 <?xml-stylesheet type="text/css" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.css" ?> <?xml-stylesheet type="text/xsl" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.xsl" ?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>RAWolucja blog</title>
    <link>http://www.polonia360.com/rawolucja.aspx</link>
    <description />
    <docs>http://www.rssboard.org/rss-specification</docs>
    <generator>mojoPortal Blog Module</generator>
    <ttl>120</ttl>
    <item>
      <title>Perfekcjonizm</title>
      <description><![CDATA[<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art4/perfekcjonizm.jpg" style="width: 540px;" /><br />
<br />
Czy perfekcjonizm na pewno jest doskonały? Odpowiada Wayne W. Dyer:<br />
<br />
&bdquo;Dlaczego miałbyś wszystko robić dobrze? Kto zapisuje twoje wyniki? Słynne powiedzenie Winstona Churchilla na temat perfekcjonizmu ukazuje, jak paraliżujące może być  bezustanne dążenie do sukcesu: &bdquo;Maksyma: &bdquo;Tylko doskonałość się liczy&rdquo; znaczy tyle samo, co niemoc&rdquo;.<br />
<br />
Perfekcjonistycznym, nonsensownym &bdquo;R&oacute;b wszystko jak najlepiej&rdquo; możesz sam siebie sparaliżować. Oczywiście możesz wybrać kilka ważnych dziedzin twojego życia, w kt&oacute;rych naprawdę chcesz dać z siebie wszystko. Jednak w przypadku znakomitej większości zajęć poczucie konieczności robienia wszystkiego jak najlepiej, czy nawet tylko dobrze, przeszkadza w robieniu tego w og&oacute;le. Nie pozw&oacute;l perfekcjonizmowi, aby trzymał cię z dala od życia i przyjemności, jakie mogą cię spotkać! Spr&oacute;buj zmienić &bdquo;Zr&oacute;b to jak najlepiej&rdquo; na po prostu &bdquo;Zr&oacute;b to&rdquo;. Perfekcja oznacza niezdolność do działania. Jeśli stosujesz względem siebie perfekcyjne wzorce doskonałości, to nigdy nie zaryzykujesz  niczego innego ani wiele nie osiągniesz, ponieważ pojęcie doskonałości nie odnosi się do człowieka. B&oacute;g może być doskonały, ale ty, będąc człowiekiem, nie powinieneś stosować takich bezsensownych zasad względem siebie i swojego zachowania.<br />
<br />
Jeśli masz dzieci, nie budź w nich uczucia niemocy i niepewności, nalegając, żeby robiły wszystko najlepiej, jak potrafią. Raczej porozmawiaj z nimi o tym, co zdają się lubić najbardziej, i zachęć je do większego zaangażowania w tych dziedzinach. Natomiast w przypadku innych zajęć czy zainteresowań sama aktywność jest o wiele ważniejsza niż osiągnięcie sukcesu. Lepiej naucz je grać w siatk&oacute;wkę, niżby miały siedzieć w kącie, m&oacute;wiąc: &bdquo;Jestem do niczego&rdquo;. Zachęć je do jazdy na nartach, śpiewu, rysunku czy czegokolwiek dla samej przyjemności, jaka się z tym wiąże, a nie dla osiągnięcia dobrych rezultat&oacute;w. Nie powinno się zachęcać dzieci do wsp&oacute;łzawodnictwa ani do pr&oacute;bowania czy robienia czegoś dobrze. Zamiast tego spr&oacute;buj przekazać im poczucie własnej godności, dumy i zadowolenia z wykonywania zajęć, kt&oacute;re same uznały za ważne.<br />
Dziecku łatwo jest wm&oacute;wić zasadę jednoznaczności między poczuciem własnej wartości a jego niepowodzeniami. Jeśli tak się zdarzy, zacznie ono stronić od zajęć, w kt&oacute;rych nie zdoła osiągnąć doskonałości. I co jest nawet bardziej niebezpieczne, może ono nabyć nawyku niepewności, mieć potrzebę szukania akceptacji u innych, poczucie winy i przejawiać wszystkie błędne zachowania, kt&oacute;re wiążą się z brakiem akceptacji samego siebie.<br />
<br />
Jeśli uzależnisz poczucie własnej wartości od niepowodzeń i sukces&oacute;w, będziesz często skazany na uczucie totalnego braku wartości. Weźmy na przykład Thomasa Edisona. Jeśli potraktowałby on porażkę w jakimkolwiek doświadczeniu jako wyznacznik swojej własnej wartości, to po pierwszej nieudanej pr&oacute;bie poddałby się, ogłosił, że jest przegrany, i zaniechał dalszych pr&oacute;b dania światu światła. Niepowodzenie może być pouczające, czasem może być wręcz bodźcem do pracy i poszukiwań. Można je nawet uznać za sukces, jeśli wskazuje drogę do nowych odkryć. Kenneth Boulding powiedział:<br />
&bdquo;Ostatnio przeglądałem wydane przeze mnie zbiory mądrości ludowych. Jedna z nich brzmi: &bdquo;Nic tak nie zawodzi jak sukces&rdquo;, bo niczego nie można się z niego nauczyć. Niepowodzenie jest jedyną rzeczą, z kt&oacute;rej w og&oacute;le możemy się czegoś nauczyć, podczas gdy sukces tylko utwierdza nas w naszych przesądach&rdquo;.<br />
<br />
Pomyśl o tym! Bez niepowodzeń niczego nie osiągniemy, a mimo to nauczyliśmy się cenić sukces jako jedyną akceptowalną normę. Jesteśmy skłonni unikać wszystkich doświadczeń, kt&oacute;re mogłyby przynieść porażkę. Obawa przed niepowodzeniem stanowi dużą część lęku przed nieznanym. Wszystkiego, co nie zakrawa na gwarantowany sukces, należy unikać. Obawa przed niepowodzeniem oznacza lęk zar&oacute;wno przed nieznanym, jak i przed dezaprobatą, że nie zrobiłeś wszystkiego jak najlepiej.&rdquo;<br />
<br />
<span style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: initial; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/perfekcjonizm.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/perfekcjonizm.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Perfekcjonizm+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fperfekcjonizm.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fperfekcjonizm.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/perfekcjonizm.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/perfekcjonizm.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/perfekcjonizm.aspx</guid>
      <pubDate>Wed, 06 Feb 2013 16:45:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Chorzy na zdrowie</title>
      <description><![CDATA[Jak rozpoznać tę cienką granicę, kt&oacute;ra dzieli żarliwą troskę o zdrowie od stresującej obsesji? Na to pytanie odpowiada Olga Woźniak w artykule z miesięcznika &bdquo;Zwierciadło&rdquo; (polecam cały dodatek o zdrowiu z tego wydania):<br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art4/ChorzyNaZdrowie.jpg" style="width: 543px; height: 363px;" /><br />
<br />
Wybieraj produkty organiczne, dokładnie przeżuwaj jedzenie, sprawdzaj zawartość konserwant&oacute;w. Zimą jedz tylko dania gotowane, wiosną surowe. To instrukcja prawidłowego odżywiania? Też. A dla niekt&oacute;rych pierwszy krok do obsesji.<br />
<br />
O tym, że nie jemy zdrowo, słyszeli chyba wszyscy. Więcej warzyw i owoc&oacute;w! &ndash; Mniej tłuszcz&oacute;w i węglowodan&oacute;w! &ndash; apelują lekarze i dietetycy.<br />
Istnieją wśr&oacute;d nas jednak i tacy, kt&oacute;rzy są przodownikami w dziedzinie zdrowego odżywiania. Ich wysiłki znacznie przekraczają normę. Co więcej, dla niekt&oacute;rych to zdrowe odżywianie staje się prawdziwą obsesją, kt&oacute;rą należy leczyć.<br />
<br />
<strong>
Być czystym</strong><br />
Do takich os&oacute;b należał Amerykanin doktor Steven Bratman. To on w 1997 roku stworzył termin &bdquo;ortoreksja&rdquo; na określenie przypadłości, na kt&oacute;rą cierpiał. Ortoreksja (z gr. orthos &ndash; &bdquo;prawidłowy&rdquo;, &bdquo;prawy&rdquo; i orexis &ndash; &bdquo;pożądanie&rdquo;, &bdquo;pragnienie&rdquo;) &ndash; co można wnioskować już z nazwy &ndash; jest bliską kuzynką anoreksji. Zar&oacute;wno anorektycy, jak i ortorektycy mają obsesję na punkcie jedzenia. Odnoszą wrażenie, że sprawują absolutną władzę nad swoim sposobem odżywiania. Ci pierwsi myślą gł&oacute;wnie o tym, by nie jeść za dużo (przy czym kategoria &bdquo;za dużo&rdquo; jest tu wysoce względna), drudzy skupiają się na takiej kompozycji swojej diety, by była maksymalnie zdrowa (komentarz do &bdquo;zdrowa&rdquo; analogiczny).<br />
W przeciwieństwie jednak do anorektyk&oacute;w, kt&oacute;rzy ukrywają swoją przypadłość, ortorektycy nieustannie komentują nowe trendy w zdrowym żywieniu. Dużo m&oacute;wią o swojej diecie.<br />
- Jeśli chcemy stwierdzić, czy cierpimy na ortoreksję, wystarczy zadać sobie proste pytanie: Czy bardziej skupiam się na przyjemności, kt&oacute;rą daje jedzenie, czy na drobiazgowym analizowaniu składu posiłku &ndash; radzi dr Bratman.<br />
Ortorektyk może być wegetarianinem, weganinem, fanem diety doktora Dukana czy testerem wielu diet. Ortoreksja zaczyna się niewinnie: na początku chcemy po prostu zmienić swoje nawyki żywieniowe. Motywacją może być chęć zgubienia kilku kilogram&oacute;w, oczyszczenie organizmu czy pozbycie się alergii pokarmowej. Z czasem jednak może się zdarzyć, że myślenie o tym, co i jak jemy, zaczyna dominować w naszym życiu.<br />
Anorektyk myśli, że wciąż jest za gruby, pragnie obsesyjnie schudnąć. Ortorektyk ma podobnego fisia na punkcie &bdquo;oczyszczenia&rdquo;. Z czasem do chęci bycia czystym i odtrutym zaczyna dorabiać ideologię. Jedzenie przybiera formę rytuału. Za niewielkie odstępstwo od diety taka osoba karze się zaostrzeniem rygor&oacute;w, głod&oacute;wkami. Ten kuchenny mistycyzm osiąga stan, w kt&oacute;rym jego wyznawca spędza większość swego czasu na planowaniu, przygotowywaniu i spożywaniu posiłk&oacute;w.<br />
<br />
<strong>
Umarł na zdrowie</strong><br />
- Doszedłem do stanu, w kt&oacute;rym odżywiałem się tylko organicznymi, lokalnymi produktami. Byłem restrykcyjnym wegetarianinem. Każdy kęs żułem 50 razy. Jadłem zawsze w ciszy i starałem się wstawać od stołu z poczuciem niepełnego żołądka. Czułem wyższość nad ludźmi objadającymi się pizzą i czipsami. Miałem poczucie, że choć jedna dziedzina mojego życia znajduje się pod moją całkowitą kontrolą &ndash; m&oacute;wi dr Bratman. &ndash; Zacząłem unikać kontakt&oacute;w towarzyskich, restauracji, wyjazd&oacute;w, chyba że mogłem zabrać ze sobą własne pożywienie. Tknęło mnie, że chyba coś jest ze mną nie tak, gdy opuściłem znajomych, bo awokado, kt&oacute;re miałem w kuchni, właśnie osiągnęło odpowiedni stan dojrzałości.<br />
Te problemy są jednak niczym wobec zdrowotnych skutk&oacute;w obsesyjnej diety. Choć może zabrzmi to paradoksalnie, istnieją ofiary śmiertelne zdrowego odżywiania.<br />
Zdarza się, że osoby obsesyjnie skupione na swojej diecie unikają określonych produkt&oacute;w, prowadzą oczyszczające głod&oacute;wki. Bywa, że doprowadzają się do anemii, zaburzeń krążenia, uszkodzenia mięśnia sercowego, anoreksji.<br />
Jedna z pacjentek dr Bratmana, chcąc wyeliminować ze swego jadłospisu wszystko, na co jest uczulona (by m&oacute;c odstawić leki, kt&oacute;re dawały nieprzyjemne efekty uboczne), doprowadziła do sytuacji, w kt&oacute;rej mogła jeść jedynie sześć produkt&oacute;w. Leki faktycznie nie były jej potrzebne, ale czy efekty uboczne jej nowego sposobu życia nie stały się bardziej dokuczliwe?<br />
Zaburzenia dotyczące odżywiania, takie jak anoreksja, bulimia, a teraz także i ortoreksja, mają cechy nerwicy natręctw.<br />
<br />
<br />
A jednak nie przytrafia się to wszystkim, kt&oacute;rzy dbają o zdrowy styl życia czy szczupłą sylwetkę. Czy są zatem osoby, kt&oacute;rym łatwiej popaść w taki stan? Psychiatrzy oceniają, że pewne cechy osobowości predestynują do takich skłonności. Pedantyczność, dążenie do perfekcjonizmu, zamiłowanie do porządku, czystości, przesadne poczucie odpowiedzialności i obowiązku, sztywność zasad moralnych, wysoki poziom aspiracji &ndash; to wszystko może pchnąć nas w obsesję. Coraz częściej m&oacute;wi się także o wpływie wychowania &ndash; na przykład wyg&oacute;rowanych oczekiwaniach rodzic&oacute;w wobec osiągnięć dziecka, jak r&oacute;wnież o uwarunkowaniach genetycznych.<br />
Wyjście z obsesji jest bardzo trudne. Wymaga zwykle długotrwałej psychoterapii (kłopot z leczeniem ortorektyka jest także w tym, że odrzuca on wszelkie farmaceutyki jako zatruwające organizm i niszczące jego naturalny system odpornościowy). Nie chcę nikogo przekonywać, że dbanie o to, co się je, jest niebezpieczne i pozbawione sensu. Co to, to nie! Uważajmy jednak. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu &ndash; mawiają mądrzy ludzie i tu to powiedzenie zdaje się pasować jak ulał.<br />
<br />
<span style="line-height: 21px; font-size: 14px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Monika Trawińska</span><br style="line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px;" />
<a style="color: #b00912; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; font-weight: bold; text-decoration: initial;" href="http://rawolucja.pl/" target="_blank">rawolucja.pl</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/chorzy-na-zdrowiee.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/chorzy-na-zdrowiee.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Chorzy+na+zdrowie+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fchorzy-na-zdrowiee.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fchorzy-na-zdrowiee.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/chorzy-na-zdrowiee.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/chorzy-na-zdrowiee.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/chorzy-na-zdrowiee.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 06 Jan 2013 20:53:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Co zrozumiałam po przejściu 300 km na piechotę…</title>
      <description><![CDATA[<strong>Wakacje dobiegły końca. Mam nadzieję, że udało Wam się choć trochę odpocząć lub przynajmniej planujecie wyjazd do ciepłych kraj&oacute;w zimą ;) Ja w ostatnim czasie miałam trochę życiowych zawirowań. Bardzo potrzebowałam spojrzeć na swoją rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy. Z tego też powodu (i ciekawości) postanowiłam, zamiast leżeć plackiem na plaży, zostać na 10 dni Forest&rsquo;em Gump&rsquo;em &ndash; wybrałam się na pielgrzymkę. Akademicką :) Nie bez obaw, ale z otwartym umysłem. I znalazłam to, czego szukałam. Poniżej podsumowanie tego czasu. Ku refleksji lub bardziej uciechy. Wybierzcie sami. Enjoy :)<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art3/300km.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
<strong>Oczyść bagaż, serce i umysł.</strong><br />
<br />
Kiedy wyruszamy w nieznane nie wiemy co nas spotka, ale by poczuć się bezpieczniej staramy się przewidzieć WSZYSTKO. A potem pr&oacute;bujemy upchnąć to w bagażu :) Już 3 dni przed wyjazdem chodziłam ze stresem jak nakręconą papuga na ramieniu powtarzając w nieskończoność listę spakowanych rzeczy. I zastanawiając się czy to na pewno WSZYSTKO. Nigdy nie byłam na pielgrzymce, nikt ze znajomych też nie był więc miałam mgliste wyobrażenie o pielgrzymowaniu. Czytałam o tym w internecie :)<br />
<br />
Początek był uroczy &ndash; wyruszyliśmy w piękny, słoneczny dzień. Czyste, niebieskie niebo, entuzjazm i roześmiane twarze wkoło. Kolorowy tłum wyruszający z Placu Zamkowego. Kilka krok&oacute;w dalej pierwsza sympatyczna niespodzianka &ndash; mn&oacute;stwo os&oacute;b stojących na trasie czy to w oknach, czy na ulicy, serdecznie do nas machających. Starsze panie wzruszone, z oczami pełnymi łez. Pamiętam, że trochę mnie zaskoczyła skala tego wzruszenia, ale długo się nad tym nie zastanawiałam. Byłam w euforii &ndash; 10 dni na przemyślenia, medytację i to nie byle jaką bo w Drodze. Do tego poznawanie nowych ludzi, tak r&oacute;żnych od tych kt&oacute;rych spotykam na co dzień. Może tylko te ryczące megafony w tle były wkurzające :)<br />
<br />
Pierwszy dzień był trudny, nadal jednak nie opuszczał mnie dobry humor. Byłam co prawda poparzona przez słońce &ndash; wyglądałam jakbym założyła wściekle czerwoną kominiarkę i długie rękawiczki, a stopy bardzo dokuczały, ale czekała mnie kolejna nowość &ndash; spanie w stodole na sianie! Wieczorem okazało się, że nie mam miski do mycia (a śpiw&oacute;r nie jest odpowiedni), jednak to nie miało znaczenia bo i tak nie miałam siły się umyć &ndash; chyba że bym poszła po wodę na kolanach. Stopy odm&oacute;wiły mi posłuszeństwa, mimo to byłam z siebie dumna. Pierwszy &ndash; najgorszy dzień miałam za sobą. Tak przynajmniej sądziłam&hellip;<br />
<br />
Drugi dzień rozpoczął się wcześnie &ndash; o 5. Po pobudce megafonem nie wiedziałam gdzie jestem. W ciągu kolejnych 15 minut planowałam wszystkich zabić. W końcu odzyskałam humor i zaczęłam się zbierać &ndash; udało mi się umyć zęby i ubrać, ale nie zdążyłam zjeść. Zauważyłam też, że nasiliły się dziwne spojrzenia na moje ukochane zielone tenis&oacute;wki. Buty miałam wygodne, rozchodzone, nie obcierały mnie, ale stawy i kości bardzo bolały. Jakbym w og&oacute;le nie odpoczęła w nocy. Starałam się iść po trawie. Ludzie nadal ustawiali się na trasie i machali, bardzo dodawało to otuchy. Czym mogli częstowali. Codziennie mieliśmy przerwę obiadową i byliśmy zapraszani przez lokalne parafie na posiłek. Od razu wyjaśniam &ndash; to nie było Raw food, oj nie :) Starałam się, aby chociaż nie jeść produkt&oacute;w odzwierzęcych. Tego dnia szliśmy jako ostatnia grupa, na obiad zostały tylko białe bułki. Byłam strasznie głodna &ndash; zjadłam ich z 5. Pomału docierało do mnie, że to szkoła przetrwania, a nie przeżycie duchowe. Robiło się coraz ciężej. Bolące nogi, piekąca poparzona słońcem sk&oacute;ra, ogromne pragnienie &ndash; w domu dużo piję, na szlaku, aby podręczny plecak nie ważył za dużo zabierałam minimalną ilość wody, do tego szalejący żołądek.<br />
Po południu była ulewa, brodziliśmy w błocie, płaszcz przeciwdeszczowy ciążył jak żagiel na wietrze. Jednak jak doszliśmy na nocleg niekt&oacute;rzy tańczyli. Ja nie miałam siły przebrać się do spania.<br />
<br />
Trzeciego dnia pobudka była przed 5. Wszyscy się cieszyli, że kr&oacute;tka trasa &ndash; ok 25 km. Przeciągałam moment wstania jak tylko mogłam. W końcu założyłam swoje zielone tenis&oacute;wki i wyszłam na szlak. Znowu miałam wrażenie, że nogi w og&oacute;le mi nie odpoczęły. Od rana było bardzo ciężko. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić całego odcinka jaki mieliśmy przejść tego dnia. Liczyłam czas od postoju do postoju (jakże naturalnie przyszła mi filozofia Kaizen ;)). Idąc, czułam każde uderzenie stopy o asfalt aż w m&oacute;zgu. Pod koniec dnia miałam wrażenie, że ktoś amputował mi stopy i idę na kikutach. Ostatni odcinek szłam już płacząc. Nigdy bym nawet nie przypuszczała, że stawy i kości mogą tak boleć. Podjęłam decyzję by wracać. Już wiedziałam &ndash; moje ukochane zielone tenis&oacute;wki miały za cienką podeszwę. Siedziałam nad swoim misternie spakowanym bagażem i nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Jedyne czego tak naprawdę potrzebowałam to odpowiednie buty. A właśnie im poświęciłam najmniej uwagi. Co za paradoks. W zgiełku dobierania kolor&oacute;w ubrań, akcesori&oacute;w do makijażu i innych pierd&oacute;łek, nie zadbałam o najważniejsze&hellip;<br />
Poszłam zgłosić do Porządkowej (Marta pozdrawiam :)), że wracam. Zapytała: &bdquo;Jesteś pewna?&rdquo;, odpowiedziałam: &bdquo;Tak&rdquo;. Potem odpoczęłam i rozbiłam namiot &ndash; nigdy nie spałam pod namiotem, a skoro miała to być moja ostatnia noc tej wyprawy pomyślałam, że to najlepsza okazja :) W końcu położyłam się w namiocie &ndash; co za ulga. Byłam ja i ziemia pode mną. Nie pamiętałam kiedy ostatnio miałam tak czysty umysł&hellip;<br />
<br />
<strong>Deszcz cholerny czy zbawienny?</strong><br />
<br />
Zaczęło delikatnie padać. Zrobiło się jeszcze przyjemniej, niemal zasnęłam. Po kilkunastu minutach deszcz się wzm&oacute;gł. Zerwał się też porywisty wiatr. Obserwowałam z rosnącym niepokojem jak ściany namiotu niebezpiecznie się uginają (był nowy, jeszcze niewypr&oacute;bowany). Kilka minut p&oacute;źniej było oberwanie chmury, ale namiot trzymał się dzielnie. I kiedy już miałam odetchnąć z ulgą okazało się, że jednak przecieka. Bardzo intensywnie padało, zanim się obejrzałam namiot był podtopiony &ndash; zdążyłam uratować śpiw&oacute;r, ale torba z ubraniami już pływała. Wiedziałam, że muszę wyjść, nie wiedziałam tylko jak ;) W końcu rozsunęłam zamek i&hellip; myślałam, że ktoś mi chlusnął wiadrem wody w twarz. Straciłam na chwilę oddech. Potem pobiegłam do pobliskiej altanki. Wewnątrz tłoczyło się już sporo os&oacute;b &ndash; okazało się, że do jednego z pielgrzym&oacute;w przyjechała rodzina z prowiantem, dostałam gorącą herbatę, kanapki z  domowym dżemem i&hellip; możliwość wr&oacute;cenia do domu, bo rodzina była z Warszawy :)<br />
<br />
<strong>Wszystko to kwestia charakteru i siły intencji.</strong><br />
<br />
Opr&oacute;cz rodziny, kt&oacute;ra przyjechała do jednego z pielgrzym&oacute;w w altance były też siostry &bdquo;weteranki&rdquo; (na pielgrzymce zamiast pan/pani m&oacute;wi się bracie/siostro, aby podkreślić rodzinność grupy i zmniejszyć dystans między uczestnikami) &ndash; jedna była 21 razy na pielgrzymce, druga 11, trzecia 8. Kiedy dowiedziały się, że mam złe buty i chcę wracać jedna z nich powiedziała: &bdquo;Mogę ci pożyczyć buty, kt&oacute;re od 6 lat zabieram ze sobą i za każdym razem pożyczam osobie będącej pierwszy raz. Wszystkie te osoby doszły na Jasną G&oacute;rę. Nazywam je Sandały Debiutantek. Ale musisz naprawdę chcieć. Wszystko to kwestia charakteru i siły intencji z jaką idziesz&rdquo;. Druga dodała: &bdquo;Wiele os&oacute;b przeżywa kryzys 3-go dnia. Jak teraz wr&oacute;cisz będziesz miała niesmak i poczucie porażki. I nawet nie pr&oacute;buj się okłamywać, że spr&oacute;bujesz następnym razem&rdquo;. Trzecia, niby żartem, rzuciła: &bdquo;Moja 10-letnia c&oacute;rka idzie, a ty chcesz się poddać? NAPRAWDĘ?!&rdquo;. Siedziałam na huśtawce ogrodowej w altance, lał deszcz, byłam przemoczona i niewyobrażalnie zmęczona, ale wkurzyły mnie :) Przymierzyłam Sandały Debiutantek, nie zaskoczę Was chyba &ndash; okazały się idealne. Wiedziałam, że p&oacute;jdę dalej. Rodzina z Warszawy odjechała. A ja zaczęłam się przygotowywać na noc w altance &ndash; w stodole nie było już miejsca bo ją też podtopiło.<br />
Tej nocy nawet nie zmrużyłam oka &ndash; prawie zjadły mnie komary, z jednej strony miałam kojec z psem, kt&oacute;ry ujadał przy najmniejszym szmerze, z drugiej strony altanki spała siostra chrapiąca jak traktor, a w oddali słychać było imprezę odbywającą się w pobliskiej remizie. Nie miało to jednak znaczenia. Wiedziałam, że cokolwiek się wydarzy dotrę do celu. Jak często zapominamy jaka siła w nas drzemie. I jak bardzo osłabiają nas wątpliwości&hellip;<br />
<br />
<strong>Droga.</strong><br />
<br />
Czwartego dnia b&oacute;l n&oacute;g poszedł w zapomnienie jak deszcz z poprzedniego dnia. Okazało się co prawda, że mam asfalt&oacute;wkę &ndash; uczulenie na asfalt, ale przechodziłam je wyjątkowo łagodnie. Pojawiło mi się na łydkach kilka czerwonych kropek, jak po ukąszeniu komara. A były osoby kt&oacute;re miały je w wersji bardzo swędzącej lub jako bąble wypełnione płynem. Zamalowali mi całe łydki pastą odczulającą. Wyglądałam jak piłkarz w długich, białych skarpetach. Tworzyły one wyjątkowo ciekawy zestaw z poparzoną słońcem, wściekle czerwoną twarzą i rękami :)<br />
<br />
Kilkakrotnie czytałam, że pielgrzymka jest jak życie. Interpretowałam to jako zgrabny symbol. Jednak kiedy mogłam się w końcu skupić na duchowym aspekcie pielgrzymowania odkryłam, że dosłownie tak jest. Kiedy wędrujesz musisz patrzyć pod nogi, być tu i teraz, bo inaczej się przewr&oacute;cisz. Czasami możesz na chwilę spojrzeć daleko przed siebie, wybiec myślami w przyszłość. Jednak niemal niemożliwe jest iść i oglądać się za siebie. Oczywiście możesz wyjść z nurtu grupy na pobocze i przystanąć, ale p&oacute;źniej musisz to nadrobić lub zostaniesz sam.<br />
Jeśli chcesz, naturalnie możesz iść na końcu. Być może świadomie to wybierasz &ndash; nie chce Ci się. Jednak odcinek do przejścia jest dla wszystkich taki sam &ndash; czy to dla tych idących na początku, czy na końcu. Ale to ci z przodu szybciej odpoczną. Nieważne jak długo odkładasz coś w życiu na p&oacute;źniej. I tak musisz to zrobić&hellip;<br />
<br />
<strong>Radością dziel się ze wszystkimi, ale uważaj przy kim narzekasz.</strong><br />
<br />
To jedna z najważniejszych rzeczy jakiej nauczyłam się na pielgrzymce. Trzeciego dnia kiedy miałam kryzys, szłam płacząc, kilka os&oacute;b podeszło do mnie i nie zauważając co się ze mną dzieje narzekało na swoją sytuację. Z każdym słowem czułam, że ten ktoś dokłada mi kilogramowy kamień do plecaka. Sama ledwo szłam, a mimo to musiałam dźwigać ciężar niedogodności czy cierpienia tych os&oacute;b. To było nie do zniesienia. Od tego czasu staram się nie narzekać i nie wałkować negatywnych aspekt&oacute;w danego wydarzenia jeśli nie ma to na celu poprawienia sytuacji. Pamiętaj &ndash; każde słowo narzekania to kilogramowy kamień, kt&oacute;ry podrzucasz sobie lub komuś.<br />
<br />
<strong>Podaj dalej.</strong><br />
<br />
Szukając pozytywnych os&oacute;b zauważyłam, że jedna z si&oacute;str idzie w okropnych butach &ndash; plecionkach z plastikowych pask&oacute;w na cieniusieńkiej podeszwie. Patrząc na nią znowu poczułam b&oacute;l staw&oacute;w i kości sprzed kilku dni. Podeszłam i bez owijania w bawełnę zaoferowałam swoje zielone tenis&oacute;wki. Była wzruszona, że ktoś się domyślił. Zachęciłam ją do popytania czy ktoś nie ma jeszcze lepszych. Wieczorem przyszła by się pochwalić, że pożyczyła od jednej z si&oacute;str buty w idealnym rozmiarze i grubą podeszwą. Następnego dnia obie tańczyłyśmy przed zejściem na nocleg :)<br />
<br />
<strong>Mundur generała, akordeon na pustkowiu i 3 jabłka.</strong><br />
<br />
Ludzie stali prawie na całej trasie naszego przemarszu. Czym więcej wysiłku wkładaliśmy w pielgrzymowanie, tym więcej życzliwości dostawaliśmy. W trakcie pierwszych trzech dni trudno mi było się uśmiechać i machać. Potem niemal nie opuszczałam ręki. Starsze panie prosiły o modlitwę, niekiedy o zaniesienie intencji. To niesamowite jaką siłę daje ciepło ludzkich serc zamknięte w prostych gestach. Jak na przykład wtedy gdy, przechodziliśmy przez malutką wioskę &ndash; jeden z gospodarzy, bardzo wiekowy człowiek, ubrał się w mundur z licznymi odznaczeniami i salutował z szacunkiem kiedy przechodziliśmy. W innym miejscu, mogłoby się wydawać na pustkowiu, aż po horyzont nie było żadnych zabudowań, spotkaliśmy starszego pana grającego na akordeonie by umilić nam choć kawałek drogi. Ja osobiście nigdy nie zapomnę 2 małych chłopc&oacute;w, kt&oacute;rzy stali przed zaniedbanym gospodarstwem i na małym stołku mieli 3 jabłka. Nikt się nie częstował mimo ich usilnego zapraszania. Podbiegłam do nich z kilkoma siostrami. Miny chłopak&oacute;w jak przybijaliśmy piątkę &ndash; bezcenne :)<br />
<br />
<strong>Nie sądź po pozorach.</strong><br />
<br />
Przyznam, że wyruszając na pielgrzymkę najbardziej obawiałam się oglądania sytuacji zwierząt na wsiach. Były psy na łańcuchach, ale mniej więcej tyle samo było w kojcach. Nie wiem od czego to zależy, ale zauważyłam, że najczęściej w jednej wsi są albo jedne albo drugie. Na postojach starałam się rozmawiać z gospodarzami. M&oacute;wiłam im też o GMO. Dość zaskakujące było to, że mijaliśmy dużo więcej p&oacute;l z kukurydzą, niż zbożem.<br />
Podczas jednego z ostatnich nocleg&oacute;w wydarzyło się to czego najbardziej się obawiałam. Niosłam akurat bagaż do gospodarstwa w kt&oacute;rym mieliśmy nocować kiedy podbiegł do mnie pies. Był ślepy na jedno oko (rana zapaskudzona) i miał obgryzione, zakrwawione ucho. Poszłam do gospodarzy, kt&oacute;rzy nas gościli z pytaniem czy nie chcieliby go zaadoptować. Zaoferowałam, że będę przesyłać im karmę i opłacać weterynarza byle tylko się nim opiekowali (na podw&oacute;rku stał kojec z dwoma pięknymi, zadbanymi psami). Odm&oacute;wili. Poszłam więc do mniemanego właściciela psa. Okazał się nim starszy pan. Na podw&oacute;rku było kilka ps&oacute;w i kot&oacute;w. Rozmawialiśmy ze 3 godziny. Poznałam historię wszystkich zwierząt jakie miał. Ludzie podrzucali mu chore lub stare psy, koty, nawet ktoś kr&oacute;lika mu przerzucił przez płot. Zwierzaki go uwielbiały, łasiły się, zaczepiały do zabawy. Pies, kt&oacute;rego zobaczyłam był na wp&oacute;ł dziki, przychodził do nich jeść, ale z wystawionej budy nie chciał korzystać. Nawet zimą. W takim stanie wr&oacute;cił z ostatniej wycieczki, najprawdopodobniej został pogryziony. Pr&oacute;bowaliśmy go złapać żeby mu przemyć rany, ale niestety się nie udało. Wzięłam adres tego człowieka żeby wysłać mu karmę dla zwierząt, leki, filc do obicia bud na zimę. I czekoladki &ndash; w podziękowaniu za to co robi :)<br />
<br />
<strong>Dla wszystkich wystarczy.</strong><br />
<br />
Pielgrzymka mimo, że pełna pozytywnych ludzi i życzliwych gest&oacute;w, nie jest wolna od typowych wojenek &bdquo;moje vs. twoje&rdquo;. Było to szczeg&oacute;lnie widoczne przy ustalaniu kto gdzie nocuje. Mniej więcej w połowie pielgrzymki zorientowałam się, że dla wszystkich zawsze wystarczy miejsca. Kiedy trwała, niekiedy burzliwa :), wymiana zdań między siostrami siadałam na torbie i czekałam aż wszystkie się ulokują. I wiecie co? Miałam najfajniejsze miejsca do spania :) Ile energii na co dzień poświęcamy w zajęcie odpowiedniego miejsca &ndash; w autobusie (tutaj przypomina mi się scena z &bdquo;Dnia Świra&rdquo;;)), kolejce, restauracji. A ostatecznie i tak nie jesteśmy zadowoleni, bo z zasady &ndash; ci obok mają lepiej&hellip;<br />
<br />
<strong>Naucz się prosić.</strong><br />
<br />
Pielgrzymując dużo wyraźniej widać jak ważne jest dawanie i branie. Jednak nie na zasadzie wymiany &ndash; co oznacza, że musisz się nauczyć prosić, ale i odczuwać czystą wdzięczność, bez automatycznego ofiarowywania czegoś w zamian. Osobiście nie wiem co jest trudniejsze ;) C&oacute;ż, jestem jedynaczką, do tego perfekcjonistką. Niezależność zawsze była ważną cechą mojego charakteru &ndash; choć przyznaję, czasem głupio pojmowana. Bardzo trudno mi było prosić by ktoś mi coś dał lub pożyczył. Szczeg&oacute;lnie, że na pielgrzymce w przypadku kilku rzeczy musiałam prosić codziennie. I ta wewnętrzna walka kiedy nie mogłam dać w zamian nic więcej poza zwykłym &bdquo;dziękuję&rdquo;. Jak łatwo zapominamy, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy połączeni. Nie ma znaczenia, że nie odwdzięczę się tej samej osobie. Podam dalej :) Koło dawania i brania zatoczy kolejny krąg.<br />
<br />
<strong>Ja ofiarowałam, czy mi ofiarowano?</strong><br />
<br />
Pielgrzymka dobiegała końca. Tak jak powiedział jeden z braci &ndash; grawitacja działała odwrotnie. W pierwszych dniach byłam bardziej zmęczona niż po 10 :) Sandały Debiutantek jeszcze raz się sprawdziły. Maszerowałam na Jasną G&oacute;rę pod rękę z siostrą, kt&oacute;ra też pożyczyła buty. Trudno mi opisać radość jaka nam towarzyszyła. Śpiewałam na cały głos, choć normalnie czuję się zmieszana kiedy mam coś powiedzieć publicznie. Przyglądałam się twarzom innych pielgrzym&oacute;w &ndash; tak wielu mi pomagało, dodawało otuchy, obdarzało swoim entuzjazmem.<br />
Klękając przed Wizerunkiem Matki byłam ogromnie wzruszona. Wytrwałam. Poznałam tyle wspaniałych si&oacute;str i braci. Moje serce rozsadzała wdzięczność, za gospodarzy, kt&oacute;rzy użyczyli nam kąta mimo, że czasem nie mieli warunk&oacute;w, za przygotowujących posiłki, za okazujących życzliwość na trasie. To wszystko ofiarowywałam w intencjach z jakimi szłam. I tylko jednego nie byłam pewna &ndash; czy faktycznie to ja ofiarowywałam, czy to mi ofiarowano&hellip; :D<br />
<br />
<br />
Powr&oacute;t do domu był poruszający &ndash; ciepła woda w kranie, ł&oacute;żko, koktajl ze szpinakiem, zielony sok, twarze bliskich, spacer z moim wiecznie zasmarkanym psem Rudym :)<br />
<br />
To nie jest oczywiste.<br />
<br />
<span style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br /><a href='http://www.polonia360.com/co-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote….aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/co-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote….aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Co+zrozumia%c5%82am+po+przej%c5%9bciu+300+km+na+piechot%c4%99%e2%80%a6+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fco-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote%e2%80%a6.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fco-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote%e2%80%a6.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/co-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote….aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/co-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote….aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/co-zrozumialam-po-przejsciu-300-km-na-piechote….aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 24 Sep 2012 13:00:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Pięć najważniejszych rzeczy, z których nie zdajemy sobie sprawy na co dzień.</title>
      <description><![CDATA[<strong>Zawsze kiedy słucham &bdquo;What a wonderful world&rdquo; w wykonaniu Louis&rsquo;a Armstrong&rsquo;a myślę, że to piękne, zdystansowane, pełne humoru i ciepła spojrzenie na życie jakie przypisujemy niekt&oacute;rym starszym osobom jest tak naprawdę w każdym z nas. Od urodzenia. Rodzimy się z ciekawością świata, zachwytem nad drobnymi cudami jakie nas otaczają, radością z prostych rzeczy. Jednak z czasem to gubimy, by ponownie odnaleźć u schyłku życia. Dlaczego tak się dzieje?</strong> <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/kolozycia2.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
C&oacute;ż, dopada nas nieustanne odkładanie życia na p&oacute;źniej. W codziennym zabieganiu rzadko zastanawiamy się nad upływającym czasem. Ciągle planujemy &bdquo;rozpoczęcie życia&rdquo; kiedy: określona suma znajdzie się na naszym koncie, awansujemy, kupimy sobie nowy samoch&oacute;d/mieszkanie, znajdziemy partnera/kę, schudniemy itd. Tak Wayne W. Dyer, autor &bdquo;Pokochaj siebie&rdquo; pisze o pogoni za przyszłością:<br />
<br />
<em>&bdquo;Unikanie chwil bieżących jest prawie chorobą naszej cywilizacji. Nieustannie przypomina się nam o poświęcaniu teraźniejszości dla przyszłości. Logiczną konsekwencją takiego podejścia byłoby nie tylko unikanie radości w chwili bieżącej, lecz unikanie jej zawsze. Gdy nadchodzi przyszłość, to zmienia się ona w teraźniejszość i musimy jej użyć, aby zaplanować rzeczy w przyszłości. Szczęście jest czymś, co nadejdzie jutro, i dlatego nigdy nie jest osiągalne&rdquo;.<br />
</em><br />
W zgiełku codzienności, wymyślania kolejnych, wielkich cel&oacute;w, sztucznie generowanych potrzeb łatwo zgubić to, co najważniejsze. Niedawno trafiłam na niesamowicie inspirujący artykuł, jaki Bronnie Ware umieściła na swoim blogu, a kt&oacute;rego rozszerzona wersja została wydana w formie książki &bdquo;5 najważniejszych rzeczy, kt&oacute;rych ludzie żałują przed śmiercią&rdquo;. Bronnie, przez kilka lat pracowała w hospicjum i zbierała historie ludzi u schyłku życia. Poniżej fragment wspomnianego artykułu.<br />
<br />
<br />
Kiedy pytałam (podopiecznych) czy czegoś żałują lub zrobiliby inaczej, często m&oacute;wili o podobnych sprawach. Oto lista najczęściej powtarzanych:<br />
<br />
<br />
<strong>1. Żałuję, że nie miałem odwagi żyć po swojemu. Żyłem tak, jak oczekiwali ode mnie inni.</strong><br />
<br />
Tego moi rozm&oacute;wcy żałowali najczęściej. Kiedy zdali sobie sprawę, że ich życie dobiega końca i patrzyli wstecz, wyraźnie dostrzegali jak wielu marzeń nie zrealizowali. Większość z nich nie spełniła nawet połowy swych pragnień i umarli wiedząc, że to przez wybory jakich dokonali lub jakich zaniechali.<br />
<br />
To bardzo ważne, by spr&oacute;bować spełnić chociaż niekt&oacute;re marzenia. Z chwilą utraty zdrowia, jest już zbyt p&oacute;źno. Zdrowie przynosi wolność z kt&oacute;rej niewielu zdaje sobie sprawę, dop&oacute;ki jej nie straci.<br />
<br />
<br />
<strong>2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.</strong><br />
<br />
M&oacute;wili o tym wszyscy mężczyźni, kt&oacute;rymi się opiekowałam. Przegapili dorastanie dzieci i wsp&oacute;lne spędzanie czasu z partnerką. Kobiety r&oacute;wnież wyrażały tego rodzaju żal. Jednak z racji faktu, iż większość z nich pochodziła ze starszego pokolenia, rzadko pracowały zawodowo by utrzymać rodzinę. Mężczyźni głęboko ubolewali, że tak wiele czasu spędzili w kieracie zarabiania na życie.<br />
<br />
Dzięki uproszczeniu stylu życia i podejmowaniu świadomych wybor&oacute;w, być może nie potrzebujesz osiągać tak wysokich dochod&oacute;w, jak ci się wydaje. A tworząc więcej przestrzeni w swoim życiu, stajesz się szczęśliwszy i bardziej otwarty na nowe możliwości, pasujące do nowego stylu życia.<br />
<br />
<br />
<strong>3. Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać uczuć.</strong><br />
<br />
Wiele os&oacute;b tłumiło swoje uczucia, aby utrzymać dobre relacje z innymi. W rezultacie, zatrzymali się na przeciętnej egzystencji i nigdy nie stali się tym, kim naprawdę mogli. Natomiast niewyrażone uczucia żalu i złości stanowią podłoże wielu chor&oacute;b.<br />
<br />
Nie możemy kontrolować reakcji innych ludzi. Jednak jakkolwiek nie zareagowaliby na początku na twoją szczerość, ostatecznie podnosi ona relacje na całkiem nowy, zdrowszy poziom. Albo usuwa toksyczne związki z twojego życia. Tak czy inaczej, wygrywasz.<br />
<br />
<br />
<strong>4. Żałuję, że nie utrzymywałem kontaktu z przyjaci&oacute;łmi.</strong><br />
<br />
Często moi podopieczni nie zdawali sobie sprawy z korzyści płynących z kontaktu ze starymi przyjaci&oacute;łmi dop&oacute;ki nie zrozumieli jak niewiele czasu im pozostało. Wielu było tak zajętych własnym życiem, że doprowadziło to na przestrzeni lat do rozluźnienia więz&oacute;w przyjaźni i ich utraty. U schyłku życia głęboko żałowali braku czasu i troski o relacje z bliskimi. Każdy tęsknił za swoimi przyjaci&oacute;łmi, kiedy umierał.<br />
<br />
Słabe więzi z innymi ludźmi są cechą wsp&oacute;lną os&oacute;b, kt&oacute;re dużo pracują. Jednak kiedy stajesz twarzą w twarz z nadchodzącą śmiercią, materialne szczeg&oacute;ły życia przestają mieć znaczenie. Ludzie chcą mieć uporządkowane sprawy finansowe. Ale to nie pieniądze czy status, są dla nich najważniejsze. Zdobywają dobra materialne bardziej dla tych, kt&oacute;rych kochają. Wszystko sprowadza się do miłości i związk&oacute;w. To wszystko co zostaje w ostatnich tygodniach życia &ndash; miłość i związki.<br />
<br />
<br />
<strong>5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwy.</strong><br />
<br />
Jest to wyznanie, kt&oacute;re powtarzało się zaskakująco często. Wielu moich podopiecznych uświadomiło sobie dopiero pod koniec życia, że szczęście to kwestia wyboru. Przez większość życia tkwili w starych wzorcach i przyzwyczajeniach. Tak zwany &bdquo;komfort&rdquo; związk&oacute;w zawładną ich emocjami i fizycznością. Strach przed zmianami powodował, że udawali przed innymi, i samymi sobą, że są zadowoleni z życia. Jednak w głębi duszy tęsknili do szczerego śmiechu i odrobiny wariactwa w swoim życiu.<br />
<br />
Kiedy znajdziesz się na łożu śmierci, nawet do głowy nie przyjdzie ci zastanawiać się co myślą o tobie inni. Jak wspaniale jest przestać się tym przejmować i śmiać do utraty tchu na długo przed tym, aż będzie za p&oacute;źno.<br />
<br />
Życie to wyb&oacute;r. To TWOJE życie. Wybierz świadomie, mądrze, w zgodzie ze sobą. Wybierz bycie szczęśliwym.<br />
<br />
<br />
<br />
A ja tylko dodam, że na Życie, spełnianie marzeń, poznawanie świata, przyjaźń, śmiech aż do łez, powiedzenie &bdquo;Kocham&rdquo;, podanie ręki na zgodę, przytulenie, szalony taniec, wybranie własnej drogi, zachwyt nad swoim ciałem, jest czas TERAZ. W tej chwili.<br />
<br />
<br />
Podsumowując mijający rok warto zadać sobie pytanie ile z tych 365 dni naprawdę zapamiętamy. Czy przybliżyliśmy się do tego pięknego, zdystansowanego, pełnego humoru i ciepła rozumienia życia, czy raczej nadal odkładamy szczęście na &bdquo;kiedyś&rdquo;.<br />
<br />
<span style="line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/piec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/piec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Pi%c4%99%c4%87+najwa%c5%bcniejszych+rzeczy%2c+z+...+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fpiec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fpiec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/piec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/piec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/piec-najwazniejszych-rzeczy-z-ktorych-nie-zdajemy-sobie-sprawy-na-co-dzien.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 21 Jun 2012 09:40:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Odpowiednie łączenie pokarmów</title>
      <description><![CDATA[<strong>Kiedy planujemy posiłek najczęściej kierujemy się smakiem. Jeśli świadomie dbamy o zdrowie zastanawiamy się też nad wartościami odżywczymi jakie dana potrawa dostarczy naszemu organizmowi. Natomiast kwestią do niedawna często pomijaną, a ogromnie ważną jest odpowiednie łączenie pokarm&oacute;w. </strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/OdpowiednieLaczeniePokarmow.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
Ostatnio pojawiło się kilka metod odpowiedniego komponowania potraw, jednak wszystkie wywodzą się z tej samej, podstawowej idei: nasz układ pokarmowy nie jest przystosowany do trawienia złożonych posiłk&oacute;w. Potrafimy przyswoić całe spektrum r&oacute;żnorodnych pokarm&oacute;w, ale nie wszystkie możemy trawić w tym samym czasie. Na przykład do strawienia białek niezbędne jest środowisko o wysokim poziomie kwasowości. Natomiast do strawienia węglowodan&oacute;w konieczne jest środowisko lekko zasadowe. Połączenie tych dw&oacute;ch rodzaj&oacute;w produkt&oacute;w w jednym posiłku spowoduje, że jedne będą zaburzały trawienie drugich, a co za tym idzie ani białka ani węglowodany nie zostaną w pełni strawione. Z tego właśnie powodu odpowiednie komponowanie jadłospisu ma bezpośredni wpływ na stan naszego zdrowia &ndash; to, co nie zostaje strawione ulega procesom gnilnym, staje się toksyczne i powoduje namnażanie szkodliwych drobnoustroj&oacute;w, kt&oacute;re z kolei jeszcze bardziej zaburzają trawienie. To aż niesamowite, że najpopularniejsze dania są negatywnym dla naszego zdrowia połączeniem białek i węglowodan&oacute;w: bułka z szynką, mięso z ziemniakami, smażona ryba z frytkami, kurczak z ryżem, hamburger z frytkami.<br />
<br />
Komponując posiłek powinniśmy wziąć pod uwagę także to, że poszczeg&oacute;lne pokarmy mają r&oacute;żny czas trawienia. Zestawiając produkty kt&oacute;re są wchłaniane szybko z produktami wymagającymi dłuższego czasu przyswajania powodujemy &bdquo;przestoje&rdquo; w układzie pokarmowy co także bardzo negatywnie wpływa na proces trawienia. I tutaj znowu popularny zwyczaj &ndash; deser po obiedzie. Kiedy na obiad zjemy mięso i ziemniaki (białko potrzebuje ok 4 godzin na strawienie, węglowodany ok 2, ale w takim połączeniu czas ten może się wydłużyć nawet do 8 godzin), a następnie spożyjemy deser spowodujemy, że cukry kt&oacute;re normalnie są bardzo szybko wchłaniane (od 15 minut do 2 godzin) będą nam zalegały w jelitach przez długie godziny! A trzeba podkreślić, że cukry błyskawicznie fermentują tworząc w naszym układzie pokarmowym alkohol i kwas octowy.<br />
<br />
<br />
Kilka najważniejszych zasad odpowiedniego łączenia pokarm&oacute;w:<br />
<br />
1.) Warzywa świetnie komponują się ze wszystkim ;)<br />
<br />
2.) Bardzo negatywnym dla naszego zdrowia połączeniem jest zestawienie białka (szczeg&oacute;lnie zwierzęcego) i węglowodan&oacute;w. Dlatego w jednym posiłku można zestawić białko i warzywa (np. pomidory, og&oacute;rki i r&oacute;żne gatunki sałat + tofu) LUB węglowodany i warzywa (np. pomidory, og&oacute;rki i r&oacute;żne gatunki sałat + pełnoziarnisty makaron).<br />
<br />
3.) Zdrowe, naturalne tłuszcze roślinne (avocado, orzechy, pestki, nasiona, oleje/oliwy tłoczone na zimno) dobrze łączą się z warzywami i węglowodanami złożonymi (jeżeli nie ma ich w posiłku więcej niż 20%) oraz białkiem roślinnym. Natomiast w zestawieniu z białkami i tłuszczami zwierzęcym znacząco spowalniają trawienie &ndash; jeżeli już spożywamy mięso zamiast oliwą lepiej je pokropić cytryną. Nie powinno się ich łączyć z owocami.<br />
<br />
4.) Jeśli chodzi o białka to lepiej ich nie mieszać &ndash; powinniśmy spożywać posiłek albo z białkiem zwierzęcym albo roślinnym. Nie najlepszym więc pomysłem jest np. groch&oacute;wka z boczkiem.<br />
<br />
5.) Węglowodany rozkładają się w organizmie na cukry proste. Jeżeli więc dodamy do nich np. owoce (czyli cukry do cukr&oacute;w), połączenie to będzie tak bardzo zakwaszające, że wyłączy układ immunologiczny przynajmniej na pięć godzin. Warto o tym pomyśleć, choćby przy śniadaniu, spożywając płatki owsiane z suszonymi owocami.<br />
<br />
6.) Owoce, w szczeg&oacute;lności wysokocukrowe, najlepiej jeść osobno, na pusty żołądek. Mają one bardzo szybki czas trawienia oraz tendencję do fermentacji &ndash; wchłanianie cukr&oacute;w można znacząco spowolnić nieodpowiednio zestawiając je z np. tłuszczami, w wyniku czego powstaje szereg substancji bardzo zakwaszających nasz organizm.<br />
<br />
M&oacute;wiąc o odpowiednim łączeniu potraw nie spos&oacute;b pominąć tematu picia (nawet wody mineralnej) podczas posiłk&oacute;w. Jest to r&oacute;wnież sprawa często pomijana a niesłychanie ważna (szczeg&oacute;lnie w przypadku os&oacute;b spożywających białko zwierzęce) ponieważ pijąc w trakcie jedzenia rozrzedzamy soki trawienne i spłukujemy enzymy trawienne wytworzone przez nasz organizm. Najlepiej więc pić co najmniej p&oacute;ł godziny przed lub godzinę po posiłku.<br />
<br />
Mając na uwadze powyższe zasady warto też pamiętać, że każdy jest inny i ostatecznie najlepszą wskaz&oacute;wką czy dany posiłek nam służy czy nie jest reakcja naszego organizmu. Jeśli po jedzeniu pojawiają się wzdęcia, ciężkość na żołądku, b&oacute;le brzucha, senność czy zawroty głowy to wyraźny sygnał, że dane połączenie pokarm&oacute;w (bez względu na to jak smaczne by nie było) nie jest dla nas odpowiednie.<br />
<br />
<span style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br />
<br />
<em>
Tekst oparty na informacjach z książek:<br />
&bdquo;Pr&oacute;bowałam już tylu diet&hellip; &ndash; cud r&oacute;wnowagi pH&rdquo; Roberta Younga<br />
&bdquo;Crazy Sexy Cancer Tips&rdquo; Kris Carr<br />
<br />
<br />
</em><br /><a href='http://www.polonia360.com/odpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/odpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Odpowiednie+%c5%82%c4%85czenie+pokarm%c3%b3w+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fodpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fodpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/odpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/odpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/odpowiednie-laczenie-pokarmow.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 07 Jun 2012 10:29:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Chorzy z emocji</title>
      <description><![CDATA[<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/ChorzyZEmocji.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
Polecam rewelacyjny artykuł Moniki Maciejewskiej z miesięcznika Focus:<br />
<br />
&bdquo;Zdrowe odżywianie, aktywny tryb życia i unikanie używek na nic się zdadzą, jeśli w kontaktach z ludźmi będziemy agresywni. Wrogość jest cechą najsilniej predysponującą do zapadania na choroby układu krążenia, ale także na łuszczycę czy wrzody &ndash; donoszą naukowcy zajmujący się psychoneuroimmunologią, czyli nauką badającą powiązania między czynnikami psychologicznymi i społecznymi a działaniem układu odpornościowego i nerwowego.<br />
<br />
Postęp medycyny spowodował, że dziś gł&oacute;wnymi przyczynami zgon&oacute;w nie są już choroby wywołane wirusami czy bakteriami, ale zawały, udary i nowotwory, czyli schorzenia, w kt&oacute;rych powstawaniu, przebiegu i leczeniu psychika odgrywa wyjątkowo dużą rolę. Powiązania między ciałem a psychiką badał już Hipokrates, kt&oacute;ry wyr&oacute;żnił w organizmie cztery podstawowe soki (tzw. humory): krew, ż&oacute;łć, śluz i czarną ż&oacute;łć, a przyczyn choroby upatrywał w zaburzeniu r&oacute;wnowagi między nimi. Temperament człowieka miał wynikać z przewagi jednego z element&oacute;w: sangwinicy mieli przewagę krwi, cholerycy &ndash; ż&oacute;łci, flegmatycy &ndash; śluzu, a melancholicy &ndash; czarnej ż&oacute;łci.<br />
<br />
Bardziej wsp&oacute;łczesne badania nad związkami zachowania ze stanem zdrowia pozwoliły wyodrębnić osobowość typu A, charakteryzującą się skłonnością do wsp&oacute;łzawodnictwa, agresywnością i niecierpliwością. Udowodniono, że osobowość typu A jest jednym z ważnych czynnik&oacute;w ryzyka wystąpienia chor&oacute;b serca.<br />
<br />
<strong>
Kł&oacute;tnia albo rak</strong><br />
<br />
Bardziej szczeg&oacute;łowe badania pozwoliły ustalić, że kluczowy czynnik sprzyjający chorobom układu krążenia to wrogość (osobowość typu H, od angielskiego hostility) &ndash; cyniczny stosunek do ludzi i świata, wrogie relacje z innymi, negatywne przekonania o innych i oczekiwanie nieprzyjemnych wydarzeń. Osoby nastawione wrogo łatwo rozpoznać w codziennym życiu: to ci, kt&oacute;rzy awanturują się w kolejkach i najeżdżają nam na zderzak, jeśli uznają, że zajechaliśmy im drogę. Takie zachowania mają znacznie poważniejsze konsekwencje niż napięcie emocjonalne czy nieprzyjemna atmosfera &ndash; zachowujące się tak osoby są obciążone o 50-75 proc. większym niż inni ryzykiem rozwoju choroby wieńcowej &ndash; wykazały badania Pauli Williams z Wydziału Psychologii University of Utah. Niestety druga skrajna postawa &ndash; ugodowość też nie jest sposobem na zdrowie. Nadmierna łagodność, wypieranie nieprzyjemnych emocji (aby nie sprawić innym przykrości) jest ważnym czynnikiem chor&oacute;b nowotworowych &ndash; dowiodły tego m.in. badania przeprowadzone przez Lydię Temoshok z University of Maryland School of Medicine w Baltimore. Niekt&oacute;re osoby tak bardzo boją się kł&oacute;tni i problem&oacute;w, że rozwijają tak zwaną osobowość represyjną (wypierającą). Unikają myśli i sytuacji, kt&oacute;re mogą prowadzić do spięć i nieprzyjemnych doświadczeń. Nie powoduje to jednak, że emocje, kt&oacute;re pojawiają się w codziennym życiu, magicznie wyparowują. U os&oacute;b ze skłonnościami do represji obserwuje się znaczne wahania ciśnienia tętniczego krwi (zwłaszcza w stresie) &ndash; wykazali Daniel A. Weinberger i Martin N. Davidson w badaniach, kt&oacute;rych wyniki opublikowali na łamach &bdquo;Journal of Abnormal Psychology&rdquo;. Sandra M. Levy udowodniła z kolei, że u os&oacute;b represyjnych zostaje zaburzone działanie gł&oacute;wnej grupy kom&oacute;rek układu odpornościowego &ndash; natural killers.<br />
<br />
Zdrowiu szkodzi też neurotyczność. Nie tylko przyczynia się do powstawania chor&oacute;b, ale także wpływa na ich przebieg. Nawet HIV rozwija się znacznie szybciej u pacjent&oacute;w intensywnie doświadczających wielu negatywnych emocji niż u tych mniej nerwowych &ndash; wykazały badania prof. Jeannette R. Ickovics z Yale University. Takiej samej zależności dowiedziono w przypadku chor&oacute;b nerek.<br />
<br />
Poważnym zagrożeniem dla zdrowia jest aleksytymia, czyli problemy z rozpoznawaniem uczuć, brak zdolności do marzeń, unikanie poszukiwania wsparcia. Niezdolność do rozpoznawania emocji uniemożliwia rozładowanie napięcia. W skrajnych przypadkach pobudzenie emocjonalne aleksytymicy rozpoznają jako napięcie fizjologiczne &ndash; przyspieszone bicie serca wywołane widokiem pięknej dziewczyny przypisują np. zmęczeniu. Aleksytymicy mają skłonność do zapadania na choroby układu oddechowego. Badania prof. Katarzyny Schier z Uniwersytetu Warszawskiego wykazały, że r&oacute;wnież astmatycy mają trudności w rozr&oacute;żnianiu i nazywaniu emocji. Prof. Tomasz Maruszewski dowi&oacute;dł z kolei, że osoby z chorobą niedokrwienną serca cechują się ub&oacute;stwem wyobrażeń, a pacjentom z chorobą wrzodową problemy sprawia rozpoznawanie własnych stan&oacute;w emocjonalnych. Ponieważ aleksytymicy przypisują pobudzenie emocjonalne zmianom fizjologicznym, dodatkowo stresują się, szukając chorobowych przyczyn swych doświadczeń.<br />
<br />
Temperament sprzyjający zdrowiu jest r&oacute;żny dla kobiet i mężczyzn. Reaktywność emocjonalna, czyli skłonność do intensywnego reagowania na bodźce emocjonalne, i aktywność, czyli tendencja do angażowania się w zachowania silnie stymulujące emocjonalnie, to cechy odr&oacute;żniające mężczyzn z chorobą wieńcową od zdrowych &ndash; wykazały badania prowadzone pod kierunkiem prof. Jana Strelaua. Odwrotną zależność Strelau zdiagnozował u kobiet z nowotworem piersi &ndash; reaktywne i aktywne panie zapadały na raka piersi znacznie rzadziej niż te powściągliwe w wyrażaniu uczuć.<br />
<br />
<strong>
Przyjaciel na receptę</strong><br />
<br />
Wrogość, neurotyzm, unikanie kontakt&oacute;w z ludźmi być może nie powodowałyby tak dramatycznych skutk&oacute;w, gdyby nie społeczne konsekwencje, kt&oacute;re ze sobą pociągają. &bdquo;Osoby kt&oacute;re się wycofują, nie poproszą o wsparcie, a także osoby wrogie, kt&oacute;re swą postawą zniechęcają innych do kontaktu, zmniejszają prawdopodobieństwo otrzymania wsparcia. A z badań wynika, że wsparcie społeczne jest jednym z najważniejszych element&oacute;w zdrowia&rdquo; &ndash; m&oacute;wi Joanna Bylinka z Uniwersytetu Warszawskiego, badająca aspekty chor&oacute;b psychosomatycznych i somatopsychicznych. &bdquo;Brak towarzystwa, nagła utrata miłości oraz chroniczna samotność w znacznym stopniu przyczyniają się do powstawania poważnych chor&oacute;b (łącznie z chorobą wieńcową) i przedwczesnej śmierci&rdquo; &ndash; pisze James J. Lynch w książce &bdquo;The Broken Heart: The Medical Consequences of Loneliness&rdquo;. O tym, jak ważne jest wsparcie społeczne, przekonują badania 1300 pacjent&oacute;w z chorobą wieńcową, przeprowadzone pod kierunkiem Redforda Williamsa i opublikowane na łamach &bdquo;Journal of the American Medical Association&rdquo;. Okazało się, że ryzyko śmierci w ciągu pięciu lat od zawału u os&oacute;b samotnych jest trzykrotnie większe niż u os&oacute;b pozostających w stałych związkach. Związek nie powinien być &bdquo;związkiem na odległość&rdquo;, bo osoby mieszkające samotnie są o 50 proc. bardziej narażone na powt&oacute;rne wystąpienie zawału nawet w ciągu p&oacute;ł roku od pierwszego incydentu.<br />
<br />
Większość chor&oacute;b związanych z doświadczeniem przykrych emocji i negatywnymi postawami rozwija się latami. Psychika potrafi jednak zadziałać na organizm także gwałtownie. W czasie wojny zdarzało się, że ludzie ustawieni do rozstrzelania padali martwi, choć wypalono do nich ślepymi nabojami. Walter Radford Cannon, uznawany za ojca psychosomatyki, w 1942 r. opisał fenomen nazwany śmiercią voodoo, obserwowany u plemion, w kt&oacute;rych rola wiary była bardzo silna. Wykluczenie ze społeczności przez szamana i klątwa doprowadzają do śmierci odtrąconej osoby, choć nie występują u niej wyraźne zmiany chorobowe, kt&oacute;re mogłyby wywołać zgon. Cannon twierdzi, że te nagłe reakcje są napędzane silnym lękiem odtrąconej osoby. Także psycholog Martin Seligman, badający poczucie bezradności wobec losu, odnalazł i opisał liczne przykłady os&oacute;b (między innymi więźni&oacute;w wojennych i sierot), u kt&oacute;rych śmierć następowała jedynie w wyniku głębokiej rozpaczy i braku nadziei na poprawę losu.<br />
<br />
<strong>
To nie tak jak myślisz</strong><br />
<br />
Na szczęście, r&oacute;wnie szybko możemy pozytywnie wpłynąć umysłem na ciało. Gdy nocujemy sami w pustym domu na odludziu i nagle słyszymy, że ktoś wchodzi, poziom hormon&oacute;w stresu może się gwałtownie podnieść. Żaden lek nie zmniejszy niebezpiecznego stężenia tych substancji tak szybko jak rozpoznanie, że nieoczekiwany gość to nasz najbliższy przyjaciel. Właśnie tę moc umysłu powinniśmy zaprząc do walki o zdrowie &ndash; codziennym wydarzeniom należy nadawać odpowiednie, pozytywne znaczenie: kolejka na poczcie to świetna okazja do zaplanowania, jak najprzyjemniej spędzić nadchodzący weekend, osoba zajeżdżająca nam drogę spieszy się z ważnego powodu, koleżanka spojrzała na nas krzywo, bo pewnie boli ją ząb. Takie interpretacje mogą być r&oacute;wnie prawdziwe lub fałszywe jak negatywne wnioski o tych wydarzeniach. Jedyne, na co mamy wpływ, to wyb&oacute;r interpretacji. Ten wyb&oacute;r nie zmieni sytuacji, ale wpłynie na nasze zdrowie.<br />
<br />
Nierzadko zdarza się, że siła przekonań obraca się przeciwko nam. &bdquo;Wyjaśnił to na szkoleniu z zakresu terapii Simontona dr Mariusz Wilga, por&oacute;wnując świat ludzi ze światem zwierząt. Kiedy zwierzęciu jest zimno czy niewygodnie, przeniesie się w ciepłe, komfortowe miejsce. Człowiek w takiej sytuacji zaczyna myśleć: może to minie, może coś się zmieni. Takie przekonania zatrzymują nas w tym, co nam szkodzi. Dlatego warto przyglądać się swoim przekonaniom, by te, kt&oacute;re nam nie służą, zastąpić takimi, kt&oacute;re będą dla nas zdrowsze&rdquo; &ndash; m&oacute;wi Joanna Bylinka.<br />
<br />
Taka zmiana przekonań jest jednym z cel&oacute;w terapii Simontona stosowanej u pacjent&oacute;w onkologicznych i ich rodzin. Carl Simonton, onkolog &ndash; radioterapeuta i pionier psychoonkologii, w latach 60. uczestniczył w nowym programie radioterapeutycznym. Niestety, pacjenci nie wykazywali chęci wsp&oacute;łpracy. Simonton ustalił, że ta postawa wynikała z poczucia beznadziei chorych. Aby temu zaradzić, postanowił wykorzystać wyobraźnię do pobudzenia motywacji pacjent&oacute;w. Rezultaty były oszałamiające &ndash; nowotw&oacute;r złośliwy u chorego z zaawansowanym rakiem krtani szybko się cofnął, a w dodatku pacjent nie doświadczał żadnych skutk&oacute;w ubocznych naświetlań. Od tamtej pory terapia Simontona została znacznie rozwinięta &ndash; obejmuje pracę nad zmianą przekonań, relaksację, rozwijanie umiejętności sięgania po wsparcie bliskich, aktywność fizyczną. To pierwszy program psychoterapeutyczny, kt&oacute;ry w badaniach naukowych wykazał, że uzupełnienie konwencjonalnego leczenia psychoterapią przeciętnie dwukrotnie zwiększa długość przeżycia chorych i znacznie poprawia jego jakość.<br />
<br />
<strong>
Skąpcy i utracjusze</strong><br />
<br />
Salvatore R. Maddi, profesor psychologii na Harvard University, po kilkudziesięciu latach badań nad związkami osobowości ze zdrowiem stworzył koncepcję prozdrowotnej &bdquo;twardości&rdquo; (hardiness). Aby unikać chor&oacute;b, warto się angażować w to, czego doświadczamy, organizować dzień tak, aby jak najwięcej czasu przeznaczyć na zajęcia sprawiające nam przyjemność i zadbać o r&oacute;wnowagę między pracą a odpoczynkiem. &bdquo;Ważnym elementem dbania o zdrowie jest wzbudzanie na co dzień pozytywnych emocji. Zajmujmy się tym co sprawia nam radość. Są osoby, kt&oacute;re robią to tak rzadko, że nawet nie przychodzi im do głowy, co miłego mogłyby dla siebie zrobić&rdquo; &ndash; m&oacute;wi Bylinka. Zdrowiu sprzyja także poczucie wpływu na własne życie &ndash; choć nie kontrolujemy wszystkiego, co się dzieje, to możemy wpływać na to, jak wygląda nasz prywatny świat. Taka postawa nie tylko zwiększa poczucie bezpieczeństwa i spokoju, ale także motywuje do podejmowania sprzyjających zdrowiu wysiłk&oacute;w: regularnego uprawiania sportu, przestrzegania zdrowej diety czy systematycznego oglądania komedii. Śmiech wywołany dobrym żartem obniża ciśnienie krwi, poprawia pamięć i zwiększa aktywność układu immunologicznego. W przerwach między komediami warto zaplanować czas na medytację, w czasie kt&oacute;rej organizm zwiększa wydzielanie telomerazy, enzymu naprawiającego chromosomy, a więc odwracającego proces starzenia się i umierania kom&oacute;rek. Głęboki relaks osiągany w czasie medytacji to jeden z najlepszych sposob&oacute;w na dostarczenie sobie naturalnego zastrzyku z koktajlu młodości &ndash; dowiedli naukowcy z University of California.<br />
<br />
Trzeba jednak pamiętać, by zmiany wprowadzać po kolei, bo każda z nich wywołuje&hellip; szkodliwy stres. Duża zmiana przyzwyczajeń związanych z jedzeniem to aż 35 punkt&oacute;w w polskiej wersji skali stresu Holmesa i Rahe, duża zmiana nawyk&oacute;w związanych z odpoczynkiem to 39 punkt&oacute;w, a zmiana stylu życia &ndash; 38 punkt&oacute;w (najwięcej, 97 punkt&oacute;w, powoduje śmierć dziecka). Chyba że jak Robert Louis Stevenson uważamy, że lepiej roztrwonić zdrowie jak utracjusz, niż przemarnować jak skąpiec.&rdquo;<br />
<br />
&nbsp;<strong>Osobowość nowotworowa</strong><br />
<br />
Ukrywanie negatywnych emocji, pasywność, cierpliwość, ugodowość, konformizm to niekt&oacute;re cechy osobowości typu C, zwanej osobowością nowotworową. Psycholog Hans Jurgen Eysenck twierdzi, że elementy osobowości typu C najsilniej predysponujące do raka to poczucie bezradności i skłonność do wypierania emocji. Hans Joachim Baltrusch, niemiecki lekarz, także twierdzi, że ważny element w rozwoju nowotworu to tłumienie emocji, zwłaszcza przykrych. &bdquo;To z kolei prowadzi do załamania się potencjał&oacute;w odpornościowych, braku wiary we własne możliwości, rozwoju poczucia bezradności, beznadziejności czy pesymizmu życiowego i utraty woli życia&rdquo; &ndash; piszą Nina Ogińska-Bulik i Zygfryd Juczyński w książce &bdquo;Osobowość &ndash; stres a zdrowie&rdquo;. W badaniach na szczurach (dlaczego nawet to muszą sprawdzać na zwierzętach) wykazano, że wyuczona bezradność istotnie zwiększa liczbę kom&oacute;rek nowotworowych.<br />
Podobne wyniki przyniosły badania rozpoczęte w Crvence w dawnej Jugosławii i kontynuowane w Heidelbergu w Niemczech. Cechy charakteru uczestnik&oacute;w badania były wskazywane przez samego ochotnika, jedną z jego bliskich os&oacute;b i naukowca prowadzącego badania. Po kilkunastu latach ustalono, że osoby najbardziej podatne na nowotwory mają poczucie, że doświadczyły straty, są zależne od innych, przejawiają bezradność lub depresję.<br />
<br />
Choć w leczeniu nowotwor&oacute;w coraz częściej korzystamy z postępu genetyki, to badania pokazują, że za rozw&oacute;j tej choroby odpowiadają w dużym stopniu czynniki psychospołeczne. Badania przeprowadzone wśr&oacute;d adoptowanych os&oacute;b, kt&oacute;rych adopcyjni rodzice zachorowali na raka przed 50. rokiem życia, wykazały, że te dzieci były bardziej narażone na nowotw&oacute;r niż inne. &bdquo;Powodem zwiększonego ryzyka choroby nie były w tym wypadku geny, ale wychowanie: te dzieci przejęły styl życia zwiększający ryzyko nowotworu. Istnieniu obciążeń genetycznych nie można zaprzeczyć, ale decydujące często okazują się czynniki behawioralne,  np. dieta. To świetna informacja, bo o stylu życia decydujemy sami i w każdej chwili możemy go zmienić na zdrowszy&rdquo; &ndash; tłumaczy Joanna Bylinka.<br />
<br />
Foto by<a href="http://www.flickr.com/photos/26777958@N05/" target="_blank"> hagerstenguy</a><br />
<br />
<span style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/chorzy-z-emocji.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/chorzy-z-emocji.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Chorzy+z+emocji+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fchorzy-z-emocji.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fchorzy-z-emocji.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/chorzy-z-emocji.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/chorzy-z-emocji.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/chorzy-z-emocji.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 13 May 2012 10:01:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>„Aaa! Muszę zjeść coś słodkiego!” – czyli jak odstawić słodycze.</title>
      <description><![CDATA[<strong>Macie czasami uczucie, że koniecznie musicie zjeść kawałek czekolady, wielką porcję lod&oacute;w z bitą śmietaną lub ulubione ciastko? Dla mnie najtrudniejszą przeszkodą w drodze do zdrowia było właśnie uzależnienie od cukru. Czytałam wiele porad, że słodycze powinno się odstawiać tak jak inne substancje uzależniające &ndash; po prostu przestać je jeść. To dobra rada, gdy ktoś ma możliwość odcięcia się na jakiś czas od świata, jednym słowem &ndash; udania się na odwyk. Jeśli jednak trzeba uczestniczyć w normalnym życiu &ndash; chodzić do pracy gdzie są automaty ze słodyczami, robić zakupy w sklepie mając świadomość, że 3 regały dalej jest cukierkowy raj, p&oacute;łki aż uginają się od czekoladek i ciasteczek, czy przechodzić obok cukierni, kt&oacute;ra słodko kusi zapachem domowej szarlotki, jest to bardzo stresujące. Dlatego uważam, że najlepszą i najbardziej komfortową metodą wyrzucenia cukru z diety jest stopniowe ograniczanie jego spożycia.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/ApetytNaCukier.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
To, że cukier jest niezdrowy jest zwykłym frazesem. Wiedzą o tym wszyscy. Co jednak dokładnie dzieje się w organizmie po zjedzeniu np. czekolady? William Dufty w swojej książce &bdquo;Sugar Blues &ndash; Zniewoleni przez cukier&rdquo; pisze: &bdquo;Cukier (rafinowany) jest zab&oacute;jczy dla ludzi, ponieważ dostarcza tylko tego, co dietetycy nazywają pustymi kaloriami. Co więcej, cukier wypłukuje z ciała cenne witaminy i minerały, kt&oacute;re cały nasz system wysyła po to, aby go strawić i wyeliminować. Z tego powodu lepiej już nic nie jeść, niż jeść cukier.<br />
<br />
Zachowanie r&oacute;wnowagi jest tak ważne dla naszego organizmu, że wykształcił on wiele sposob&oacute;w walki z nagłym szokiem spowodowanym spożyciem cukru. System mobilizuje takie minerały jak s&oacute;d (z soli), potas i magnez (z kości) i wykorzystuje do chemicznej przemiany; produkuje neutralne kwasy, kt&oacute;re pr&oacute;bują przywr&oacute;cić r&oacute;wnowagę kwasowo &ndash; zasadową krwi.<br />
<br />
Codziennie spożywany cukier powoduje stan ciągłego zakwaszenia, i sprawia, że zapotrzebowanie na minerały z naszego organizmu dla wyr&oacute;wnania tej nier&oacute;wnowagi jest coraz większe. W końcu, aby uchronić krew, z kości i zęb&oacute;w ubywa tak wiele wapnia, że zaczynają się one psuć i następuje og&oacute;lne osłabienie.<br />
<br />
Nadmiar cukru ostatecznie wpływa na każdy organ ciała. Początkowo jest on przechowywany w wątrobie w formie glukozy (glikogen). Ponieważ pojemność wątroby jest ograniczona, codzienne spożycie rafinowanego cukru (powyżej potrzebnej ilości naturalnego cukru) wkr&oacute;tce sprawia, że wątroba wygląda jak nadmuchany balon. Kiedy jest już wypełniona do maksimum swej pojemności, nadmiar glikogenu wraca do krwi w postaci kwas&oacute;w tłuszczowych. Te wędrują do każdej części ciała i są przechowywane w najbardziej biernych obszarach: na brzuchu, pośladkach, na piersiach i udach.<br />
<br />
Kiedy wypełnią te względnie nieszkodliwe miejsca, docierają do bardziej aktywnych organ&oacute;w, takich jak serce czy nerki. Ich praca ulega spowolnieniu; w końcu ich tkanki degenerują się i zmieniają w tłuszcz. Zmniejsza się wydolność całego ciała i pojawia nieprawidłowe ciśnienie krwi. [...]<br />
<br />
Tolerancja naszego ciała i moc systemu odpornościowego zaczynają słabnąć, więc nie możemy już reagować właściwie na warunki ekstremalne, takie jak zimno, gorąco, komary czy bakterie. Nadmiar cukru ma bardzo negatywny wpływ na pracę m&oacute;zgu; kluczem do prawidłowego funkcjonowania m&oacute;zgu jest kwas glutaminowy, witalny składnik znajdujący się w wielu warzywach. Witaminy B odgrywają gł&oacute;wną rolę w dzieleniu kwasu glutaminowego na antagonistyczno &ndash; uzupełniające składniki, kt&oacute;re w m&oacute;zgu tworzą reakcję &bdquo;działaj&rdquo; lub &bdquo;kontroluj&rdquo;. Witaminy B są też produkowane przez symbiotyczne bakterie znajdujące się w naszych jelitach. Jeżeli codziennie spożywamy rafinowany cukier, bakterie te słabną i giną, a nasz zapas witaminy B mocno się kurczy. Zbyt wiele cukru powoduje senność; tracimy zdolność osądu i zapamiętywania.&rdquo;<br />
<br />
Jeżeli cukier tak nam szkodzi, dlaczego ciągle po niego sięgamy? Ponieważ nieświadomie tkwimy już w spirali uzależnienia. Zaczynamy bardzo wcześnie &ndash; nawet produkty dla niemowląt są teraz dosładzane. Dlatego bardzo rzadko łączymy jedzenie słodyczy z pogorszeniem stanu zdrowia i samopoczucia. Po prostu nie znamy alternatywy, nie wiemy jak to jest żyć bez cukru. Zwłaszcza, że jest on dodawany pod r&oacute;żnymi postaciami do niemalże wszystkich przetworzonych produkt&oacute;w dostępnych w sklepach spożywczych czy fast foodach. Sacharoza jest ulubionym dodatkiem producent&oacute;w ponieważ zapewnia (na chwilę) dobre samopoczucie. Po jej spożyciu gwałtownie wzrasta poziom glukozy we krwi. Odczuwamy to jako zastrzyk energii i poprawę nastroju. Proces rafinacji powoduje, że nie musimy trawić cukru, przedostaje się on niemal od razu z jelit do krwi. Dla organizmu oznacza to kryzys &ndash; glukozy jest za dużo. Aby jak najszybciej przywr&oacute;cić r&oacute;wnowagę do krwiobiegu zostaje uwolniona insulina. Reakcja ta przebiega jednak zbyt gwałtownie, wkr&oacute;tce poziom glukozy spada za nisko. Zachodzi potrzeba wytworzenia innych hormon&oacute;w, kt&oacute;re odwr&oacute;cą procesy chemiczne i podniosą poziom glukozy. Organizm usilnie pracuje nad ustabilizowaniem sytuacji. Odczuwamy nagły spadek nastroju, zmęczenie i senność. Co wtedy robimy? Sięgamy po następne, większe porcje słodyczy, aby znowu poczuć zastrzyk energii&hellip; Tak właśnie nakręca się spirala uzależnienia od cukru. Chwilowy skok samopoczucia jest tak duży, że z czasem zaczynamy traktować słodycze jako lekarstwo na zły humor, nudę czy niepowodzenia. Jednym słowem &ndash; gł&oacute;d emocjonalny. Nagłe pogorszenie nastroju tłumaczymy jako właściwość naszego charakteru a nie skutek uboczny spożywania sztucznie dosładzanych produkt&oacute;w. Często też mylimy silne pragnienie spowodowane niedoborem niekt&oacute;rych składnik&oacute;w odżywczych lub odwodnieniem, z apetytem na coś słodkiego. Najczęściej popełnianym błędem jest robienie zakup&oacute;w &bdquo;na głodzie&rdquo; &ndash; po zjedzeniu pełnowartościowego posiłku kupujemy dużo mniej słodyczy.<br />
<br />
Jak wyjść z cukrowego nałogu? Na początek warto zdiagnozować gł&oacute;d emocjonalny, zastanowić się jakie płaszczyzny naszego życia chcemy &bdquo;podkolorować&rdquo; przyjemnością jedzenia. Ważne jest też uproszczenie i uporządkowanie życia &ndash; wyeliminowanie bałaganu. Robienie wielu rzeczy naraz wywołuje ogromną presję, a od presji już niedaleko do myśli, że zasługuję na przerwę z ulubionym batonikiem albo wynagrodzę sobie ciężki dzień 3 kawałkami tortu. Mamy wiele urządzeń, kt&oacute;re zostały stworzone dla ułatwienia nam życia. Jednak czym bardziej oszczędzamy czas, tym mniej go mamy. Podłączeni do niezliczonej ilości technologicznych gadżet&oacute;w coraz częściej odczuwamy chaos i dekoncentrację. Warto urządzać sobie przerwy od komputera, telewizji, internetu, telefonu. Starać się znaleźć 15 minut dziennie na posiedzenie w ciszy, medytację. Początkowo być może nie będzie to przyjemne, najprawdopodobniej wypłynął myśli i emocje, kt&oacute;re chcemy głęboko ukryć. To właśnie je zajadamy słodyczami. Warto im się cierpliwie przyjrzeć, ale pozwolić odpłynąć. Niech zwolnią miejsce nowym, konstruktywnym pomysłom na wytwarzanie endorfin :) Ciągłe wracanie do przeszłości z żalem, smutkiem, poczuciem krzywdy to strata czasu. Jaka by ona nie była &ndash; jest idealna. Doprowadziła nas do miejsca w kt&oacute;rym jesteśmy teraz, czyli dokładnie tam, gdzie mieliśmy być. Marzenie z głową w chmurach lub pisanie scenariuszy przyszłości (żeby jeszcze dobrych) powoduje, że chwila obecna mija niezauważona. A tylko życie tu i teraz, spos&oacute;b myślenia, każda decyzja, najmniejszy krok jaki dziś zrobimy ma realny wpływ na naszą przyszłość. Nie jest to bynajmniej pow&oacute;d do lęku czy stresu. Raczej do wdzięczności, że każda chwila jest prawdziwym darem pełnym szans na lepsze i zdrowsze życie. Pielęgnując w sobie tą świadomość, trudno myśleć &bdquo;od jutra zacznę się zdrowo odżywiać&rdquo;, &bdquo;od jutra zrezygnuję z ciastek&rdquo;.<br />
Być może sięgamy po słodycze za każdym razem kiedy odczuwamy silne pragnienie. Wydaje nam się, że organizm domaga się czegoś słodkiego. Tymczasem najczęściej jest to sygnał świadczący o braku niekt&oacute;rych składnik&oacute;w odżywczych lub za małej ilości wody. Warto wtedy wypić wodę mineralną z wysokim pH oraz zielony sok. Ma on mn&oacute;stwo naturalnych witamin i minerał&oacute;w, a także silne działanie alkalizujące. Spożywanie orzech&oacute;w, migdał&oacute;w, avokado i oliwy z oliwek tłoczonej na zimno, zaopatrzy organizm w najzdrowsze tłuszcze omega 3, dzięki kt&oacute;rym organizm łatwiej odzyska r&oacute;wnowagę.<br />
Kiedy już uporamy się z głodem emocjonalnym i złagodzimy niedobory składnik&oacute;w odżywczych, możemy zacząć odwracać spiralę uzależnienia od cukru &ndash; spożywać go coraz mniej. Ja w pierwszej kolejności zamieniłam wszystkie batoniki, cukierki, czekoladki na domowe ciasta, kt&oacute;re sama piekłam. Następnie wprowadzałam coraz więcej suszonych, słodkich przekąsek takich jak rodzynki i daktyle. Potem zamieniłam ciasta na desery Raw food. (Przepisy znajdziecie w poprzednich postach.) W końcu zaczęłam redukować także te surowe słodkości i zastąpiłam je owocami.  Według mnie jest to najlepsza i najbardziej komfortowa metoda wyeliminowania cukru z diety. W każdym razie &ndash; dla mnie okazała się idealna :)<br />
<br />
<span style="line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px;">Monika Trawińska</span><br style="font-size: 14px; line-height: 21px; font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/aaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/aaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=%e2%80%9eAaa!+Musz%c4%99+zje%c5%9b%c4%87+co%c5%9b+s%c5%82odkiego!%e2%80%9d+%e2%80%93+czyli+jak+od...+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2faaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2faaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/aaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/aaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/aaa-musze-zjesc-cos-slodkiego-czyli-jak-odstawic-slodycze.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 03 May 2012 10:41:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Mleko – wszystko co chcesz wiedzieć, ale boisz się zapytać</title>
      <description><![CDATA[<strong>Od najmłodszych lat słyszymy, że picie mleka jest niezbędne dla dobrego zdrowia. Ma zapewnić nam białe zęby i silne kości. Stworzyliśmy niezliczoną ilość produkt&oacute;w o najr&oacute;żniejszych smakach, konsystencjach i kolorach. Ale czy mleko na pewno jest zdrowe? Zawiera dużo wapnia (od 1 000 do 1 200 mg/l), białka, magnezu, fosforu i potasu, a także witaminy A, D, E i B.</strong> <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/Mleko.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
Jednak czy ma znaczenie fakt, że mleko krowie jest dla cieląt, a nie dla ludzi? Przecież krowy dają mleko by wykarmić swoje potomstwo, a nie dlatego, że tak zwyczajnie mają &ndash; chodzą sobie po pięknych, alpejskich pastwiskach i z nud&oacute;w produkują mleko o idealnym składzie dla wszystkich. W hodowli masowej krowy co jakiś (kr&oacute;tki) czas są zapładniane, aby były mleczne. A więc mięso cielęce jest &bdquo;produktem ubocznym&rdquo; przemysłu mleczarskiego. Nie będę się w tym miejscu zagłębiała w wymiar etyczny &ndash; wpis ten kieruję do os&oacute;b rozpoczynających dietę przejściową, więc nie ma sensu obciążanie dodatkowymi, negatywnymi emocjami.<br />
<br />
A zatem co tak dokładnie oznacza stwierdzenie, że mleko jest dla cieląt, a nie dla ludzi? Po pierwsze dużą ilość hormon&oacute;w, kt&oacute;re są niezbędne dla młodych kr&oacute;w, ale w organizmie człowieka prowadzą do dysfunkcji i poważnych schorzeń &ndash; szczeg&oacute;lnie u dzieci. Każdy łyk mleka zawiera 11 r&oacute;żnych substancji wspomagających wzrost oraz 35 r&oacute;żnych hormon&oacute;w. Dlaczego aż tyle? Ponieważ 2/3 mleka pochodzi od ciężarnych kr&oacute;w, a 1/3 od kr&oacute;w kt&oacute;re niedawno urodziły. Są to okresy, w kt&oacute;rych poziom estrogenu i innych hormon&oacute;w jest rekordowo wysoki. Często powtarzanym hasłem marketingowym jest stwierdzenie, że mleko pomaga rosnąć. C&oacute;ż, hormon IGF-1 u cieląt faktycznie przyspiesza wzrost, ale u ludzi, nawet nieduże jego spożycie, powoduje zwiększone ryzyko zachorowania na raka. Więc w pierwszej kolejności przyjrzyjmy się własnym nawykom żywieniowym i ilości mleka jaką spożywamy pod r&oacute;żnymi postaciami (nie tylko z nabiałem).<br />
<br />
Drugą niezwykle istotną sprawą jest stan zdrowia kr&oacute;w w hodowli przemysłowej. Krowy mleczne są tak schorowane, przez zbyt dużą eksploatację organizmu spowodowaną licznymi ciążami, że co trzecia ma zapalenie gruczołu mlecznego. Bolące i opuchnięte wymiona obficie wydzielają ciałka ropne, kt&oacute;rych znaczna część trafia potem do mleka &ndash; dopuszcza się aż 400 milion&oacute;w ciałek ropnych na jeden litr mleka. Zabiegi hodowc&oacute;w mające na celu poprawić stan zdrowia kr&oacute;w poprzez podawanie im lek&oacute;w i antybiotyk&oacute;w (zamiast polepszenia ich warunk&oacute;w bytowych, zwiększenia przestrzeni, dostępu do pastwiska i chociaż okresowo świeżej trawy), powoduje obecność w mleku dodatkowych, &bdquo;farmaceutycznych&rdquo; substancji. Dlatego jeżeli już musimy pić mleko &ndash; sięgnijmy po ekologiczne. Krowy w certyfikowanych gospodarstwach są dużo lepiej traktowane i co za tym idzie, dają zdrowsze mleko. Najlepiej więc znaleźć rolnika ekologicznego w swojej okolicy i od niego zamawiać bezpośrednio, unikając w ten spos&oacute;b kosmicznych marż nakładanych przez sieciowe sklepy eko.<br />
<br />
Producenci niemal jak mantrę powtarzają nam, że mleko jest kluczowe dla naszego zdrowia ze względu na zawartość wapnia. Faktycznie zawiera go dużo, dla dzieci &ndash; nawet za dużo. Mleko zawiera bardzo skondensowaną ilość wapnia ponieważ cielęta osiągają dojrzałość fizyczną w czasie kr&oacute;tszym niż rok. Dlatego por&oacute;wnując skład mleka krowiego i kobiecego łatwo zauważyć, że krowie zawiera 4 razy więcej wapnia i blisko 3 razy więcej białka. Co oznacza, że niemowlęta i małe dzieci nie potrzebują aż tak dużo tych składnik&oacute;w &ndash; podawanie im znacznych ilości mleka krowiego może doprowadzić m.in. do odkładania się wapnia w nerkach. Wielkim paradoksem jest też fakt, że nawet spora ilość wapnia w mleku nie pomoże osobie, kt&oacute;ra spożywa dużo białka zwierzęcego i co za tym idzie siarczan&oacute;w, ponieważ organizm, aby je wydalić zużywa wapń &ndash; jeśli wyczerpie się ten z pokarmu, pobiera go z kości. Dlatego w krajach gdzie spożycie białka zwierzęcego jest wysokie, proporcjonalnie wzrasta r&oacute;wnież wskaźnik zachorowań na osteoporozę. Mleko jest też kwasotw&oacute;rcze, jego pH waha się między 6,5 &ndash; 6,7.<br />
<br />
Robiąc zakupy pamiętajmy, że mleko 0% tłuszczu nie zawiera też witamin A, E i D (bo witaminy te są rozpuszczalne w tłuszczach). Najlepiej wybrać 1,5%, nie więcej, ponieważ mleko zawiera tłuszcze nasycone &ndash; najbardziej szkodliwe.<br />
<br />
Wybierajmy mleko świeże, czyli pasteryzowane w temperaturze niższej niż 71,7 stopni C, ponieważ zawiera ono więcej witaminy i kwasu foliowego, w odr&oacute;żnieniu od mleka UHT (Ultra Hight Temperature), gdyż jest ono sterylizowane (także z witamin) w temperaturze nie niższej niż 135 stopni C.<br />
<br />
Uważajmy na hasła typu &bdquo;bez konserwant&oacute;w&rdquo; &ndash; żadne mleko ich nie ma; &bdquo;bez sztucznych dodatk&oacute;w&rdquo; &ndash; do mleka niczego się nie dodaje; &bdquo;naturalne&rdquo;, &bdquo;z najczystszych teren&oacute;w Polski&rdquo; &ndash; jeśli na opakowaniu nie ma certyfikatu ekologicznego, to krowa kt&oacute;ra dała to mleko nawet nie widziała pastwiska; &bdquo;czyste&rdquo;, &bdquo;można pić prosto z kartonu&rdquo;, &bdquo;wysoka czystość mikrobiologiczna&rdquo; &ndash; mleko zawsze musi być czyste, każde można pić prosto z opakowania.<br />
<br />
Czym więc zastąpić mleko? Dzienne zapotrzebowanie na wapń osoby dorosłej to 700 mg. Pamiętajmy, że duże ilości tego składnika znajdują się w tofu (500 mg w kostce 250 g), suszonych figach (250 mg w 4-6 owocach), sezamie (168 mg w 25 g), kapuście włoskiej (120 mg w 80 g kapusty gotowanej na wodzie). A sporo białka znajdziemy w maśle z ziaren słonecznika (29 g), soczewicy dupuy (28 g), soczewicy beluga (26 g), grochu zielonym &ndash; suszonym (25 g), fasoli kidney &ndash; suszonej (25 g), soczewicy zielonej (25 g), fasoli mung (24 g), ciecierzycy &ndash; suszonej (20 g).<br />
Rośliną bardzo bogatą zar&oacute;wno w wapń jak i białko jest soja &ndash; szklanka mleka sojowego ma 240 mg wapnia, a 100 g ziaren zwiera 34 g białka. Niemniej osobiście nie polecam spożywania jej w większych ilościach ponieważ po pierwsze nie jest aż tak zdrowa jak jest to reklamowane, po drugie jest strasznie ciężkostrawna (najbardziej ze strączkowych), po trzecie muszą na nią szczeg&oacute;lnie uważać osoby mające chorą tarczycę, ponieważ zawiera substancję upośledzającą działanie tego organu &ndash; genisteinę &ndash; jak pokazały badania izoflawon ten powoduje dysfunkcję także u os&oacute;b zdrowych.<br />
<br />
Cheers :)<br />
<br />
<span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 21px;">Monika Trawińska</span><br style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 21px;" />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">rawolucja.pl</a><br />
<br />
<br />
Źr&oacute;dła:<br />
&bdquo;<a href="http://milkmyths.org.uk/" target="_blank">Milk Myths</a>&rdquo; &ndash; rewelacyjna strona, gorąco polecam ich wszystkie artykuły.<br />
Katarzyna Bosacka &bdquo;Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę robiąc zakupy&rdquo;.<br />
Materiały na temat zwierząt w przemyśle mleczarskim Fundacji Viva! Akcja dla zwierząt.<br /><a href='http://www.polonia360.com/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Mleko+%e2%80%93+wszystko+co+chcesz+wiedzie%c4%87%2c+ale+boisz+si%c4%99...+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fmleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fmleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/mleko-wszystko-co-chcesz-wiedziec-ale-boisz-sie-zapytac.aspx</guid>
      <pubDate>Sat, 21 Apr 2012 11:59:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Pierwszy krok w kierunku zdrowego odżywiania</title>
      <description><![CDATA[<strong>Margaret Mead powiedziała kiedyś: &bdquo;Łatwiej jest zmienić czyjeś wyznanie niż dietę&rdquo;. Dlaczego? Z kilku dość złożonych powod&oacute;w.</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/PierwszyKrok.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
<strong>Po pierwsze</strong>. Nawyki żywieniowe w spos&oacute;b nieświadomy przekazują nam rodzice. Ich wybory z biegiem lat stają się naszymi wyborami. Jednak to genetyką tłumaczymy fatalne skutki powtarzania błęd&oacute;w żywieniowych. Ważne jest aby uświadomić sobie, że to co uważamy za smaczne lub nie, wynika z powiązania określonych potraw z przyjemnymi lub negatywnymi uczuciami. Najczęściej słodycze traktowane były w dzieciństwie jak nagroda, natomiast to co zdrowe, pożywne jako przymus.<br />
Wiadomo też, że najlepsze pokarmy to te, kt&oacute;re już znamy. Na zdrowy rozum możemy przyjąć, że kotlet z kartoflami jest niezdrowy. Ale schabowy mamusi z ziemniaczkami posypanymi świeżym koperkiem, to jak powr&oacute;t do domu rodzinnego pachnącego beztroskim dzieciństwem.<br />
Na początek więc poobserwuj swoje nawyki. Daj sobie czas. Zastan&oacute;w się jakie wzorce żywieniowe przekazali Ci rodzice, jakie błędy powielasz, jakie emocje wiążesz z jedzeniem.<br />
<br />
<strong>Po drugie</strong>. Zmysły smaku i węchu, opr&oacute;cz dostarczania przyjemności z jedzenia, są przede wszystkim odpowiedzialne za ochronę organizmu przed trującymi i zepsutymi pokarmami. Czyli to co nam smakuje, powinno być też dobre dla naszego organizmu. Jak jest w rzeczywistości? Teoretycznie wiemy, że najważniejsze jest zdrowie. Lubimy hasła: produkt naturalny, bez konserwant&oacute;w, sztucznych barwnik&oacute;w. Jednak to czas i wygoda są najwyższymi wartościami. Producenci żywności doskonale o tym wiedzą. Przemysł spożywczy jest w istocie przemysłem chemicznym. Żywność jest wysoko przetwarzana, rafinowana, wzbogacana syntetycznymi witaminami, aromatami, barwnikami. Nawet zapach jest sztuczny. Takie jedzenie fenomenalnie oszukuje nasze zmysły (a przez to także m&oacute;zg) &ndash; smakuje i pachnie pysznie, ale jest toksyczne i niezdrowe. Owładnięci kolorową iluzją mamiącą kubki smakowe, wygodą i oszczędnością czasu nie zaprzątamy sobie głowy sprawdzaniem jakości pożywienia. A przecież jemy nie dla samej przyjemności, ale przede wszystkim by dostarczyć substancji odżywczych naszemu organizmowi.<br />
Przyjrzyj się uważnie swojej żywności. Przemyśl jakimi wartościami kierujesz się robiąc zakupy. Czy sprawdzasz etykiety?<br />
<br />
<strong>Po trzecie</strong>. Jako dziecko miałam wielkie marzenie. Chciałam zobaczyć konw&oacute;j ciężar&oacute;wek ze świątecznej reklamy Coca-Coli :) Wiecie o kt&oacute;rą mi chodzi?<br />
<object width="540" height="310">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ogetBqMgau0&amp;hl=pl_PL&amp;feature=player_embedded&amp;version=3">
<param name="allowFullScreen" value="true">
<param name="allowScriptAccess" value="always"><embed src="http://www.youtube.com/v/ogetBqMgau0&amp;hl=pl_PL&amp;feature=player_embedded&amp;version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="540" height="310"></object>
<br />
Uwielbiam reklamy Coca-Coli, są genialne. Potrafią wytworzyć tak ciepłe uczucia, że rozświetlą nawet najbardziej pochmurny dzień. W taki spos&oacute;b działa marketing. Łączy bardzo pozytywne i silne emocje ze zwykłym produktem, dzięki kt&oacute;remu, jak obiecują producenci, poczujesz się lepiej. Najczęściej tylko psychicznie. Bo kto by się zastanawiał nad zdrowiem, czy sprawdzał wartości odżywcze, kiedy trzymasz w ręku buteleczkę wypełnioną najczystszą, dziecięcą radością oczekiwania na bożonarodzeniowy prezent?<br />
Stojąc w sklepie, przed p&oacute;łką z wybranymi produktami, zr&oacute;b sobie quiz z reklam. Zastan&oacute;w się jakie &bdquo;uczucia&rdquo; kupujesz.<br />
<br />
<strong>Po czwarte</strong>. Cukier uzależnia. Dokładnie o tym mechanizmie piszę w dziale Wpływ cukru na organizm. W tym miejscu wspomnę tylko, że cukier to nie tylko ciastka, czekoladki i batoniki. Jest dodawany dosłownie wszędzie. Nawet do alkoholu, papieros&oacute;w czy pasty do zęb&oacute;w. Tak, tak, producenci są bardzo kreatywni w podtrzymywaniu naszego nałogu. Jeśli chodzi o biały cukier rafinowany to nie powinien on w og&oacute;le znajdować się w naszej diecie. Jak to możliwe, że spożywamy go na kilogramy i nadal żyjemy? Od dzieciństwa jesteśmy przyzwyczajani do pochłaniania coraz większych ilości. Zaczyna się wcześnie, już mleka dla niemowląt są dosładzane. Potem &bdquo;wzorowy start dnia&rdquo; &ndash; płatki śniadaniowe, zawierające 20-30% cukru. W szkołach, potem w pracy, automaty ze słodyczami.<br />
Przyjrzyj się uważnie swojemu dziennemu spożyciu cukru. W jakich okolicznościach sięgasz po słodycze?<br />
<br />
<strong>Po piąte</strong>. Jedzenie przestało spełniać swoją funkcję. Zamiast zadbać o lepszą jakość żywności, wolimy wierzyć marketingowym zapewnieniom, że zdrowie osiągniemy tylko dzięki dziennej dawce witamin, probiotyk&oacute;w i innych suplement&oacute;w. W temacie zdrowia jesteśmy gorliwi, łykamy garściami syntetyczne kapsułki, jemy jogurciki i pijemy stosowne herbatki. Wydajemy mn&oacute;stwo pieniędzy, więc jesteśmy zadbani. Ulegamy modzie bez głębszej refleksji. Powszechnie wiadomo, że organizm kiepsko wchłania syntetyczne witaminy. Nie m&oacute;wi się jednak głośno o tym, że są toksyczne. Naturalnych witamin nie da się przedawkować. Dla syntetycznych jest wyznaczona dzienna norma. Probiotyki natomiast nie są dla wszystkich. Każdy z nas ma inną mikroflorę jelit. Jeśli zdrowa osoba zaczyna brać probiotyki mogą one zaburzyć naturalne środowisko organizmu.<br />
Przemyśl jakie suplementy przyjmujesz (na własną rękę). Czy faktycznie ich potrzebujesz? Poszukaj informacji jak zastąpić je naturalnymi produktami.<br />
<br />
Aby skutecznie zmienić nawyki żywieniowe trzeba zrozumieć, że nadajemy żywności wartość emocjonalną. Przyjemnością jedzenia pr&oacute;bujemy wypełnić te obszary naszego życia, kt&oacute;re nie sprawiają nam tyle satysfakcji, ile byśmy oczekiwali. Dlatego przejście na dietę to w pierwszej kolejności zdiagnozowanie przyczyn głodu emocjonalnego, następnie uporządkowanie sposobu myślenia, zmiana hierarchii wartości, postrzegania własnego organizmu, zrozumienie marketingowej manipulacji. I dopiero na koniec wprowadzenie nowych pokarm&oacute;w. Wiele os&oacute;b przechodząc na dietę wprowadza tylko ostatni punkt. Zmiana nawyk&oacute;w żywieniowych, czyli coś co robisz dla swojego dobra bardzo szybko zamienia się w przykrą mordęgę. Jak długo można ją wytrzymać? Jeśli masz motywację w postaci choroby to nawet kilka lat. Ale w końcu pękasz. Zajadasz się niezdrowymi produktami jeszcze bardziej nienawidząc siebie. Stres jest dużo bardziej toksyczny niż najgorsze fast foody. Nawet jeśli jesteś na 100% Raw food, ale przeżywasz silne, negatywne emocje dieta Ci nie pomoże. Dlatego drogę do zdrowia warto zacząć od poznania i zrozumienia swoich dotychczasowych nawyk&oacute;w &ndash; dlaczego sięgasz po czekoladę, skąd słabość do frytek, jakie samopoczucie ma Ci zapewnić puszka ulubionego napoju. Nie oceniaj, obserwuj. Powodzenia :)<br />
<br />
Monika Trawińska<br />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank">rawolucja.pl</a><br />
<br />
<br />
Foto by <a href="http://www.flickr.com/photos/49300842@N07/" target="_blank">SavannahHiccups</a><br /><a href='http://www.polonia360.com/pierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/pierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Pierwszy+krok+w+kierunku+zdrowego+od%c5%bcywiania+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fpierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fpierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/pierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/pierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/pierwszy-krok-w-kierunku-zdrowego-odzywiania.aspx</guid>
      <pubDate>Sat, 31 Mar 2012 10:11:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Na początek</title>
      <description><![CDATA[<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/PierwszyWpis.jpg" style="width: 543px; height: 261px;" /><br />
<br />
Wielu pisarzy jest przekonanych, że zdanie rozpoczynające książkę zawiera w sobie całą historię. &bdquo;Te słowa są niczym uderzenie metalową pałeczką w kamerton. Czytam i wiem już, jaki będzie ton powieści. Pierwszym zdaniem pisarz odkrywa się przed czytelnikiem&rdquo; twierdzi Andrzej Bart. Czy to dotyczy też blog&oacute;w? Zobaczymy :) Opowieść, jaką chcę się tu podzielić, to moja osobista podr&oacute;ż po zdrowie, utraconą ciekawość świata, głęboki spok&oacute;j oraz poczucie bycia na właściwym miejscu, o właściwym czasie, tu i teraz.<br />
<br />
Wiele lat niewłaściwego odżywiania i nieumiejętnego radzenia sobie ze stresem miało poważny wpływ na moją kondycję fizyczną i samopoczucie. Kiedy jako młoda osoba usłyszałam od lekarzy, że muszę się pogodzić z uciążliwymi schorzeniami, bo są one &bdquo;chorobą cywilizacyjną&rdquo; i właściwie nic się nie da z nimi zrobić, a negatywne myśli odbierały mi tak skutecznie radość życia, że nie miałam ochoty rozpoczynać nowego dnia, powiedziałam dość. Zaczęłam poszukiwania, jak m&oacute;wi Kris Carr &ndash; odbyłam studia na Uniwersytecie dr Googla, miałam też ogromne wsparcie od mojego faceta. M. dziękuję, nie byłabym w tym miejscu gdyby nie Ty. <br />
<br />
I znalazłam najpierw ludzi, kt&oacute;rzy poradzili sobie ze znacznie poważniejszymi chorobami, także nowotworami złośliwymi a potem poznałam ich sposoby na odzyskanie zdrowia i radości życia nawet w bardzo trudnej sytuacji. Do mnie najbardziej przemawiają takie właśnie konkretne historie. Internet jest pełen śmieci i cudownych lek&oacute;w na wszystko, tylko jakoś brakuje tych realnych przykład&oacute;w z kt&oacute;rymi możesz się spotkać i porozmawiać. Dlatego właśnie zdecydowałam się pisać tego bloga, wszystko co na nim opisuje: surowa dieta (Raw food), spos&oacute;b odżywiania wg. balansu kwasowo-zasadowego, przepisy, ćwiczenia fizyczne, inspirujące książki i filmy, techniki wolności emocjonalnej, podważanie negatywnych myśli, słowem wszystko co tu znajdziecie, wypr&oacute;bowałam na sobie. <br />
<br />
Nie jestem dietetykiem czy psychologiem, z wykształcenia jestem plastykiem. Moje doświadczenie stało się moim Uniwersytetem. Udało mi się odzyskać zdrowie i świetne samopoczucie, wiele schorzeń całkowicie zniknęło, inne w znacznym stopniu się cofnęły i proces ten cały czas trwa. Zapraszam więc na bloga, czytajcie, poszukujcie własnych metod, dzielcie się swoimi doświadczeniami. Na zdrowie! :)<br />
<br />
Monika Trawińska<br />
<a href="http://rawolucja.pl/" target="_blank">rawolucja.pl</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/na-początek.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/na-początek.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Na+pocz%c4%85tek+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-pocz%c4%85tek.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-pocz%c4%85tek.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/na-początek.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/na-początek.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/na-początek.aspx</guid>
      <pubDate>Fri, 30 Mar 2012 09:51:00 GMT</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>