Boże Narodzenie. Jeszcze świeckie czy już antyreligijne?

Szopka. Tradycja, która narusza zasadę rozdziału kościoła i państwa. Tak przynajmniej twierdzą ateiści, więc w Wirginii grupie niewierzących pozwolono na wzniesienie ukrzyżowanego szkieletu Św. Mikołaja na terenie sądu w Leesburg, w hrabstwie Loudoun.

Kiedy w 1870 r. prezydent Ulysses Grant ogłosił Boże Narodzenie świętem narodowym chyba nie przypuszczał, że będzie wywoływać w przyszłości tyle kontrowersji.

Grupa ateistów z Wirginii zajęła w tym roku większość z 10 miejsc przeznaczonych przez miasto na świąteczne ekspozycje. Bo władze miasta chciały się dostosować do orzeczenia Sądu Najwyższego z 1989 r., zgodnie z którym wystawianie tradycyjnej bożonarodzeniowej szopki w miejscu publicznym „w niedopuszczalny sposób promuje religię”…

Rozzłoszczeni mieszkańcy tak bardzo pokiereszowali szkielet św. Mikołaja, że wykonawca ekspozycji zmuszony był w końcu zabrać go do domu.

Trzeba jednak przyznać, że część wystaw ateistów nie była „obraźliwa”, wręcz przeciwnie. Przewijały się życzenia „pokoju, miłości i zdrowia dla wszystkich” oraz przesłania takie jak: „Mogę być moralny i bez religii”.

Podobne „niereligijne” wersje szopek powstają w całym kraju – na Kapitolu w Wisconsin miejsce trzech króli zajęli Mark Twain, Charles Darwin i anarchistka Emma Goldman. Na miejscu Józefa stanął Thomas Jefferson promieniejący w chwale nie Dzieciątka, ale czarnoskórej dziewczynki. Annie Laurie Gaylor , współzałożycielka Freedom From Religion Foundation, która wystawiła „alternatywną” wersję szopki stawia sobie za cel usunięcie wszystkich manifestacji religijnych z miejsc publicznych.

Podczas gdy 76 procent mieszkańców USA identyfikuje się jako chrześcijanie (sondaż pt. „American Religious Identification Survey” w 2008 r. przeprowadził Trinity College), wyznawcy innych religii też, choć na swój sposób, przeżywają świąteczny okres (Chanuka, Kwanzaa etc.). I tu pojawia się problem pierwszej poprawki do Konstytucji USA mówiącej o swobodnym wykonywaniu praktyk religijnych, której najbardziej zacięcie, o ironio, bronią ateiści.

Niechrześcijanie są przekonani, że Boże Narodzenie ma korzenie pogańskie i związane jest z celebrowaniem przesilenia zimowego. Natomiast chrześcijanie wierzą, że święto powstało, by upamiętnić narodziny Syna Bożego, choć żaden z ewangelistów nie podaje konkretnej daty narodzin Chrystusa – równie dobrze mógłby to być każdy inni dzień roku…

To jednak nie jedyna płaszczyzną, na której toczy się spór. Obecnie Święta niemal zupełnie zawłaszczone przez handlowców oraz kładące nacisk na obdarowywanie się prezentami i konsumpcję zmieniając słownictwo związane z Bożym Narodzeniem. Jak na razie jednak próby przeforsowania nowej wersji życzeń świątecznych w formie „Happy Holidays” zamiast „Merry Christmas” nie znalazło jeszcze całkowitego uznania wśród Amerykanów. Z sondażu przeprowadzonego przez Marist College i Knights of Columbus w listopadzie br. wynika, że 64 procent mieszkańców USA nadal woli tradycyjną formę życzeń. (Gwoli wyjaśnienia: „Xmas” nie jest niereligijną wersją życzeń; „X” oznacza grecką literę „chi”, która z kolei jest skrótem od „Christos” – greckiego określenia Chrystusa).

Oliwy do ognia potrafią dolać też politycy. W tym roku gubernator Rhode Island Lincoln Chafee nazywał uparcie 5-metrowe drzewko na stanowym Kapitolu „holiday tree”… Można by się tylko zastanawiać, na ile oburzenie chrześcijan na tego typu próby zmian ich zwyczajów wynika z religijności, a na ile po prostu z silnego przywiązania do tradycji…nawet pogańskiej.

Walka o Święta wydaje się absurdalna, ale chyba bardziej przykre jest to, że Święta są dziś tak skomercjalizowane, że nie trzeba parodii ateistów – wypaczają się i bez tego.

Anna Samoń

Infor