem Miłoszem - wszczynają awanturę. Pojawiły się pretensje: poetka nie kojarzy się z polską, płaczącą wierzbą. I lamentują patrioci nad narodem, a nad śmiercią człowieka - już nie potrafią.

Obowiązki wobec narodu

Burzę wywołały twierdzenia posłanki PiS Krystyny Pawłowicz, która na antenie Programu 1 Polskiego Radia przekonywała, że poeta ma obowiązki wobec narodu, a noblistka się z nich nie wywiązała: "nie towarzyszyła nam w odzyskiwaniu Polski, w odzyskiwaniu suwerenności". Szymborska "nie kojarzy mi się z Polską, z polską wierzbą". "Nie wyrażała myśli i uczuć" posłanki, "nie stawiała trudnych pytań o Polskę". "Miała bardzo lewicowe poglądy", ona tylko "bawiła się słowami".

Nie wiem, dlaczego noblistka miałaby wyrażać myśli posłanki, zamiast własnych. Nigdy (na szczęście) nie aspirowała do bycia "narodową wieszczką", unikała życia publicznego. Gdyby to wyborcy wybrali ją poetką, mieliby prawo ją rozliczać: jak reprezentuje ich wartości i realizuje obietnice. Sęk w tym, że ta dama, z jej wrażliwością, umiłowaniem kameralności, nigdy by w wyborach nie wystartowała...

W reakcji na słowa Pawłowicz powstał "List otwarty w sprawie Wisławy Szymborskiej" autorstwa literatów, opublikowany w "Polityce". Czytamy w nim: "Literatura, która na co dzień znajduje się na marginesie zainteresowania zarówno rządzącej większości jak i opozycji, w wypadku śmierci utytułowanego polskiego Poety (bądź, jak w tym przypadku, Poetki) staje się sprawą narodową.[..] Polscy politycy przerzucają się fragmentami jego biografii, mającymi wpisać go w jedną bądź drugą wersję mitu narodowego. Pomijają przy tym najważniejsze - czyli samą poezję." A wcześniej: "Tym, co świadczy o poecie, jest jego twórczość, nie zaś "polskość", "katolickość", poparcie dla aborcji i eutanazji czy dla wolnego rynku."

Sygnatariusze protestują przeciw "instrumentalizacji postaci i dzieła" noblistki. List przedrukowały - i tym samym poparły - "Gazeta Wyborcza" i "Krytyka Polityczna", co może go zniszczyć jako byt ponad podziałami. Pretensje, do bólu przewidywalne, będą eskalować - grozi nam powtórka z obłędu... A poetka pisała: "Nic dwa razy się nie zdarza" [...] "I pomrzemy bez rutyny" [...]

W obronie jednostki

Znawcy podkreślają uniwersalizm twórczości Szymborskiej. Nie skończyła studiów (polonistyka i socjologia), a kwestie egzystencjalne rozważała jak wytrawny filozof. Miała dar obserwacji, z pełnego ironii dystansu. Czytając jej wiersze, dostrzega się niezwykłą, arcymistrzowską precyzję słowa. Pisała w sposób zwyczajny, konwersacyjny, za każdym razem tworząc swoistą etiudę. To nie była sztuka dla sztuki. Słowo jest narzędziem, lecz tak dobranym, że staje się kluczem otwierającym przestrzenie nowych sensów - okna ociężałej, skostniałej w bezruchu, wyobraźni.

Była osobna, odrębna; mówiła o rzeczach ważnych, przekraczając podziały ideowe, narodowe i plemienne. Wojciech Bonowicz, poeta i redaktor "Znaku",podkreśla: "Poezja Szymborskiej ma charakter antytotalitarny: jest pisana w obronie jednostki, jednostkowego istnienia i jednostkowej wolności. W obronie przed wszystkim, co się nad tą jednostka `państwi`, ale też w obronie jednostki przed obojętnością innych. Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt: powtarzający się w jej wierszach motyw życia jako daru i związanego z tym poczucia odpowiedzialności. To przykre, że wiele osób nie dostrzega tego wymiaru i nie rozumie drogi, jaką ta twórczość przeszła od lat 50’."

Ponad pół wieku temu młodziutka Wisia pisała wiersze ku czci Stalina i była w PZPR. Od tomiku "Wołanie do Yeti" (1957) tworzy autonomicznie, nie ulega presji otoczenia władzy. Jej głos jest coraz bardziej skrystalizowany. W "Tygodniku Powszechnym" poświęconym jej pamięci (z 12 lutego 2012 ), Kalina Błażejowska zauważa, że w 1966 roku jako jedyna z krakowskiego środowiska literatów, w akcie solidarniści z Leszkiem Kołakowskim, oddała partyjną legitymację. Zaraz potem straciła pracę w "Życiu Literackim". Na własnych błędach uczyła się, czym jest komunizm i wolność sądu. Może gdyby nie one, nie byłaby tak silna, i tak pokorna.

Mimochodem i niechcący

Wśród powtarzalności fraz krytyków ktoś się (częściowo) wyłamał. Tomasz Terlikowski w tekście "Piękno, które zostanie" (Fronda.pl) apeluje, by noblistki nie osądzać. Według niego poezja "broni się siłą słowa, a nie życia autora. Czas tuż po śmierci jest czasem modlitwy za zmarłego, a nie całościowej oceny jego życia. Dlatego "możemy się z tym wstrzymać na kilka przynajmniej dni".

Co będzie po pogrzebie? Szukając odtrutki, warto sięgnąć po opinię Jerzego Kwiatkowskiego, który twierdzi coś przeciwnego, niż miłosierny esteta z "Frondy": "Możemy podziwiać poetów, którzy tragizm (świata i ludzkiego istnienia) ukazują nam wprost, którzy swoje lęki i fobie wyładowują przed nami, zazwyczaj uwalniając się w ten sposób od nich. Ale na większy szacunek zasługują poeci, u których wartości estetyczne i poznawcze łączą się z etycznymi, Tacy, którzy w swojej poezji tworzą - minochodem, jak gdyby niechcący - pewien model człowieczeństwa, który może stać się wzorem i pomocą dla innych. Do takich poetów należy Szymborska."

Polska prawica Szymborskiej raczej nie zaakceptuje. To są sprzeczne koncepcje myślenia. Szymborska szuka i zadaje pytania - prawica chce jasnych odpowiedzi. Szymborska mówi od siebie - prawica od narodu. Szymborska pisze o człowieku - prawica o (wiecznie udręczonym) Polaku. Szymborska ma ironię i dystans do siebie - prawica się obraża. Szymborska nie lubiła nigdy narzekać - prawica... itd...

Każdy ma prawo do krytyki. Tylko czy każdą utalentowaną, docenioną w świecie indywidualność, trzeba czynić punktem sporu?

Poetycka puenta...

To prawda, nie znam się na literaturze. Nie przystoi mi oceniać dzieł wyjątkowej poetki. Świadoma niewiedzy poprosiłam o zabranie głosu...poetów. Drugim po Bonowiczu, do którego się zwróciłam, był Krzysztof Cezary Buszman: "Poeta ma przede wszystkim obowiązek opisywania świata, przefiltrowanego przez jego wrażliwość. Nie powinien dawać się wciągać w polityczne rozgrywki, ale być wyrazicielem własnego, niczym nie przymuszonego oglądu spraw. Każdemu przytrafiają się błędy, bo nie popełniają ich tylko martwi oraz ci, którym bierność odbiera odwagę dokonywania wyborów. Oczywiście mamy poezję osadzoną w nurcie patriotycznym, poezję która jednoczyła, powtarzam - jednoczyła Polaków w czasach największej próby narodu, ale mamy też poezję uniwersalną, ponadnarodową i ponadczasową.Taką zostawiła nam w kulturowym dorobku świata (czytaj - również Polski) Wisława Szymborska."

Pytajcie poetów! Odpowiedzą prozą, a czasem wierszem, jak Buszman:

"Oto tendencja dzisiejsza
Gdy czas maluczkich nastał
Wielkich z wielkości pomniejszać
Zamiast z małości wzrastać!"

Wisławy Szymborskiej o nic więcej już nie zapytamy.

Małgorzata Bilska
deon.pl