 <?xml-stylesheet type="text/css" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.css" ?> <?xml-stylesheet type="text/xsl" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.xsl" ?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Łukasz Grysiak blog</title>
    <link>http://www.polonia360.com/lukasz-grysiak.aspx</link>
    <description />
    <docs>http://www.rssboard.org/rss-specification</docs>
    <generator>mojoPortal Blog Module</generator>
    <ttl>120</ttl>
    <item>
      <title>Wzorowy Legionista Chrystusa</title>
      <description><![CDATA[<strong>Papież Jan Paweł II nazwał Degollado "wzorem dla młodych" i był mu niezwykle życzliwy. W 2004 roku założyciel słynnego Legionu Chrystusa został przyjęty przez Ojca Świętego na uroczystej audiencji mimo, że już wtedy toczyło się przeciwko niemu śledztwo kanoniczne w sprawie wykorzystywania seksualnego nieletnich.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art3/degolladojp2.jpg" style="width: 500px; height: 369px;" /><br />
<br />
Część watykanist&oacute;w dopatruje się w tym udziału obecnego metropolity krakowskiego, a &oacute;wczesnego osobistego sekretarza paieża, kardynała Stanisława Dziwisza. Miało to r&oacute;wnież przełożyć się na powierzenie legionistom ojca Degollado prestiżowego ośrodka kościelnego Notre Dame w Jerozolimie. Wtajemniczeni watykaniści twierdzą, że wszystkie wcześniejsze śledztwa kościelne przeciwko Degollado były torpedowane przez Angelo Sodano, wysokiego rangą duchownego za pontyfikatu JP II, kt&oacute;ry był r&oacute;wnież administratorem Legion&oacute;w Chrystusa. W tamtym czasie niekt&oacute;rzy w kręgach kościelnych głośno m&oacute;wili o Legionistach Chrystusa jako o "watykańskiej mafii".<br />
<br />
W 2004 roku &oacute;wczesny kardynał, a dzisiejszy papież, Joseph Ratzinger posunął nieco śledztwo do przodu. Powody? Raczej trudno nazwać Benedykta XVI pogromcą kościelnych zboczeńc&oacute;w - wielu z nich chroni po dzień dzisiejszy, niestety - jednak sprawa wok&oacute;ł Degollado zrobiła się tak głośna i bulwersująca, że nie spos&oacute;b było zamieść śmieci pod dywan. Drugim powodem jest fakt, że wraz z pogarszającym się stanem zdrowia JP II słabły wpływy sekretarza Sodano - obrońcy zboczeńca Degollado. Część biskup&oacute;w jawnie domagała się od Ratzingera rozwiązania zakonu Legion&oacute;w Chrystusa, ten nie posłuchał, ale ustanowił tam komisarza. Ostatecznie w 2006 roku papież Benedykt XVI zakazał Degollado pracy duszpasterskiej zaś oficjalne stanowisko Watykanu brzmiało w takim tonie: "Ojciec Degollado winien był skandalu najcięższych i niemoralnych zachowań, kt&oacute;re potrafił ukrywać dzięki swym autorytarnym rządom, kt&oacute;re sprawował w zakonie". Papież nakazał mu spędzenie reszty życia na pokucie i modlitwie.<br />
<br />
Degollado zmarł w 2008 roku i od razu jego legioniści ch&oacute;ralnie oświadczyli, że "poszedł do nieba". Historia życia i pracy Degollado to jedna z najczarniejszych kart w dziejach dzisiejszego KK. Pobłażliwość Watykanu wobec Legionisty była jednym z ważniejszych argument&oacute;w przeciwnik&oacute;w wyniesienia na ołtarze Karola Wojtyły.<br />
<br />
Już po śmierci tego "wzorowego sługi bożego" wyszło na jaw, że miał on przynajmniej troje dzieci z dwiema kobietami. Jego syn Raul publicznie oskarżył go o pr&oacute;bę gwałtu w dzieciństwie. Pisarz Alejandro Espinosa w głośnej książce El Ilusionista dowodzi, iż Degollado zajmował się r&oacute;wnież uwodzeniem bogobojnych zamożnych kobiet a następnie wyłudzał od nich pieniądze. Dowiedziono r&oacute;wnież że w latach 1940-1970 wykorzystał i zgwałcił 30 małoletnich chłopc&oacute;w - członk&oacute;w Legion&oacute;w Chrystusa. Wiele fakt&oacute;w nie wychodziło na światło dzienne przez całe dziesięciolecia z uwagi na fakt, iż członkowie zakonu pod naciskami Degollado zobowiązali się do zachowania ścisłej tajemnicy.<br />
<br />
Jest niemożliwe aby włodarze Kościoła Rzymskiego w latach wcześniejszych nic nie wiedzieli. Oczywiście nie zrobili niczego. Dopiero kiedy skandal wybuchł ze zdwojoną siłą już u progu życia zboczeńca, Benedykt XVI był zmuszony zająć się sprawą. Rodzi się pytanie. Ilu jeszcze takich "świętych" ma swoich szeregach Kości&oacute;ł? O ilu jeszcze nie wiemy? Gł&oacute;wnie dzięki internetowi ujawniony został cały szereg skandali pedofilskich w KK na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, zwłaszcza w USA i Irlandii, ale nie tylko. Mimo że KK już nie jest w stanie niczego ukryć, a nawet nie może już dowodzić, że to jedynie przypadki incydentalne, to w dalszym ciągu nie ma zamiaru wyłożyć otwarcie na st&oacute;ł wszystkich kart z tego mrocznego rozdziału swej historii. Nie chcę się oczyścić bo do tego potrzebne jest uznanie swoich grzech&oacute;w i pokuta. A KK tego nie lubi bo stawia siebie ponad głowami swych owieczek. To my mamy się spowiadać i prosić Boga o wybaczenie. Władcy KK wolni są - w swoim mniemaniu - od niegodziwości. Więc niech w końcu przestaną lać krokodyle łzy, że wierni odwracają się od Kościoła. No c&oacute;ż, żyjemy w erze informatycznej, nowoczesnej. To już nie te czasy kiedy wierzący byli ciemną, otępiałą masą a ludzie drżeli przed karzącą reką księdza. "Błogosławieni wszyscy ci, kt&oacute;rzy źdźbło w oku bliźniego widzą, ale belki we własnym nie zauważają" - by sparafrazować słowa Jezusa.<br />
<br />
Łukasz Grysiak<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/wzorowy-legionista-chrystusa.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/wzorowy-legionista-chrystusa.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Wzorowy+Legionista+Chrystusa+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwzorowy-legionista-chrystusa.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwzorowy-legionista-chrystusa.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/wzorowy-legionista-chrystusa.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/wzorowy-legionista-chrystusa.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/wzorowy-legionista-chrystusa.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 17 Sep 2012 14:23:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Kapitalizm - między teorią a praktyką</title>
      <description><![CDATA[<strong>O ile socjalizm jest potworem o twarzy pięknej księżniczki, o tyle kapitalizm w wydaniu akademickich klasyk&oacute;w jest mitem, kt&oacute;ry nie ma szans w starciu z rzeczywistością.</strong> <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/chinese-workers.jpg" style="width: 540px; height: 360px;" /><br />
<br />
Idealny i sprawiedliwy kapitalizm oparty o wolną grę rynkową, kt&oacute;rego ideologiczną podwalinę stanowi liberalizm narodził się w głowach akademickich profesor&oacute;w i ekonomist&oacute;w. W teorii brzmi pięknie i porywająco, w realnej rzeczywistości jest mitem, nierealistyczną utopią, kt&oacute;ra jednak tym r&oacute;żni się od mitologii socjalistycznej i marksistowskiej, że pr&oacute;by jej wcielenia w życie nie prowadzą do społecznej i gospodarczej katastrofy. Nigdzie, w żadnym państwie na świecie nie istnieje system w pełni wolnorynkowy. Ponieważ jako mit istnieć nie może. <br />
<br />
Akademicy i uczeni od dziesięcioleci dowodzą, że kapitalizm nie może funkcjonować bez ugruntowanej ludzkiej moralności oraz elementarnej uczciwości. System ten pozbawiony tych elementarnych reguł zamienia się w mafijny feudalizm, w kt&oacute;rym zamiast wolności i odpowiedzialności kr&oacute;luje wyzysk, korupcja i złodziejstwo. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić co jednak oznacza, że sami autorzy teorii wolnego rynku pośrednio przyznają, iż wymyślili książkową utopię. Dlaczego? <br />
<br />
Tutaj należało by wr&oacute;cić do liberalizmu, kt&oacute;ra to wolnościowa filozofia gloryfikujaca jednostkę kosztem kolektywizmu stanowi podwalinę wsp&oacute;łczenego kapitalizmu, zwanego często neoliberalizmem. Liberalizm opiera się częściowo na naiwnej wierze, że jeśli zapewni się człowiekowi odpowiednią ilość wolnej inicjatywy, ten sam najlepiej zadba o sw&oacute;j byt. Stąd wsp&oacute;łczesny liberalizm gospodarczy wrogo traktuje wszelką ingerencję państwa i polityki, zar&oacute;wno w gospodarkę i rynek, jak i w ludzką inicjatywę. I wedle mnie w tym momencie sytuacja zaczyna się komplikować. Ot&oacute;ż liberalizm m&oacute;wi o wolności ale także o odpowiedzialności za podejmowane decyzje, co w skali całego państwa z reguły okazuje się mirażem. Jakkolwiek &oacute;w filozofia może sprawdzić się w skali mikro, to w wymiarze makro jest fikcją. Zakłada ona bowiem, że ludzie są z natury dobrzy, co nie jest aż tak oczywiste. Jeśli wzielibyśmy na przykład tysiąc losowo wybranych os&oacute;b i dali im prosty wyb&oacute;r: uczciwie zarobisz mniej albo nieuczciwie zarobisz więcej i nic nie będzie ci za to grozić, to mamy niemal pewność, że większość badanych wybierze opcję numer dwa. Ludzka natura jest ułomna, wodzona na pokuszenie, chciwość często bierze g&oacute;rę nad moralnością a pęd ku zyskowi jest silniejszy od sprawiedliwego podziału. Właśnie z tego jakże prozaicznego powodu niemożliwe jest osiągnięcie idealnego systemu kapitastycznego opartego jednocześnie na wolności i sprawiedliwości. <br />
<br />
Wolny rynek, kt&oacute;ry stanowi fundamentalną zasadę kapitalizmu w rzeczywistości polega na ludzkiej działalności, kt&oacute;rej motorem jest zysk. Tak wygląda rzeczywistość. &Oacute;w system sprowadza się do drapieżnej walki o klienta, o pieniądz, o wpływy w gospodarce. Na nic zdają się wydumane teorie książkowe o sprawiedliwym rynku, właśnie z powodu ludzkiej ułomności o czym pisałem powyżej. Toczy się nieustanna gra gdzie wygrywa najsilniejszy, a jak pokazuje życie, często odbywa się to bądź na granicy, bądź też z przekraczaniem prawa. Po co szef dowolnej firmy w naszym kraju ma zapłacić pracownikowi więcej skoro może mniej? Jak to się ma do naiwnej wiary teoretyk&oacute;w liberalnego kapitalizmu w jednostkę? Ot&oacute;ż zbyt daleko posunięta wolność jednostki, zwłaszcza w gospodarce, oraz przy udziale skorumpowanych elit politycznych prowadzi do sytuacji gdzie zaczynają rządzić prawa dżungli. Sliny przejmuje słabego i staje się jeszcze silniejszy, zaś coraz większa rzesza społeczeństwa pracującego dla poszczeg&oacute;lnych przedsiębiorc&oacute;w staje się bezkształtną, przedmiotową masą, narzędziem służącym wypracowywaniu zysk&oacute;w i niczym więcej.<br />
<br />
<strong>Czy ktoś pamięta jeszcze głośny skandal z przed paru lat, kiedy to w sklepach sieci "Biedronka" kobiety w ciąży zmuszano do przeciągania ważących po kilkaset kilogram&oacute;w palet z towarem? Przez media przetoczyła się w związku z tym ogromna burza. W telewizyjnej debacie pojawił się pewien arogancki pajac w drogim garniturze, niejaki Jan M. Fijor i stwierdził, że "przecież nikt nikogo do pracy nie zmusza!" Tym samym dał pracownicom "Biedronki" do zrozumienia, że jeśli niewolniczy tryb pracy ponad siły im nie odpowiada, mogą się zwolnić i umrzeć sobie z głodu.</strong><br />
<br />
Tak więc liberalna wiara w sens wolności jednostek w połączeniu z człowieczą podłością może prowadzić do tego, że tej wolności pozbawiane są inne, słabsze jednostki, czyli na przykład ludzie pracujący u danego kapitalisty. W tym momencie dochodzimy do sytuacji, gdzie naiwne teorie akademickie z atrakcyjnego książkowo kapitalizmu czynią feudalnego twora, kt&oacute;ry spycha całe ludzkie rzesze w rolę najemnik&oacute;w pracujących często ponad siły i za coraz bardziej marne stawki. Wszak mordercza konkurencja musi trwać. Tylko pieniądz staje się ważny, człowiek przestaje się liczyć, kto nie daje sobie rady niechaj umiera z głodu. Demagogia? Niekoniecznie. Wolnorynkowa ortodoksja w wydaniu choćby Miltona Friedmana i szkoły chicagowskiej postulowała niemal całkowite wycofanie się państwa z gospodarki. W praktyce oznacza to puszczenie wszystkiego na zasadzie "niech się dzieje". Co ciekawe, sam Friedman przyznał pod koniec życia, że to był z jego strony błąd. A więc zn&oacute;w okazało się, że jednak wolny rynek nie zawsze ma rację a naiwne hasła o "niewidzialnej ręce rynku" to zwyczajne bajdurzenie sędziwych dziadk&oacute;w-profesor&oacute;w, kt&oacute;rzy nigdy nie pracowali w żadnej prywatnej firmie, całe życie siedząc za murami uniwersytet&oacute;w i wymyślając swe oderwane od życia fantazje. Część analityk&oacute;w nie bez racji twierdzi, że friedmanowscy ortodoksi wolnego rynku znacznie wypaczyli liberalizm Adama Smitha.  <br />
<br />
<strong>Wybitny amerykański prezydent Ronald Reagan, guru wszystkich ortodoksyjnych zaklinaczy rzeczywistości, był jednym z tych, kt&oacute;rzy podzielali naiwną wiarę w "niewidzialną rękę rynku". Na fali tej wiary jedną z decyzji Reagana w 1981 roku było zderegulowanie sektora usług finansowych. W latach następnych proces &oacute;w doprowadzono na skraj absurdu. Efekt nastąpił 15 września 2008 roku kiedy upadł jeden z napoteżniejszych bank&oacute;w inwestycyjnych na świecie, Lehman Brothers, co stało się początkiem największego wstrząsu gospodarczego w nowożytnych dziejach świata. Kilka globalnych holding&oacute;w finansowych, największy z nich to JP Morgan, trzyma dziś w swoich skarbcach aktywa warte setki bilion&oacute;w dolar&oacute;w i emituje w świat tosyczne, skomplikowane instrumenty finansowe, gł&oacute;wnie derywaty, kt&oacute;rych wartość przekracza bogactwo całego ziemskiego globu. Świat stoi na krawędzi w pewnym sensie. Dlaczego o tym pisze? Ponieważ ideologiczną podwaliną tego procesu była właśnie dziecinna, neoliberalna wiara w samoregulujący się rynek. Skutki są niestety katastrofalne. Reagan stwierdził kiedyś, że "najważniejszym obowiązkiem biznesu wobec narodu jest przywr&oacute;cenie gospodarczego dobrobytu". Biznes, owszem, zapewnił dobrobyt, gł&oacute;wnie sobie, za co narody zapłaciły bezrobociem, skokową biedą, utratą mieszkań i wielkim rozwarstwieniem społecznym. Taki jest efekt bajek o rynku, kt&oacute;ry "ma zawsze rację".</strong><br />
<br />
A zatem, co? Skoro sprawiedliwy kapitalizm jest niemożliwy, socjalizm nierealny a keynesizm nieskuteczny, to co? No właśnie, co? Do tej pory nikt nie wymyślił żadnych nowych reguł gry. Ot&oacute;ż autor tego tekstu, jako laik, uważa, że największe nieszczęście - jak zawsze zresztą - leży w sferze polityki. Skoro historia dowiodła, że radykalne ograniczanie roli państwa w gospodarce się nie sprawdza, a jednocześnie interwencjonizm w wydaniu J.M. Keynesa r&oacute;wnież zawodzi to należałoby wymagać od elit politycznych mądrej polityki gospodarczej. Na czym miałaby ona polegać? Przede wszystkim na okrerśleniu poziomu regulacji. Regulować ściśle najbardziej ryzykowne sektory, na przykład finansowy i bankowy, ale jednocześnie zderegulować te sfery przedsiębiorczości gdzie regulacje szkodzą. Doświadczenia historii gospodarczej XX wieku, okresy hossy i bessy, prosperity i kryzys&oacute;w, pozwalają na jasne określenie gdzie państwo jest potrzebne, a gdzie nie  powinno się wtrącać. Do tej pory nikt tego nie uczynił bo dobrze wiemy jacy są wsp&oacute;łcześni politycy, i w USA, i w UE, i w Polsce. To oddzielny temat na osobny tekst.<br />
<br />
W tym artykule pr&oacute;bowałem - jako laik - dowieść, iż wolny rynek oparty na liberalnej filozofii wolności, jako sprawiedliwy dla wszystkich system jest zwyczajną fikcją. <strong>Jeśli szanowna elita dogmatyk&oacute;w i teoretyk&oacute;w z tytułami twierdzi co innego, proszę o wskazanie jednego jedynego kraju na świecie, gdzie ten wyimaginowany, sprawiedliwy dla wszystkich system funkcjonuje bądź kiedykolwiek funkcjonował.</strong> Niestety, nawet najwybitniejsze teorie ekonomiczne wypadają blado w starciu ze złożoną rzeczywistością. Zawsze będzie istniała pokusa aby nieuczciwie zarobić, aby wyzyskać pracownika, aby kombinować. Wszak ludzie są tylko ludźmi. Naiwna wiara w wydumane teorie ekonomiczne podobna jest do bezmyślnego szofera, kt&oacute;ry nie mając pojęcia o trasie zdaje się całkowicie na "mądrość" nawigacji samochodowej. Zaś liberalizm gospodarczy w wersji ortodoksyjnej o tyle przegrywa z realną rzczywistością, że na każde - nawet najbardziej skomplikowane pytania - udziela banalnie prostych, przeważnie tych samych odpowiedzi.<br />
<br />
Jeszcze do niedawna sam byłem zwolennikiem rynkowego dogmatyzmu i zaprzysięgłym neoliberałem gospodarczym. Jednak życie uczy człowieka pokory i dystansu do wielu spraw. Także do akademickiej nauki, kt&oacute;ra nijak nie przystaje do skomplikowanej rzeczywistości.<br />
<br />
Stąd wynika potrzeba mądrego prawa i ingerencji państwowej tam, gdzie jest to konieczne oraz w odpowiednim zakresie. Tylko, że na horyzoncie nie widać wizjoner&oacute;w, kt&oacute;rzy potrafili by ogarnąć tę skomplikowaną materię. I tutaj jest pies pogrzebany.<br />
<br />
Łukasz Grysiak<br /><a href='http://www.polonia360.com/kapitalizm-między-teoria-a-praktyka.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/kapitalizm-między-teoria-a-praktyka.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Kapitalizm+-+mi%c4%99dzy+teori%c4%85+a+praktyk%c4%85+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkapitalizm-mi%c4%99dzy-teoria-a-praktyka.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkapitalizm-mi%c4%99dzy-teoria-a-praktyka.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/kapitalizm-między-teoria-a-praktyka.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/kapitalizm-między-teoria-a-praktyka.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/kapitalizm-między-teoria-a-praktyka.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 24 May 2012 09:39:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ogniem i mieczem - dobrodziejstwa jankeskiej demokracji</title>
      <description><![CDATA[<strong>Historia powojenna ukuła pewien mit. Mit zachodniej cywilizacji i tak zwanego "wolnego świata". Ten świat &ndash; tworzony przez USA i ich sojusznik&oacute;w &ndash; od zawsze rościł sobie samozwańcze prawo pouczania wszystkich, kt&oacute;rzy nie podzielali jego systemu wartości. Oczywiście nie spos&oacute;b przecenić zasług części zachodnich elit dla walki z blokiem sowieckim, jak choćby prezydenta Ronalda Reagana. Przez dziesięciolecia Zach&oacute;d był wzorem wolności, demokracji i kapitalizmu. Być może to jedna z przyczyn zachodniej megalomanii i samozadowolenia. Jednak nie o tym traktuje ten tekst. Czasy chwały &bdquo;wolnego świata&rdquo; odchodzą do lamusa, jednak ten nadal ze swych wyżyn ingeruje wszędzie tam, gdzie zagrożone są jego interesy, cynicznie motywując to &bdquo;troską o wartości tak dla nas drogie&rdquo;.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/p-mission.jpg" style="width: 540px; height: 360px;" /><br />
<br />
Obecnie elity "wolnego świata" stanęły na krawędzi bankructwa kilku rodzaj&oacute;w: przede wszystkim moralnego, a skutkiem tego jest bankructwo kulturowe, polityczne i gospodarcze. Jednak janksescy misjonarze &ndash; jak nazwał ich Centus w swym tekście &ndash; nie mają ochoty tracić swej hegemonicznej pozycji. Waszyngton i jego merdające ogonem pieski tak się przejęły &bdquo;krzewieniem demokracji, wolności i pokoju&rdquo;, że od zakończenia II wojny światowej szerzą je ogniem i mieczem w niemalże każdym zakątku ziemskiego globu. Jak zawsze z gębami pełnymi frazes&oacute;w. <br />
<br />
Cały ten globalny cyrk odbywa się oczywiście pod szczytnymi i kłamliwymi sloganami, kt&oacute;re kryją cyniczną grę na globalnej szachownicy, gdzie Wujek Sam rozdaje karty i jako samozwańczy sędzia wyznacza, kogo tu nobilitować a kogo strącić w przepaść.<br />
Oczywiście nie spos&oacute;b nie dostrzec, że cynizm Białego Domu i jego pomagier&oacute;w przynosi pozytywne skutki uboczne: obalenie Saddama Husajna, zlikwidowanie Osamy ibn Ladena, czy też udział w likwidacji komunistycznego prezydenta Chile Salvadora Allende. Ale to tylko efekty postronne. Wykładnią gł&oacute;wną są intencje, te zaś o całe lata świetlne odbiegają od oficjalnych deklaracji, wspieranych przez og&oacute;lnoświatowe media, kt&oacute;re chodzą na pasku polityczno-biznesowej oligarchii.<br />
<br />
&bdquo;Wolny świat&rdquo; grzęźnie w kryzysie gospodarczym, kt&oacute;ry jest efektem globalnej korupcji, służącej elitom finansowym. Demokracja amerykańska i amerykański wolny rynek już dawno zostały pogrzebane. Identycznie jest w Unii Europejskiej, kt&oacute;rą zachodnie kręgi lewackie zamieniły w karykaturę powojennej idei zjednoczenia. Wypadało by zatem oczekiwać, że oświeceni "wolontariusze wolnego świata&rdquo; zaczną sprzątać własne podw&oacute;rko, zamiast wpychać wszędzie swoje brudne łapska. Ale nie. Oni nadal uważają, że zawsze mają racje. Ani im w głowie zaprzestać &bdquo;misji pokojowych&rdquo;! <br />
<br />
Ostatnio zaś dowiedzieliśmy się, że jedną z przyczyn recesji strefy euro są takie kraje jak Kajmany, Panama i Dominikana, bo mają najniższe na świecie podatki, czym zachęcają europejskie firmy do kierowania tam kapitału. Rewelacja! Eurosocjalistyczny bełkot dyplomatyczny grozi, że "jeśli te państwa nie zmienią polityki podatkowej - znajdą się pod presją społeczności międzynarodowej". Nieźle! Okazuje się, że marksistowskim pogrobowcom zaczyna nie wystarczać budowa kołchozu w Europie. Marzą aby swą zarazę roszerzyć aż po Kajmany. Straszą "presją społeczności międzynarodowej". Czyli presją rozmaitych maoist&oacute;w,Van Rompuy&oacute;w i innych Barros&oacute;w. Wr&oacute;ćmy do "idei wolności" po amerykańsku.<br />
<br />
Business as usual - jak mawiał Winston Churchill. Tak długo jankescy misjonarze będą szerzyć swe "dobrodziejstwa", aż nie wyeksploatują do cna zasob&oacute;w naturalnych części Afryki i Azji. Gł&oacute;wnie ropy naftowej. Schemat jest prosty, zawsze ten sam. Najpierw w Waszyngtonie nobilituje się dane państwo do miana bandyckiego, potem mobilizuje się sojusznik&oacute;w i światową opinię publiczną przy pomocy marionetek dziennikarskich, a następnie zaczyna się zaprowadzać &bdquo;wolność i pok&oacute;j&rdquo; przy udziale rakiet balistycznych i bomb zrzucanych z samolot&oacute;w. <br />
<br />
Reszty pogorzeliska dokonują uzbrojeni po zęby &bdquo;nasi chłopcy, oddający życie za nasze wartości&rdquo; z US Army i oddział&oacute;w Marines. Gdy opada popi&oacute;ł, tworzy się marionetkowe rządy w podbitych krajach, a za rogiem czają się już globalne korporacje przemysłowe, dokonujące grabieży w białych rękawiczkach. Taki jest wymiar jankeskiej "demokracji światowej", zawsze wspieranej przez Izrael. Co bardziej złośliwi mawiają o "izraelskim ogonie machającym amerykańskim psem".<br />
<br />
Od 1945 roku nie było chwili, aby Biały Dom nie dokonywał inwazji na rozmaite kraje. To jednak temat na osobny, obszerny tekst. Naświetlmy temat tylko og&oacute;lnie. Inwazję na Nikaraguę sfinansowali waszyngtońscy "siewcy pokoju" pieniędzmi kolumbijskich karteli narkotykowych. W Chile generał Augusto Pinochet wystrzelał komunist&oacute;w w Santiago przy wydatnej pomocy &bdquo;doradc&oacute;w&rdquo; z CIA. Agenci z Langley dobrze wyszkolili Osamę, kiedy był im potrzebny do walki z ZSRR w Afganistanie. Potem &ndash; kiedy zawaliły się wieże World Trade Center w Nowym Jorku, 11 września 2001 roku &ndash; jankesi padli ofiarą swego własnego cynizmu. Podobnie było z Saddamem. Kiedy ten iracki zbrodniarz wymordował w Halabdży tysiące matek z dziećmi za pomocą gazu bojowego, jankesi mieli to w dupie, bo wtedy Husajn był im potrzebny. Był ich sojusznikiem w walce z irańskimi ajatollahami. Jednak za prezydentury George`a Busha zmienił się układ pionk&oacute;w na szachownicy i najechano Irak a Saddama powieszono na sznurze. Wszystko pod kłamliwym pretekstem &bdquo;posiadania przez Saddama Husajna broni jądrowej&rdquo;. Do dziś nikt tej mitycznej broni nie znalazł. <br />
<br />
Podobny scenariusz ma się z Afganistanem, jednak tutaj USA miały mocne alibi &ndash; atak na WTC i &bdquo;og&oacute;lnoświatową kampanię przeci terroryzmowi&rdquo;. Modę na walkę z terrorem skrzętnie wykorzystał kremlowski czekista, Włodzimierz Putin, kt&oacute;ry w ramach tejże kampanii dokonał masakrycznego ludob&oacute;jstwa w Czeczenii, zr&oacute;wnując ten kraj z ziemią. Ale moskiewskiemu kagiebiście nie wolno tego głośno powiedzieć, bo - wiadomo - interesy. Można za to sądzić serbskiego generała Radko Mladica, za masakrę w Srebrenicy, bo tu interesy roli nie grają żadnej, więc budzi się "sprawiedliwość". Niedawno &bdquo;demokrację&rdquo; szerzono w Libii. Nagle Muammar Kaddafi, dyktator rządzący przez 42 lata tym krajem stał się &bdquo;zły&rdquo;. <br />
<br />
Przez wcześniejsze lata też nie był dobry, ale był potrzebny, a więc &bdquo;nasz chłop&rdquo;. Kiedy przestał być "nasz", światowe media zaczęły użalać się nad ofiarami jego zbrodniczej polityki. Teraz &bdquo;zły&rdquo; staje się syryjski despota i &bdquo;wolny świat&rdquo; rozważa powt&oacute;rzenie &bdquo;demokratycznego wariantu&rdquo; w Persji. Wcześniej oczywiście "zły" nie był,  Ta wojenna polityka wykreowała na światowe autorytety dyplomacji takie męty społeczne jak H. Kissinger, zbrodniarz wojenny, odpowiedzialny za mordercze bombardowanie Kambodży i - oczywiście - stały bywalec klubu Bildelberg, towarzystwa międzynarodowej śmietanki, prowadzącej zakulisowe gry polityczne, finansowe i medialne. Ale to już inny temat.<br />
<br />
Barack Obama, obecny władca Kapitolu, kt&oacute;ry otoczył się kryminalistami z Wall Street &ndash; tymi, kt&oacute;rzy są autorami światowego kryzysu finansowego &ndash; nie potrafi posprzątać własnej obory, ale bierze się za sprzątanie chlewu na Bliskim Wschodzie. Identycznie postępowali jego poprzednicy, jak choćby Bush czy Clinton. A co najlepsze, żona Clintona, senator Hillary, pr&oacute;buje pouczać Węgr&oacute;w i Wiktor Orbana o "demokracji". Nie pasuje jankesom obecny premier węgierski, bo się zbuntował przeciw establishmentowi. Gdyby premierem Węgier został jakiś dyrektor z Goldman Sachs wtedy było by cacy. <br />
<br />
Przecież bankierska &bdquo;demokracja&rdquo; po amerykańsku powinna być wzorem dla reszty świata. Jeszcze bardziej gnoją Orbana brukselskie lewaki, odpowiedzialne za zbliżającą się katastrofę euro kołchozu. Islandia też przestała się podobać salonowym bandytom "wolnego świata" bo ten mądry nar&oacute;d wziął sprawy w swoje ręce, zmienił Konstytucję i odm&oacute;wił spłaty korporacyjnych dług&oacute;w. Zabawne to wszystko.<br />
<br />
Dawno już dowiedziono, że w amerykańskich &bdquo;misjach pokojowych&rdquo; trzy czwarte ofiar stanowią cywile: gł&oacute;wnie kobiety, dzieci i starcy. Czym im zawinili? Mieli nieszczęście urodzić gdzieś na peryferiach świata. Gdyby urodzili się po drugiej stronie p&oacute;łkuli, nie musieli by ginąć rozrywani bombami, &bdquo;niosącymi wolność uciemiężonym&rdquo;. Siedzieli by przed telewizorami i słuchali bredni w CNN albo czytali bzdety w &bdquo;New York Times`ie&rdquo;, zajadając się sieczką z Mc Donalds`a. Niestety, nie było im to dane. <br />
<br />
Pewnie za jakieś sto lat historia wyda sprawiedliwy wyrok na zachodnich &bdquo;misjonarzy pokoju&rdquo;. Po drugiej wojnie, w trakcie proces&oacute;w norymberskich, nazistowskich zbrodniarzy sądzili między innymi zbrodniarze sowieccy, kt&oacute;rzy sami winni siedzieć obok nich na ławie oskarżonych. Jednak ZSRR był w zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej, więc uchodził za tego &bdquo;dobrego&rdquo;. Minęło kilkadziesiąt lat i już inaczej patrzymy na komunizm i jego zbrodnie. My tego już raczej nie dożyjemy, ale kiedyś skończy się w świecie amerykańska hegemonia i zmieni układ sił, a wtedy scenariusz postrzegania &bdquo;dobrych&rdquo; i &bdquo;złych&rdquo; może się nieco odmienić.<br />
<br />
Łukasz Grysiak<br /><a href='http://www.polonia360.com/ogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/ogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Ogniem+i+mieczem+-+dobrodziejstwa+jankeskiej+demokracji+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/ogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/ogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/ogniem-i-mieczem-dobrodziejstwa-jankeskiej-demokracji.aspx</guid>
      <pubDate>Wed, 28 Mar 2012 10:19:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Kryzys, socjalizm i bankierzy</title>
      <description><![CDATA[<strong>Lewicujące i populistyczne środowiska oskarżające wolny rynek o spowodowanie obecnej recesji gospodarczej na świecie powinny przestać wrzeszczeć a zająć się własną edukacją.</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/goldman-sachs31.jpg" style="width: 540px; height: 379px;" /><br />
<br />
<strong>"Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie system prawny, kt&oacute;ry usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, kt&oacute;ry będzie go gloryfikował"</strong> - takie słowa zapisał w połowie XIX wieku słynny ekonomista Frederic Bastiat. Słowa przestrogi sprzed 160 lat są dziś aktualne bardziej, niż kiedykolwiek.<br />
<br />
<br />
Odnieść je można przede wszystkim do Wall Street oraz całego światowego sektora finansowego, czyli nierealnego i pasożytniczego świata, kt&oacute;ry oderwał się od realnej przedsiębiorczości, a wręcz zaczął ją niszczyć, wpychając całe rzesze społeczne w biedę i beznadzieje. Obecnie nikt już nie neguje podstawowych fakt&oacute;w: to oligarchia finansowa skupiona w międzynarodowych korporacjach świadomie wywołała globalną recesję. Tylko, że jest to prawda niepełna. Winę największą ponoszą elity polityczne, kt&oacute;re służą elitom finansowym. Niestety, w wielu przypadkach przedstawiciele tych dw&oacute;ch elit to jedni i ci sami ludzie. Pisałem o tym choćby w dw&oacute;ch innych tekstach: &bdquo;Wall Street: magicy finansowej inżynierii&rdquo; i &bdquo;Bankierzy znad Wisły w obliczu finansowej recesji&rdquo;.<br />
<br />
Nie chcę się jednak zagłębiać w meandry techniczne zjawiska obecnego kryzysu, ale odnieść się do całego spektrum nieporozumień, kt&oacute;re narosły w analizie jego pierwotnych przyczyn. Owe nieporozumienia mają dwa podstawowe źr&oacute;dła. Pierwsza bierze się z niewiedzy i ulegania populizmowi łatwych rozwiązań. Druga jest bardziej prozaiczna i wiąże się z ideologicznym zacietrzewieniem, kt&oacute;re staje się orężem w bieżącej walce elit o władzę i oszukiwaniu szerokich mas wyborczych. Jak to się ma do rzeczywistości tu i teraz? <br />
<br />
Ot&oacute;ż po upadku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku, od kt&oacute;rego zaczęła się globalna katastrofa, część medi&oacute;w, elit władzy i rozmaitych lewicujących instytucji orzekła, że nastąpił kres kapitalizmu. Słyszeliśmy, że neoliberalizm &ndash; stanowiący ideologiczną podwalinę wolnego rynku &ndash; odpowiada za biedę, bezrobocie i brak perspektyw dla milion&oacute;w ludzi na całym globie. Krzyczano o wzmocnieniu kontroli państwa nad gospodarką, czyli zwiększenia interwencjonizmu. Idee J.M. Keynesa zn&oacute;w ożyły ze zdwojoną siłą. Ożyły miraże sprawiedliwości społecznej a wśr&oacute;d rozmaitych &bdquo;Oburzonych&rdquo; optowano wręcz za hasłami marksistowskimi. W całym tym cyrku debatowano w wielkim ch&oacute;rze demagogii opartej na zwykłej ignorancji i społecznym oszustwie.<br />
<br />
Nieporozumienie pierwsze bierze się z utożsamiania finansist&oacute;w i bank&oacute;w inwestycyjnych z wolnym rynkiem. Nikt z krzyczących nie zastanowił się nad prostym faktem, że sektor finansowy nie ma nic wsp&oacute;lnego z logiką rynkową. Wolny rynek oznacza prywatne zyski i prywatne straty, zaś w systemie korporacyjnego socjalizmu stworzonego przez polityczno-bankierską mafię zyski się prywatyzuje a straty spadają na barki podatnika. Co to ma wsp&oacute;lnego z kapitalizmem? Podobnych nieporozumień w tym segmencie są setki jednak pisałem o tym gdzie indziej, więc nie ma sensu się powtarzać.<br />
<br />
Nieporozumienie drugie ma bardziej skomplikowaną naturę i wymaga cofnięcia się w przeszłość oraz weryfikacji podstawowych teorii ekonomicznych. Zsocjalizowane elity, kt&oacute;re wodzą za nos niezorientowane masy społeczne zawsze mają gł&oacute;wnego wroga, odpowiedzialnego za wszelkie nieszczęścia &ndash; liberalizm gospodarczy, a właściwie neoliberalizm. To krzyczące towarzystwo po pierwsze nie wie, że tak zwany neoliberalizm to nic innego jak tradycyjny liberalizm, a sam termin wziął się stąd, że w USA za &bdquo;liberał&oacute;w&rdquo; zaczęli uznawać się zwolennicy keynesizmu, więc ludzie wyznający tradycyjny, konserwatywny liberalizm dla odr&oacute;żnienia określili się mianem neoliberał&oacute;w.<br />
<br />
Idąc dalej, cofnijmy się do przypomnienia właściwych znaczeń doktryn, kt&oacute;rych używa dziś cała masa ignorant&oacute;w ekonomicznych. Dobrym przykładem jest choćby słynna w lewicowych kręgach Kanadyjka, Naomi Klein, kt&oacute;ra z żarliwością godną swego dziadka marksisty wyprodukowała bzdurę zwaną &bdquo;Doktryną szoku&rdquo;. Za jedno z podstawowych źr&oacute;deł kryzysu, kt&oacute;ry zaczął się w USA, uznaje się nieregulowany rynek instrument&oacute;w pochodnych zwanych derywatami. Derywaty są narzędziem hazardu, jaki od lat uprawia się na Wall Street oraz w innych globalnych centrach finansowych. W og&oacute;lnym znaczeniu są to elementy sekurytyzacji, kt&oacute;rych wartość zależy od instrument&oacute;w bazowych. To wirtualne pieniądze, narzędzie inżynierii największych na świecie instytucji, kt&oacute;rych obecna wartość 22 razy przekracza światowy PKB. Są to sumy przyprawiające człowieka o mdłości. Warren Buffett nazwał te instrumenty &bdquo;finansową bronią masowego rażenia, kt&oacute;ra kiedyś zniszczy świat&rdquo;. <br />
<br />
W tym momencie wchodzimy w świat wszelkich możliwych nieporozumień. Socjaliści uważają, że to liberalizm, kt&oacute;ry gloryfikuje wolność działania jednostki pozwala bankierom tworzyć te nierealne zyski, więc to liberalizm jest winny. Brzmi to atrakcyjnie, jednak nie ma zbyt wiele wsp&oacute;lnego z realiami. Ot&oacute;ż ci sami socjaliści już nie wiedzą, że tw&oacute;rca liberalizmu w gospodarce, Adam Smith pisał w XVIII wieku, że państwo winno szczeg&oacute;lny nadz&oacute;r sprawować nad bankierami. Branża finansowa w założeniu winna służyć przede wszystkim realnej przedsiębiorczości a nie produkować papierowe zyski za pomocą sztuczek i piramid pieniężnych. A co się stało, to wiemy. W Ameryce w ciągu ostatnich trzydziestu lat deregulację branży finansowej posunięto do stopnia absurdu. Skutki tej polityki wielkiej korupcji i niekontrolowanej potęgi korporacji typu Citigroup, Goldman Sachs bądź JP Morgan Chase właśnie obserwujemy. Jednak socjalistom zawsze ciężko jest wytłumaczyć cokolwiek.<br />
<br />
Nieporozumienie trzecie jest najbardziej zawiłe i wiąże się z podstawową praprzyczyną obecnej sytuacji na świecie. Skoro derywaty, kt&oacute;rymi obraca oligarchia finansowa rujnują świat, to rodzi się proste pytanie: skąd się biorą te instrumenty? Przede wszystkim z polityki gospodarczej opartej na długu a nie produkcji i filozofii oszczędzania. I tutaj należy wr&oacute;cić do słynnej polityki interwencjonizmu państwowego, kt&oacute;rą jako lek na Wielki Kryzys lat 30. wymyślił John Maynard Keynes. Idea tego Anglika polegała na rozpędzaniu gospodarki za pomocą pakowania w nią g&oacute;ry pieniędzy. Historia dowiodła, że ta recepta nie sprawdza się na dłuższą metę, gdyż rodzi inflację i zwiększa państwowy dług publiczny. <br />
<br />
Keynesizm, kt&oacute;ry jest takim socjalizmem z ludzką twarzą i używają go &bdquo;opiekuńcze&rdquo; elity polityczne, oczarowane sprawiedliwością społeczną uważam za praźr&oacute;dło tego co się dzisiaj dzieje. Wr&oacute;ćmy do USA. Od lat amerykańska gospodarka więcej konsumowała niż oszczędzała, zaś mit &bdquo;american dream&rdquo; kazał zapożyczać się przeciętnemu obywatelowi ponad swe możliwości. Więc kredyty brano &ndash; nie tylko w USA, także w Europie i Polsce &ndash; dosłownie na wszystko: dom, samoch&oacute;d, sprzęt elektroniczny, a nawet na wakacje czy wesele. Jak wiemy amerykańską bańkę mieszkaniową stworzyły rabunkowe kredyty subprime, czyli pożyczki udzielane każdemu bez jakiejkolwiek dbałości o spłatę. Zapyta ktoś: po co? No właśnie. Przecież sama logika m&oacute;wi, że komuś kto nie ma zdolności, bank nie udzieli kredytu. Jednak w świecie gospodarki opartej na długu nie ma żadnej logiki. Długi amerykańskich pożyczkobiorc&oacute;w hipotecznych były potrzebne spekulantom z Wall Street do tworzenia bilion&oacute;w dolar&oacute;w derywat&oacute;w, kt&oacute;re potem sprzedawano inwestorom z całego świata, jako bezpieczne papiery wartościowe. Kiedy niezdolni kredytobiorcy przestali spłacać swe zobowiązania, stworzone w oparciu o nie instrumenty okazały się stertą makulatury a banki zaczęły przejmować domy ludzi, kt&oacute;rzy nie spłacali rat. Jednak derywaty kredytowe zalały globalny rynek papier&oacute;w wartościowych. I się zaczęło!<br />
<br />
Czyli należałoby zadać pytanie wszystkim tym, kt&oacute;rzy tak nie cierpią liberalizmu i wolnego rynku: co to wszystko ma wsp&oacute;lnego z tymi doktrynami? Czyż to nie naiwna wiara elit politycznych wierzących w keynesowski interwencjonizm stworzyła pole do działania dla bankier&oacute;w i korporacji? Amerykańska "troska o najbiedniejszych" stworzyła takie instytucje jak Fannie Mae i Freddie Mac &ndash; dw&oacute;ch największych pożyczkodawc&oacute;w hipotecznych, kt&oacute;re rozdawały kredyty na prawo i lewo aż stanęły na krawędzi bankructwa i zostały przejęte przez państwo, czytaj: na utrzymanie podatnika. Co to ma wsp&oacute;lnego kapitalizmem? Niestety, socjalistyczna utopia nadal jest popularna. To ta utopia wykrerowała politykę elit, na kt&oacute;rej żerują bankierzy. <br />
<br />
To rządy zapożyczając się ponad wszelką logikę tworzą pole na kt&oacute;rym rośnie finansjera. I to politycy są gł&oacute;wnymi odpowiedzialnymi za kryzys. Bankierzy tylko wykorzystują cynicznie ich obłąkańczą politykę do napychania sobie kieszeni. Politycy aby utrzymać władzę używają socjalizmu wyborczego w zmodyfikowanej wersji zwanej sprawiedliwością społeczną. A to kosztuje masę pieniędzy. Te zaś biorą się od bankier&oacute;w. I koło się zamyka. Warto, aby pomyśleli o tym wszyscy krzykacze, kt&oacute;rzy w kapitalizmie widzą przyczyny wszelkiego zła. Kapitalizm dawno się skończył, panuje era korporacyjnego socjalizmu, gdzie nikt za nic nie odpowiada, a w tle ogromna korupcja i polityczno-finansowa oligarchia.<br />
<br />
Co jeszcze należałoby przypomnieć apologetom państwa opiekuńczego? Może fakt, iż zadaniem państwa jest tworzenie mądrego prawa, zapewnienie bezpieczeństwa oraz stworzenie warunk&oacute;w do tego, aby wszyscy obywatele mieli r&oacute;wne warunki do pracy, działania i tworzenia bogactwa. Zaś opieka społeczna należy się tylko nielicznym, naprawdę potrzebującym. Wbrew pozorom takich ludzi nie jest bardzo dużo, na pewno nie tyle ile bierze państwową darmochę na koszt pracujących. No, ale do tego potrzeba elit z wizją. Niestety, nie ma takich ani w USA, ani w UE, ani w Polsce. W państwie gdzie rządzi logika rynkowa, nie zaś korupcja i mity opiekuńczości, nikt, kto nie ma zdolności  nie dostałby pożyczki. A tym samym taki makler z Wall Street nie miał by z czego konstruować swoich derywat&oacute;w kredytowych i ich następnie sprzedawać kolejnym ofiarom. W gospodarce opartej nie na długach, ale na produkcji, innowacyjności i oszczędności w og&oacute;le zanikło by pole działalności finansowych inżynier&oacute;w i służących im polityk&oacute;w. <br />
<br />
W systemie wolnorynkowej logiki zamożność jest owocem pracy i przedsiebiorczości. Budowanie własnego dobrobytu na długach jest drogą ku przepaści i stwarza pole do nadużyć globalnych konglomerat&oacute;w finansowych.To nie wolny rynek, ale interwencjonizm, nadmiar regulacji i rabunkowa polityka podatkowa są polem, na kt&oacute;rym kwitną patologie i kryzysy. Historia wsp&oacute;łczesnej ekonomii dowodzi, że jednak najwięcej racji miał F.A.von Hayek i szkoła austriacka. Inna sprawa, że gdyby kiedyś nie porzucono parytetu złota &ndash; za kt&oacute;rym optowali klasycy tej szkoły &ndash; dziś r&oacute;wnież nie dochodziło by do recesji na taką skalę. <br />
<br />
To pieniądz papierowy umożliwia tworzenie krążących po świecie toksycznych aktyw&oacute;w (nic nie wartych derywat&oacute;w). Więc jeśli ktoś stwarza płaszczyznę do działalności przestępczej to naturalnym jest, że zaraz pojawi się przestępca. Wszak okazja czyni złodzieja. Więc winiłbym przede wszystkim elity polityczne. To właśnie politycy umożliwi bankierom największy w historii przestępczy transfer pieniędzy od ogromnej rzeszy biedniejszych do bardzo wąskiej grupy uprzywilejowanych.<br />
<br />
Niestety, te proste fakty nie docierają do rozmaitych wizjoner&oacute;w i pogromc&oacute;w mitycznego liberalizmu gospodarczego oraz &bdquo;dzikiego&rdquo; kapitalizmu. Większość ludzi nie rozumie, co się wok&oacute;ł nich dzieje, nie rozumieją znaczenia pewnych pojęć i trudno się temu dziwić. Większość ludzi interesuje, aby przede wszystkim mieli co włożyć do garnka i tak dalej. To oczywiście zdrowa sytuacja! Tyle, że ta sama większość jest skutecznie manipulowana przez politycznych oszust&oacute;w, kt&oacute;rzy szaremu Janowi Kowalskiemu oferują proste recepty uzdrowienia świata. Dobrze widać to właśnie w naszym kraju, gdzie ekonomiczni analfabeci &bdquo;dowodzą&rdquo;, że liberalizm okresu transformacji gospodarczej doprowadził do nędzy miliony ludzi. I większość w to wierzy, bo skąd ma wiedzieć, że owego liberalizmu nigdy w Polsce nie było. Ale hasła brzmią porywająco, więc łatwiej jest podzielać demagogiczne bzdury niż pokusić się o analizę fakt&oacute;w. Niestety, fakty bywają skomplikowane i nudne a głupawe hasła zawsze mają niepor&oacute;wnywalnie większą siłę nośności.<br />
<br />
Łukasz Grysiak<br /><a href='http://www.polonia360.com/kryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/kryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Kryzys%2c+socjalizm+i+bankierzy+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/kryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/kryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/kryzys-socjalizm-i-bankierzy.aspx</guid>
      <pubDate>Tue, 28 Feb 2012 11:24:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>O względności norm moralnych</title>
      <description><![CDATA[<strong>Dla moralnych relatywist&oacute;w prawda jest jak horyzont, nigdy jej nie dościgniemy.<br />
Czym właściwie jest moralność? Czy tak podstawowa wartość jak prawda może zostać zakwestionowana? Czy postępując zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem jesteśmy autentyczni? </strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/values.jpg" style="width: 540px; height: 301px;" /><br />
<br />
W dzisiejszym świecie te pytania wybrzmiewają szczeg&oacute;lnie mocno. Jesteśmy oto świadkami podważania, a nawet kwestionowania wszelkich wartości, na kt&oacute;rych wyrosła cała nowożytna cywilizacja. Jest to gł&oacute;wnie zasługa zachodnich, lewicujących elit intelektualnych i politycznych, dla kt&oacute;rych dążenie do prawdy jest zajęciem bezsensownym. Lewicowa ideologia - jakże dziś modna - kt&oacute;ra wyrosła z marksistowskiego determinizmu społecznego nie ustaje w wysiłkach odwr&oacute;cenia cywilizacyjnego porządku. Coraz mocniej rozpycha się relatywizm, kt&oacute;ry głosi, że nie ma uniwersalnych wartości a prawda jest rzeczą względną, każdy ma swoją. W tak postrzeganych kategoriach wszelkie podziały zostają zatarte. Dobro i zło zostają zr&oacute;wnane ze sobą, trudno oddzielić podłość od bohaterstwa, kłamstwo pretenduje do miana prawdy objawionej.<br />
<br />
Jednym z zasadniczych cel&oacute;w tego myślowego obłędu jest rozmycie wszelkiej odpowiedzialności kogokolwiek za cokolwiek. Moralni i społeczni relatywiści zawsze doszukują się kontekst&oacute;w, co ma służyć zatarciu wszelkich granic. Nie ma czegoś takiego jak jednostka, kt&oacute;ra ma wolną wolę i podejmuje wolne wybory, za kt&oacute;re ponosi odpowiedzialność. Konserwatyzm, kt&oacute;ry głosi pochwałę wartości tradycyjnych stanowi zagrożenie śmiertelne dla legion&oacute;w postępu, ubranego w hasła politycznej poprawności. Walka o prawa zwierząt staje się ważniejsza niż ludzki los, oczywiście z wyjątkiem losu rozmaitych mniejszości, co stanowi oręż lewak&oacute;w w walce z tradycją. <br />
<br />
Na bazie tej destrukcyjnej ideologii wyrosły w XX wieku nieludzkie systemy totalitarne: nazizm i komunizm, kt&oacute;re tępiły jednostkę i wolność, gloryfikując kolektyw i wcielając w życie mordercze utopie za cenę milion&oacute;w istnień ludzkich. R&oacute;wnież na bazie społecznego determinizmu i relatywizmu usadowiła się fasada wsp&oacute;łczesności zwana demokracją, kt&oacute;ra z prawdziwą demokracją obywatelską nie ma nic wsp&oacute;lnego. Socjalizm jako ideologia, kt&oacute;ra miała zaprowadzić ludzkość do raju garściami czerpał z marksowskiego determinizmu, inaczej być nie mogło, jako że został przez Marksa stworzony. Jeśli się głębiej zastanowić to w zasadzie demokracja (a raczej jej dzisiejsza karykatura) i socjalizm niewiele się od siebie r&oacute;żnią. Nieprzypadkowo sam klasyk, Karol Marks stwierdził aby "ustanowić demokrację a socjalizm sam się stworzy". Patrząc na dzisiejszą Europę daje się słyszeć jego złowieszczy chichot zza grobu. <br />
<br />
Tyle teorii w og&oacute;lnym zarysie. Przypatrzmy się jak przekłada się ona na konkretną rzeczywistość. Najprostszy z brzegu przykład: rozliczenie zbrodni nazizmu i przemilczanie zbrodni komunizmu. Po zakończeniu drugiej wojny światowej powstał trybunał w Norymberdze, kt&oacute;ry osądził i skazał hitlerowskich zbrodniarzy. Niemcy rozliczyły się ze swą haniebną historią wypalając morderczą ideologię gorącym żelazem. Zdumiewające, ale nic takiego się nie stało w odniesieniu do zbrodni komunistycznych. Kiedy w 1997 roku we Francji ukazała się "Czarna księga komunizmu", skrupulatna analiza zbrodni komunistycznych z liczbą ponad 100 milion&oacute;w ofiar łącznie, wywołała burzę. Zachodnia lewica podniosła największe larum, gdyż autorzy tej pracy zr&oacute;wnali ze sobą nazizm i komunizm, uznając je za ideologie tak samo bezwględne i mordercze. Pojawiły się głosy wielkiego oburzenia, że tak nie można, bo "komuniści działali w innym kontekście historycznym" i tak dalej. <br />
<br />
Czy ludzie zdrowi na umyśle mogą wysuwać tak absurdalne tezy? Czy ważniejszy jest kontekst czy sam fakt dokonania przestępczego czynu? Dla postępowc&oacute;w widocznie to drugie. Jeśli wdać się w głębszą analizę zjawiska, to przyczyny zdają się być jednak bardziej polityczne niż ideologiczne. Nie jest żadną tajemnicą, że zachodni socjaliści przez całe lata kolaborowali z ZSRR, działali w Kominternie oraz panicznie bali się upadku "imperium zła", gdyż to rodziło groźbę ujawnienia ich nieciekawej przeszłości a także groziło utratą władzy. To dlatego tak hołubiony jest na Zachodzie choćby Michaił Gorbaczow, "reformator", kt&oacute;ry chciał ocalić system poprzez jego zmiękczenie a doprowadził do zawalenia. Dziś ci sami relatywiści z zachodniej Europy i dawni agenci Kremla pozasiadali się w unijnych strukturach i instytucjach - a przynajmniej bardzo wielu z nich - co prowadzi UE prosto w przepaść, właśnie to obserwujemy. Wystarczy prześledzić drogi życiowych karier takich ludzi jak: Jacques Delors, Joschka Fischer, Francois Mitterand, Valery Giscard d`Estaign albo Herman van Rompuy by nie wymieniać ich wszystkich. <br />
<br />
Wyobraźmy sobie, że po wojnie nie doszłoby do rozliczenia zbrodni nazizmu a NSDAP przekształciłaby się demokratyczną partię socjalistyczną, rządzoną dziś przez dzieci i krewnych hitlerowskich szaleńc&oacute;w. Trudno nam nawet myśleć w takich kategoriach! Jednak w odniesieniu do komunizmu właśnie tak się stało i jakoś większość przeszła nad tym do porządku dziennego. Propagowanie nazizmu jest zakazane prawnie pod groźbą odpowiedzialności karnej. Natomiast w tych samych krajach na straganach sprzedaje się dzieciakom koszulki z wizerunkiem Ernesto Che Guevary, kubańskiego zbrodniarza komunistycznego, kt&oacute;ry dla pokolenia bezmyślności i relatywizmu stał się ikoną. <br />
<br />
Kolejny przykład, z naszego kraju. U podstaw narodzin III RP utącono wszelkie pr&oacute;by rozliczenia PRL. Za bazę posłużyła ta sama postawa relatywizmu co wyżej. Wmawiało się społeczeństwu, i nadal się wmawia, że nie warto wracać do przeszłości. Olga Lipińska głosi, że "przecież wszyscy w tym systemie żyliśmy więc wszyscy ponosimy część odpowiedzialności". Wt&oacute;rują jej całe zastępy determinist&oacute;w z "Gazetą Wyborczą" i Adamem Michnikiem na czele, kt&oacute;ry całą te parszywą ideologię stworzył a z latami wychował sobie wierne, liczne grono wyznawc&oacute;w. To właśnie oni nadają ton dzisiejszej rzeczywistości Polski, gdyż obsiedli media, politykę i państwowe instytucje. "Wszyscy w PRL żyliśmy, więc wszyscy ponosimy część odpowiedzialnośći" - jest to sam szczyt absurdu i zakłamania. Sytuację przedstawia się tak aby rozmyć winę, kata zr&oacute;wnać z ofiarą. <br />
<br />
Czy szeregowy pracownik fabryki, kt&oacute;ry pod przymusem musiał wykonywać jakieś kretyńskie normy produkcyhjne na polecenie dyrekcji ma ponosić taką samą odpowiedzialność jak &oacute;w dyrektor, kt&oacute;ry realizując wytyczne "g&oacute;ry" prowadził zakład do ruiny? Ten szary robotnik musiał robić co mu każą bo po prostu chciał jakoś przeżyć w tym chorym systemie, to dyrektor i jego mocodawcy winni ponieść odpowiedzialność, gdyż za cenę własnych karier i oportunizmu działali z polecenia Moskwy na szkodę własnego społeczeństwa. Jednak wsp&oacute;łcześni wizjonerzy postępu udają, że tego nie rozumieją. Tylko udają, bo oni dobrze wiedzą co robią. Przeszłości boją się panicznie gdyż w teczkach esbecji jest za dużo smrodu o nich samych, więc lepiej do nich nie zaglądać a winę rozłożyć na wszystkich po r&oacute;wno. Czy to nie dziwne, że kiedy się m&oacute;wi o życiorysach dawnych opozycjonist&oacute;w eksponuje się jedynie "tajemnicę chwalebną", pomijając niewygodne fakty? Na przykład działalność Jacka Kuronia znamy tylko z części oficlajnej. Co robił Kuroń nim wstąpił w szeregi opozycji, już się nie m&oacute;wi. Zapach jest zbyt nieprzyjemny. A podobnych przykład&oacute;w są tysiące. W NRD 30% wschodnich Niemc&oacute;w wsp&oacute;łpracowało ze Stasi, jednak oni mieli odwagę spojrzeć prawdzie w oczy. W III RP prawdę zatarto skutecznie a trucizna tego procesu do dziś rzutuje na nasze państwo i jest jedną z przyczyn podstawowych większości dzisiejszych patologii.<br />
<br />
Takie są efekty relatywizmu moralnego, kt&oacute;ry z zasady wrzuca wszystko do jednego, wielkiego kubła pod nazwą: "wszystko jest względne". A skoro wszystko jest względne - dotarcie do prawdy staje się niemożliwe. Należałoby zatem dać temu spok&oacute;j i do tego nie wracać. "Budujmy przyszłość"! - krzyczał w 1995 roku pewien nomenklaturowy działacz PZPR, kt&oacute;ry w społeczeństwie ogłupionym propagandą dwukrotnie został prezydentem. "Budujmy przyszłość" a zatem nie wracajmy do przeszłości. W tym wszystkim pominięto cynicznie najważniejsze: budowanie przyszłości narodu, kt&oacute;ry nie zna własnej przeszłości jest stawianiem zamk&oacute;w na piasku. W tym tonie odbyła się cała polska transformacja, to temat rzeka. <br />
<br />
"Przecież nie wiemy do końca jak było, więc zostawmy to raz na zawsze", temu poglądowi hołduje wsp&oacute;łczesny establishment, kt&oacute;ry broni własnego interesu podpierając się konuinkturalnie wyb&oacute;rczymi faktami. Cel jest zawsze ten sam: tak zatrzeć granice aby szary obywatel był na tyle ogłupiony, by nie pozostało mu nic poza machnięciem ręką. Wsp&oacute;łczesnych kłamc&oacute;w nie interesuje fakt, że w nawet najbardziej nieludzkich ustrojach zawsze byli ludzie, kt&oacute;rzy potrafili zachować przyzwoitość i godność. Wielokrotnie płacili za to najwyższą cenę, ginąc w męczarniach i piwnicach UB bądź NKWD. Dziś o nich zapomniano, choć to im zawdzięczamy wolność, jaka by ona nie była. Relatywizm nie uznaje bohaterstwa, to z natury jest podejrzane. Lepiej więc usprawiedliwiać kat&oacute;w, agent&oacute;w i donosicieli, kt&oacute;rzy z dawnych bojownik&oacute;w szydzą i drwią. W rytmie tego chocholego tańca toczy się życie w RP, gdzie dawni oprawcy siedzą w swych willach plując przeciwnikom w twarz. Podziękujmy za to panom z tak zwanej "konstruktywnej opozycji", kt&oacute;rzy zamiast wziąć sprawy we własne ręce i komunist&oacute;w osądzić, zaczęli się z nimi układać. Efekty są smutne.<br />
<br />
Na koniec chciałym odnieść się do zarzut&oacute;w rozmaitych obrońc&oacute;w status quo, kt&oacute;rzy uważają, że ludzie, kt&oacute;rzy nie doświadczyli socjalimu, komunizmu i życia w nich nie mają prawa się wypowiadać. "Co ty możesz wiedzieć o stanie wojennym, skoro miałeś wtedy rok"? - zarzucił mi swego czasu jeden z tych, kr&oacute;rzy "to przeżyli na własnej sk&oacute;rze". Ten pogląd jest tak bezsensowny, że nawet trudno z nim polemizować. Idąc tym tropem myślenia nie powinniśmy znać histroii ani bitwy pod Grunwaldem, ani potopu szwedzkiego, ani rozbior&oacute;w Polski, bo przecież tych, kt&oacute;rzy o tym piszą nie było wtedy na świecie. Z podobnie bzdurnymi poglądami szkoda dyskutować. A dodatkowo wielu z tych "kt&oacute;rzy przeżyli" niewiele rozumie z tego co przeżyli, albo udaje, że nie rozumie. Ludzka pamięć jest wyb&oacute;rcza, z natury wypycha ze świadomości obrazy przykre, zachowując pojedyncze, miłe wspomnienia. Dzsiejsza gloryfikacja PRL w wydaniu pewnych środowisk jest efektem tego procesu. Ludziom się wydaje, że "PRL nie był taki straszny" skoro udało się w nim przeżyć. Większość nie rozumie, że przeżyli mimo PRL-u a nie dzięki niemu. To kolosalna r&oacute;żnica.<br />
<br />
Myślenie skażone relatywizmem prowadzi na zupełne manowce. Kontekst - tak ważny dla rozmaitych gmatwaczy - nie pozwala nikogo i za nic pociągnąć do odpowiedzialności. Nie ma winnych, to zbyt skomplikowane - oto ich dewiza. Gdyby pociągnąć tę obłąkańczą logikę do skrajności, dojdziemy do sytuacji groteskowych. Skoro kontekst jest tak ważny to po co karać pedofila gwałcącego dzieci? Przecież miał on trudne dzieciństwo, zaborczą matkę i ojca alkoholika-sadystę. To raczej ofiara niż kat! Po co zamykać w więzieniach morderc&oacute;w? Wiem, że brzmi to zupełnie absurdalnie, ale owo obłędne myślenie w sytuacjach skrajnych prowadzi do takiej właśnie paranoi. Jednak zamyka się zwyrodnialc&oacute;w i nikt się nad nimi nie lituje. Czemuż więc głosiciele "prawd względnych i nieuchwytnych" nie sprzeciwiają się karaniu zwyrodnialc&oacute;w seksualnych a tak zażarcie bronią zwyrodnialc&oacute;w politycznych? Tylko ten - pozornie paranoiczny przykład - dowodzi, że relatywizm jest myślowym obłędem i największym zagrożeniem jakie niosą rzecznicy postępowej doktryny, ubranej w tak piękne hasła.<br />
<br />
Łukasz Grysiak<br /><a href='http://www.polonia360.com/o-wzglednosci-norm-moralnych.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/o-wzglednosci-norm-moralnych.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=O+wzgl%c4%99dno%c5%9bci+norm+moralnych+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fo-wzglednosci-norm-moralnych.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fo-wzglednosci-norm-moralnych.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/o-wzglednosci-norm-moralnych.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/o-wzglednosci-norm-moralnych.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/o-wzglednosci-norm-moralnych.aspx</guid>
      <pubDate>Sat, 18 Feb 2012 11:15:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Wall Street: magicy finansowej inżynierii</title>
      <description><![CDATA[<strong> 15 września 2008 roku jeden z największych bank&oacute;w inwestycyjnych świata, Lehman Brothers, ogłasza upadłość. Na giełdach wybucha panika. Wall Street odnotowuje największe jednodniowe spadki indeks&oacute;w w historii. To początek globalnego tsunami, kt&oacute;re pogrążyło w kryzysie cały świat. Jak do tego doszło? </strong><br />
<address><br />
"- Dlaczego inżynier finansowy miałby zarabiać do 100 razy więcej od zwykłego inżyniera?<br />
&nbsp; - Zwykły inżynier buduje mosty, inżynier finansowy tworzy marzenia. Ale gdy te marzenia zamieniają się w koszmar, cenę płaci ktoś inny".<br />
&nbsp;Andrew Sheng</address>
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/wall-street.jpg" style="width: 540px;" /><br />
<br />
<strong>1. Niekontrolowany rozw&oacute;j amerykańskiej branży finansowej.</strong><br />
<br />
Od czas&oacute;w Wielkiego Kryzysu w 1933 roku Stany Zjednoczone doświadczyły kilkudziesięciu lat stabilnego wzrostu gospodarczego. Branża finansowa znajdowała się pod ścisłą kontrolą państwa. Wsp&oacute;lnicy zakładający bank musieli wyłożyć własne pieniądze, kt&oacute;rymi obracali, zaś Ustawa Glassa-Steagala z 1934 roku zakazywała bankom z depozytami ryzykownej działalności spekulacyjnej.<br />
<br />
Sytuacja zaczęła zmieniać się od 1981 roku kiedy prezydenturę objął Ronald Reagan. "Najważniejszym obowiązkiem biznesu wobec narodu jest przywr&oacute;cenie gospodarczego dobrobytu" - stwierdził w początkach lat 80. Jednak to właśnie wtedy zainicjowano działania, kt&oacute;re sprawiły, że branża finansowa odwr&oacute;ciła się od narodu i zaczęła służyć sama sobie. Zainicjowano politykę deregulacji, kt&oacute;ra oznaczała zniesienie kontroli państwa nad działalnością finansjery. Reagan uczynił sekretarzem skarbu Donalda Regana (zbieżność nazwisk przypadkowa), dyrektora zarządu największego wtedy na świecie banku inwestycyjnego Merrill Lynch. Wall Street stało murem za prezydentem i popierało go całym sercem. <br />
<br />
W pierwszej kolejności uwolniono spod kontroli sp&oacute;łki oszczędnościowo-pożyczkowe, co pod koniec lat 80. skończyło się falą aresztowań ich szef&oacute;w za okradanie swoich klient&oacute;w. Znamienny jest tutaj przypadek jednego z szef&oacute;w tych sp&oacute;łek, Charlesa Keetinga, kt&oacute;ry zanim trafił za kratki, zaciekle broniony był przez Alana Greenspana, kt&oacute;remu zapłacił 40 000 dolar&oacute;w. Potem Greenspan na długie lata wszedł na tron świata finans&oacute;w zasiadając jako szef banku centralnego i FED (Rezerwy Federalnej), kolejno w rządach Billa Clintona i George`a Busha. <br />
<br />
Początek prezydentury Clintona to kontynuacja deregulacji. Branża zaczyna się konsolidować i rosnąć w siłę. Citicorp i Traverse Group łączą się, tworząc najpotężniejszy finansowy koncern na świecie - Citigroup. Fuzja ta była sprzeczna z prawem Glassa-Steagala z 1934 roku, jednak organy państwowe milczały. Potem, za namową Larry`ego Summersa, człowieka finansjery i rektora Harvardu, Kongres uchwala nowe prawo unieważniające tamtą ustawę. Otwiera to szeroko drzwi to kolejnych fuzji. Zaczyna się proces niekontrolowanego rozwoju branży finansowej co z latami będzie doprowadzać do coraz ostrzejszych kryzys&oacute;w.<br />
<br />
W efekcie powstaje monopol finasowy, kt&oacute;ry z biegiem lat zaczyna obracać bilionami dolar&oacute;w. Już sam ten fakt rażąco przeczy tradycyjnej idei wolnego rynku, kt&oacute;rego najświętszą zasadą jest konkurencja, monopol zaś jest jej zupełnym zaprzeczeniem. Tworzą go kolejno: banki inwestycyjne - Merrill Lynch, Goldman Sachs, Lehman Brothers i Morgan Stanley; dwa koncerny finansowe - Citigroup i JP Morgan; oraz trzy agencje ratingowe, oceniające wiarygodność transakcji, m. in. KPMG oraz Standard&amp;Poors. Stopniowo branża kupuje polityk&oacute;w, tak Republikan&oacute;w, jak i Demokrat&oacute;w. Powstaje zjawisko tak zwanych "obrotowych drzwi", polegające na przenikaniu się r&oacute;l politycznych i finansowych. Na przykład: szef Goldman Sachs, Henry Paulson - jeden z gł&oacute;wnych winowajc&oacute;w krachu gospodarczego - w rządzie Busha został sekretarzem skarbu. Podobnych przypadk&oacute;w jest o wiele więcej. George Bush, prezydent USA: "Sekretarzem skarbu mianuję pana Henry`ego Paulsona, człowieka o wielkim doświadczeniu, wielkiej prawości i uczciwości...". Ten człowiek "wielkiej prawości i uczciwości" gorąco lobbował na rzecz zadłużania się bank&oacute;w inwestycyjnych, co potem stało się bezpośrednią przyczyną katastrofy 2008 roku.<br />
<br />
Na dzień dzisiejszy branża zatrudnia 3000 lobbyst&oacute;w - pięciu na jednego kongresmana! - kt&oacute;rzy rocznie wydają pięć miliard&oacute;w dolar&oacute;w w ramach walki z wszelkimi regulacjami rynku usług finansowych. Najważniejszym z nich jest Scott Tallbott, reprezentujący w Waszyngtonie interesy najważniejszych gangster&oacute;w świata finans&oacute;w, poprzez tzw. Okrągły St&oacute;ł Usług Finansowych. Finansiści opłacają polityk&oacute;w, kt&oacute;rzy potrzebują pieniędzy, a ci uchwalają dla nich prawo, kt&oacute;re skutkuje coraz ostrzejszymi kryzysami na świecie, jednak pozwala się bogacić wąskiej elicie oligarch&oacute;w. Dodatkowo skorumpowali nie tylko wymiar sprawiedliwości - sądy i prokurator&oacute;w - ale r&oacute;wnież całą akademicką naukę. Ludzie tacy jak Glenn Hubbard, profesor ekonomii Buisness School of New York, za setki tysięcy dolar&oacute;w działają jako konsultanci i doradcy, legitymizując przestępczy system oligarchicznego kapitalizmu, w kt&oacute;rym 1% spekulant&oacute;w posiada we władaniu 30% bogactwa USA. Jest to gigantyczna piramida powiązań najpotężniejszych ludzi na świecie, a w tle korupcja, polityka ,media i gigantyczne pieniądze. To ci ludzie odpowiedzialni są za ogromny kryzys 2008 roku, kt&oacute;ry kosztował świat biliony dolar&oacute;w. Zniszczył majątek w nieruchomościach, obligacjach i akcjach. Kilkadziesiąt milion&oacute;w ludzi na całym świecie zaś pozbawił pracy, mieszkań i podstawowych źr&oacute;deł dochodu. Czy nasilające się na całym globie masowe protesty wywr&oacute;cą ten kryminogenny ład?<br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/reagan2-large.jpg" style="width: 550px;" /><br />
<address>Ronald Reagan, prezydent USA w latach 1981-1989. Za jego kadencji zainicjowano deregulację instytucji finansowych, co w latach kolejnch doprowadziło do niekontrolowanego rozwoju branży finansowej i serii coraz ostrzejszych kryzys&oacute;w.</address>
<br />
<br />
<strong> 2. Największa bańka spekulacyjna w historii.</strong><br />
<br />
W latach 90. pod naciskiem lobbyst&oacute;w rząd USA uwalnia spod kontroli rynek instrument&oacute;w pochodnych. Kongres uchwala ustawę o zakazie regulacji rynku derywat&oacute;w. To geneza nieszczęścia z 2008 roku. Zdolna urzędniczka rządowa, kt&oacute;ra pr&oacute;buje doprowadzić do regulacji zostaje telefonicznie zrugana przez Larry`ego Summersa, wysokiego urzędnika Białego Domu działającego w imieniu finasist&oacute;w. Już w końcu lat 90. dochodzi do kryzysu na rynku sp&oacute;łek internetowych, kt&oacute;re były promowane przez banki inwestycyjne, mimo, iż te wiedziały, że sp&oacute;łki upadną.  <br />
<br />
W starym systemie pożyczkodawca udzielający kredytu na mieszkanie czy dom oczekiwał, że klient go spłaci. W nowym nikt o to nie dbał. Dlaczego? Pożyczkodawca udzielający kredytu klientowi następnie sprzedaje ten kredyt do banku inwestycyjnego. Ten łączy dzieiątki tysięcy takich kredyt&oacute;w tworząc złożone derywaty. Następnie sprzedaje je inwestorowi - funduszowi emerytalnemu bądź hedgingowemu. Derywaty dostają najwyższy stopień wiarygodnośći - AAA - od skorumpowanych urzędnik&oacute;w agencji ratingowych, więc klienci funusz&oacute;w są przekonani, że są bezpieczne. A zatem: to ostatecznie fundusze są wierzycielami kredytobiorcy hipotecznego. Bank inwestycyjny czyli spekulant zarabia na kosztach transakcji. Im więcej sprzeda takich kredyt&oacute;w finduszowi tym więcej zarabia. Jednak jeśli kredytobiorca nie będzie w stanie spłacać kredytu, zagrożony jest nie bank, ale fundusz. Tyle, że setki tysięcy takich transakcji dokonywanych przez banki za pożyczane pieniądze w dłuższym okresie zaczynają chwiać całym systemem i prowadzą bank w przepaść. Księguje się zysk, ale to zysk papierowy. Wystarczy, że ktoś przestanie spałacać raty i zysk staje się wirtualny.<br />
<br />
Zaistniała sytuacja prowadzi do istnego szaleństwa na rynku kredyt&oacute;w hipotecznych. Ceny nieruchomości idą wg&oacute;rę w zawrotnym tempie bo chciwe banki udzielają pożyczek bez żadnego sensu, każdemu, nawet na 99% inwestycji. Takich pożyczek nie udziela nikt przy zdrowych zmysłach. Potem 7 milion&oacute;w nieruchomości stanie w licytacji a ludzie oszukani przez pośrednik&oacute;w wylądują na ulicy. Najpopularniejsze stają się kredyty najwyższego ryzyka czyli tak zwane pożyczki subprime. Banki je wolały bo były wyżej oprocentowane. Sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Wartość kredyt&oacute;w subprime wzrasta z 30 do... 600 miliard&oacute;w dolar&oacute;w! <br />
<br />
Powstaje ogromna bańka spekulacyjna. Rząd nie robi nic, podobnie Komisja Papier&oacute;w Wartościowych i Giełd. Tak samo Zarząd Gubernator&oacute;w Rezerwy Federalnej. Identycznie bank centrlany USA i FED.<br />
<br />
Banki inwestycyne zaczynają pożyczać pieniądze na zakup kredyt&oacute;w subprime. R&oacute;żnica pomiędzy środkami własnymi banku a środkami pożyczonymi nosi nazwę dźwigni. Im więcej bank pożycza tym większa dźwignia czyli większy stosunek środk&oacute;w pożyczonych do własnych. W przypadku Lehman Brothers stosunek ten wynosił w kulminacyjnym momencie 33:1, co oznaczało, że zaledwie przy 3%-owym spadku aktyw&oacute;w bank staje się niewypłacalny. Było to czyste szaleństwo sprzeczne zar&oacute;wno z logiką rynkową jak i bankowością. W tym czasie Henry Paulson, jako szef Goldman Sachs w 2004 roku, dokłada starań aby uchwalono ustawę pozwalającą na rozszerzenie dżwigni. Czyli aby banki mogły zadłużać się jeszcze bardziej, pieniędzy potrzebowały coraz więcej aby m&oacute;c skupić więcej kredyt&oacute;w subprime i wytworzyć kolejne instrumenty pochodne. Kiedy wreszcie w 2008 roku pękła na Wall Street bańka ten sam Paulson jako już sekretarz skarbu w rządzie Busha zaczął skamlać w Kongresie o dofinansowanie upadających korporacji. I w końcu George Bush podpisał ustawę przyznającą bankom 700 miliard&oacute;w dolar&oacute;w dokapitalizowania. Ten chwyt pakowania pieniędzy podatnika - kt&oacute;rego wcześniej okradziono - w banki doprowadzone z premedytacją do plajty zasłynął jako "plan stabilizacyjny". Paulson z wyraźnym drżeniem w głosie wydukał przed kamerami telewizji: "Będziemy się nadal rozwijać. Jak jest rozw&oacute;j to nie ma recesji. Przecież wszyscy to wiemy". W czasie kiedy Paulson bełkotał te kłamstwa publicznie, recesja szalała już o trzech miesięcy pogrążając cały ziemski glob. <br />
<br />
Jednak w systemie była jeszcze jedna bomba zegarowa. AIG, największe na świecie towarzystwo ubezpieczeniowe, sprzedawało bez opamiętania setki tysięcy tak zwanych kontrakt&oacute;w CDS, kt&oacute;re polegały m.in. na wielokrotnym ubezpieczaniu tego samego produktu. Była to jawna malwersacja czyniona rękami AIG, bank&oacute;w inwestycyjnych i spekulant&oacute;w, powodująca coraz większe straty towarzystwa. Kiedy w 2008 roku AIG upadało było winne posiadaczom kontrakt&oacute;w CDS 13 miliard&oacute;w dolar&oacute;w. I nie miało tych pieniędzy. Inwestorzy i klienci stracili wszystko. Og&oacute;łem AIG sprzedała słupy CDS wartości 500 miliard&oacute;w dolar&oacute;w, kt&oacute;re finansowane były toskycznymi kredytami subprime. A zatem zabezpieczano transakcje bardzo ryzykownymi kredytami, co p&oacute;źniej wywołało krach. 400 pracownik&oacute;w sp&oacute;łki zarobiło 3, 5 miliarda dolar&oacute;w z czego 315 milion&oacute;w zgarnął dyrektor generalny. Jeden z pracownik&oacute;w, kt&oacute;ry ostrzegał zarząd przed katastrofą, nie dostał premii a w końcu w akcie protestu przeciw okradaniu ludzi zwolnił się na własną prośbę. Wcześniej dyrektor, Joseph Casanov, uniemożliwił mu wgląd w księgi rachunkowe aby nie wyszła na jaw skala strat AIG z tytułu kontrakt&oacute;w CDS. <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/lehmanlogo.jpg" /><br />
<address>Lehman Brothers - jeden z najpotężniejszych bank&oacute;w inwestycyjnych świata. Od jego upadku 15 września 2008 roku rozpoczęła się globalna recesja finansowa.</address>
<br />
<br />
<strong> 3. Piramida malwersacji.</strong><br />
<br />
W roku 2007 sytuacja robi się coraz bardziej złowieszcza. Co trzeci kredyt hipoteczny nie jest spłacany. Sam Goldman Sachs sprzedał derywaty za 3 miliardy dolar&oacute;w. Nabywcą większości z nich był Fundusz Emerytalny Pracownik&oacute;w Rządowych stanu Missisipi. 80 000 ludzi nagle zdało sobie sprawę, że trzymają w ręku nic nie warte derywaty Goldmana. Ktoś nabił ich w butelkę. Jednak w momencie zakupu te toksyczne aktywa agencje wyceniły na AAA, co oznaczało, że są tak samo bezpieczne jak rządowe obligacje. Absurd. W tym momencie zamiast odsprzedać bezwartościowe derywaty zarząd Goldmana zaczyna... grać na ich zniżkę. Im więcej tracą klienci tym wiecej zarabia bank. Od samego AIG Goldman kupił derywaty za 22 miliardy.<br />
<br />
Przed Kongresem zeznają: Richard Fauld - szef Lehmana, i Lloyd C. Blankfein - szef Goldmana. Udają idiot&oacute;w, twierdzą że nie rozumieją pytań. Skala matactw i kłamstw jest zauważalna dla średnio rozgatrniętego licealisty. <br />
<br />
Gigantyczny proces spekulacji jednak trwa w najlepsze. John Paulson, menedżer funduszu hedgingowego lobbujący na rzecz bank&oacute;w inwestycyjnych zarabia 12 miliard&oacute;w dolar&oacute;w grając na zniżkę instrument&oacute;w opartych na kredytach subprime. Gdy nie ma już czego sprzedawać zaczyna tworzyć kolejne instrumenty. To samo robił bank Morgan Stanley. W efekcie korporacje zarobiły grube miliardy sprzedając bezwartosciowe derywaty CDO i słupy CDS tym samym zostawiając inwestor&oacute;w z niczym. Ktoś zapyta: po co inwestorzy nabywali toksyczne papiery? Bo skorumpowane agencje ratingowe typu KPMG czy Standard&amp;Poors uznawały te aktywa za w pełni bezpieczne. <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/alan-greenspan.jpg" /><br />
<address>Alan Greenspan - wieloletni szef FED, wielki zwolennik deregulacji, jeden z gł&oacute;wnych odpowiedzialnych za gospodarczą katastrofę w USA.</address>
<br />
<br />
<strong> 4. Pęknięcie bańki - początek globalnej recesji. </strong><br />
<br />
Jeden z wybitniejszych analityk&oacute;w amerykańskich, Robert Gnaizda, człowiek, kt&oacute;ry nie sprzedał się oligarchom, wielokrotnie monitował Alana Greenspana - "guru świata finans&oacute;w" i szefa FED - że sytuacja eksploduje. Tamten pozostawał niewruszony, twierdząc, że "z zasady nie wierzy w regulacje rynk&oacute;w finansowych". <br />
<br />
Laureat Nagrody Nobla z ekonomii, Joseph Stieglitz, w jednym z wywiadow ostrzegał - jeszcze na dość długo przed recesją - że kryzys będzie na pewno, bo banki zaniżają wartość strat z tytułu kredyt&oacute;w hipotecznych. Nikt tego nie chciał słuchać a zmasowane złodziejstwo bankier&oacute;w trwało w najlepsze. Przy milczeniu bądź wsp&oacute;łudziale najwyzszych władz USA: prezydenta, Waszyngtonu oraz Partii Republikańskiej i Demokrat&oacute;w. Cały amerykański system włącznie z nauką akademicką został skotumpowany do cna. <br />
<br />
W 2006 roku ostrzega także FBI. Potem Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jednak władcy na Kapitolu pozostają niewzruszeni. Ich gabinety tworzą bankierzy z Wall Street, więc kto ma zaradzić nadciagającemu huraganowi skoro malwersanci zasiadają w gabinetach rządowych? <br />
<br />
W 2009 roku 7 milion&oacute;w nieruchomości zostaje zajętych przez banki za niespłacane kredyty. Brak spłat kredyt&oacute;w idący w dziesiątki tysięcy i miliardowe straty prowadzi do utraty płynności finansowych bank&oacute;w inwestycyjnych, kt&oacute;re nimi spekuklowały. Po upadku Lehmana i AIG, upada Merrill Lynch, kt&oacute;rego przejmuje Bank of America. Cały skomplikowany łańcuch sekurytyzacyjny wreszcie imploduje z ogromną siłą pozostawiając klient&oacute;w i inwestor&oacute;w z miliardami bezużytecznych kontrakt&oacute;w CDO i CDS. Już nie można ich sprzedać bo giełda się załamuje a rynki panikują. <br />
<br />
Jednak rząd Busha nadal nie rozumie skali zjawiska. Oczy zaczynają się im otwierać kiedy Ben Bernanke - kolejny, kt&oacute;ry dołożył starań do ruiny amerykańskich finans&oacute;w - w przypływie strachu stwierdza, że "za trzy dni nie będzie amerykańskiej gospodarki". <br />
<br />
7 września 2008 rzad przejmuje zagrożonych bankructwem największych pożyczkodawc&oacute;w hipotecznych - Fannie May i Freddie Mac. Co interesujące, większość z tych upadłych korporacji na kr&oacute;tko przed bankructwem dostało od agencji ratingowych... AAA czyli najwyższą ocenę wiarygodności! Lehman dostał potr&oacute;jne A na trzy dni przed upadkiem. <br />
<br />
Transgraniczna upadłość Lehmana  rodzi zatrważające konsekwencje dla rynk&oacute;w. Jego londyńska filia zostaje nagle zamknięta a dziesiątki tysięcy operacji zostaje przerwanych. Fala paniki dociera do Wielkiej Brytanii. <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/dollar.jpg" style="width: 550px;" /><br />
<br />
<strong> 5. Bomba czyli efekt domina.</strong><br />
<br />
Tsunami recesji idzie z coraz większą siłą. W USA załamuje się rynek papier&oacute;w komercyjnych, kt&oacute;rymi firmy finansowały koszty eksploatacyjne. Nagle największe firmy nie mogą kupić surowc&oacute;w ani nie mają z czego zapłacić pracownikom. General Motors na przykład staje na krawędzi upadku. To gigant mający filie na całym świecie i zatrudniający dziesiątki tysięcy ludzi. Innych zagrożonych firm są tysiące.  <br />
<br />
W efekcie stopa bezrobocia wzrosła w USA o 10% a kryzys podwoił dług publiczny tego kraju. Jednak ktoś na tym wygrał. Kto? Bankierska mafia, kt&oacute;ra zrujnowała własne firmy, miliony wsp&oacute;łobywateli doprowadziła na krawędź rozpaczy a świat pogrążyła w recesji. Przyznali sobie na koniec gigantyczne odprawy. Dla przykładu: Goldman Sachs - 16 mld dolar&oacute;w! Organy państwowe, kt&oacute;re powinny chronić interes swoich obywateli nie zrobiły nic. Ba! Walnie przyczyniły się do zrujnowania amerykańskiej gospodarki i perturbacji na całym świecie. Bankrutująca dziś Grecja, zagrożone bankructwem kraje strefy euro to pokłosie tamtej polityki do sp&oacute;łki z r&oacute;wnie patologiczną działalnością europejskich bank&oacute;w, pożyczajacych pieniądze politykom. Bo politycy potrzebują ich ciągle aby zachować władzę. Bo są wybory, bo uczy się całe społeczeństwa życia na kredyt. Ale wszystko ma sw&oacute;j koniec. Właśnie go obserwujemy. Kończy się neosocjalizm: władza bank&oacute;w finansujących sprzedajnych polityk&oacute;w, kt&oacute;rzy powodowani wyrachowaniem utrzymują absurdalne systemy gospodarcze i obiecują ludziom gruszki na wierzbie. Weźmy choćby osławioną "trzecią drogę" zwaną r&oacute;wnież "sprawiedliwością społeczną". Te absurdy kosztują ciężkie pieniądze a te pożycza się od bankier&oacute;w. Koło się zamyka.<br />
<br />
Efekt recesji wywołanej w USA jest taki, że chwieją się systemy finansowe wielu państw. W Singapurze 2008 roku załamał się eksport a w Chinach 10 milion&oacute;w (!) ludzi straciło pracę. Miliony Amerykan&oacute;w straciło nie tylko domy i mieszkania ale i dorobek całego życia. Islandię doprowadzono do ruiny, świadomie rozregulowując tamtejszy system bankowy. Obłowili się spekulanci. W ciągu p&oacute;łrocza bezrobocie wzrosło trzykrotnie w tym jednym z najzamożniejszych i najbardziej stabilnych kraj&oacute;w świata. Kraj o PKB r&oacute;wnym 13 mld dolar&oacute;w zadłużono na ... 120 miliard&oacute;w. Straty samych bank&oacute;w - 100 mld dol. Finansiści zrujnowali świetnie prosperujące państwo. U nas na szczęście banki nie prowadziły aż tak patologicznej działalności, więc jak do tej pory krzyys miał dość łagodny przebieg. Ale przecież to jeszcze nie koniec.<br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/lawrence-henry-larry-summers.jpg" style="width: 350px;" /><br />
<address>Larry Summers - profesor ekonomii, rektor Uniwersytetu Harvarda, obecny gł&oacute;wny doradca Baracka Obamy. Doprowadził do uchwalenia ustawy zakazującej regulacji rynky derywat&oacute;w. Skończyło się katastrofą.<br />
</address>
<br />
<strong> 6. Walka z reformami.</strong><br />
<br />
Christine Lagarde, francuska minister finas&oacute;w, stwierdziła: "Obawiam się, że wielu ludzi chce wr&oacute;cić do tego, co było przed kryzysem". <br />
<br />
Były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn opowiadał jak został zaproszony na kolację przez Henry`ego Paulsona. Byli tam dyrektorzy największych bank&oacute;w inwestycyjnych. Kiedy alkohol zaczął im rozwiązywać języki sami z rozbrajajacą szczerością stwierdzili, że "regulacja jest jedynym sposobem zapobieżenia katastrofie biorąc pod uwagę ich chciwość". <br />
<br />
Pewien psychoterapeuta, kt&oacute;rego klientami jest wielu ludzi z Wall Street stwierdził, że większość z nich to osoby cierpiące na patologiczną chciwość. Są jak hazardziści, kt&oacute;rzy im więcej wygrywają tym większą mają ochotę grać. Miliardy, kt&oacute;rymi obracają powodują, że czują się jak bogowie. Czują się wszechmocni i niezwyciężeni. Gromadzą ogromne majątki: kilka willi, Pen House na Manhattanie, po kilka limuzyn i prywatne odrzutowce, kolekcje najdroższych dziel sztuki, prywatne jachty... Ale to wszystko jest zawsze zbyt mało. Do tego kokaina i dziwki z najbardziej eksluzywnych burdeli Nowego Jorku podwożone wynajętymi ferrari. Po czym wracają do żony i dzieci. Ludzie pozbawieni skrupuł&oacute;w, pozbawieni hamulc&oacute;w moralnych, zaślepieni żądzą władzy i posiadania. Znamienne, że jeden z szef&oacute;w jednego z bank&oacute;w inwestycyjnych w przypływie adrenaliny wykrzyczał: "jestem Bogiem!".<br />
<br />
W USA lobbyści branży finansowej walczą zaciekle aby nic się nie zmieniło. A świat kosztem dziesiątk&oacute;w bilion&oacute;w dolar&oacute;w uniknął całkowitej katasrofy. To ogromnie kosztowny kryzys. Miliardy dolar&oacute;w zniszczonego majątku w akcjach, obligacjach i nieruchomościach. Długo możnaby wymieniać. <br />
<br />
Barack Obama szedł do władzy pod hasłami "uporządkowania sytuacji na Wall Street". Wielu obywateli pokładało w nim nadzieję. I co? Jego reformy to nawet nie jest kosmetyka. Otoczył się gangsterami z bank&oacute;w i giełdy, kt&oacute;rzy doprowadzili własny kraj i cały świat na krawędź upadku. Robert Gnaizda m&oacute;wi: "Kiedy zobaczyłem, że Obama nominował na swoich doradc&oacute;w Larry`ego Summersa i Thimothy`ego Beitnera, wiedziałem już że nic się nie zmieni". W USA nadal rządzi oligarchia. Kiedy pęknie kolejna bańka? <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/aig-climate-change.jpg" style="width: 550px;" /><br />
<address>AIG - największe na świecie towarzystwo ubezpieczeniowe, kt&oacute;re zanim upadło, sprzedało kontrakty CDS na kwotę 500 miliard&oacute;w dolar&oacute;w. Ludzie, kt&oacute;rzy doprowadzili korporację do bankructwa zarobili 3,5 miliarda dolar&oacute;w.</address>
<br />
<br />
<strong> 7. Kres tradycyjnego kapitalizmu.</strong><br />
<br />
Wolny rynek w wydaniu jego klasyk&oacute;w odszedł do lamusa. Władza finansist&oacute;w tworzących wirtyualny pieniądz zamieniła neoliberalny system gospodarczy - jaki postulował choćby Milton Friedman - w kapitalizm mafiny i hazardowy. Pieniądz oderwano od realnej gospodarki. Dziś to rynki finansowe sterują gospodarką a winno być odwrotnie. Panowanie finansowej inżynierii doprowadziło do niewyobrażalnego bogacenia się 1% "klasy pan&oacute;w" kosztem 99% reszty populacji. Ile jeszcze potrwa ten feudalizm XXI wieku biorąc pod uwagę nasilające się, coraz bardziej zbuntowane ruchy społeczne? <br />
<br />
Osobiście wydaje mi się, że w 1981 roku Ronald Reagan, otoczony doradcami z Wall Street, nie miał pojęcia do czego w następnych latach doprowadzi uwolnienie branży finansowej spod kontroli rządu. Najbardziej neoliberalny gabinet USA przebrał miarę i szerzony przez ten gabinet neoliberalizm gospodarczy zamienił się w końcu w swe własne przeciwieństwo. Przynajmniej w sferze rynk&oacute;w finansowych. Monopole, kt&oacute;re powstały w wyniku deregulacji przeczyły tradycyjnej idei wolnorynkowej bo w pierwszej kolejności przejęły bądź zniszczyły konkurencję. A banki lubią monopol bo wiedzą że jeśli będą zbyt duże to dostaną dofinansowanie, co już z tradycyjnym kapitalizmem nie ma nic wsp&oacute;lnego. Reasumując: pod płaszczykiem neoliberalizmu, przez niekt&oacute;rych rozumianego w sensie niemalże anarchii gospodarczej, wytworzono feudalizm na miarę XXI wieku. System oligarchicznego kapitalizmu, w kt&oacute;rym karty rozdaje wąska grupa finansist&oacute;w, spychających miliony ludzi w paszczę biedy. Podstawowe regulacje prawne są koniecznością, bez nich kiedyś może dojść do totalnej katastrofy, bo oligarchowie dysponują bilionami dolar&oacute;w a wielkie pieniądze to jeszcze większa władza. Zresztą, żaden z klasyk&oacute;w wolnego rynku nigdzie nie postulował, iż należy wszystko puścić na zasadzie hulaj dusza. Neoliberałowie domagali się wręcz ustaw antymonopolowych celem zapewnienia uczciwej konkurencji.<br />
<br />
Konieczny jest powr&oacute;t do zdrowych i sprawdzonych zasad wolego rynku i wolności, takiej o jakiej śnił Adam Smith. Kapitalizm oparty na wytw&oacute;rczości i innowacyjności, oparty na zasadach elementarnej uczciwości i przejrzystości. Ale czy to w og&oacute;le jeszcze możliwe? To dobre pytanie na dziś. Do tego potrzeba przyw&oacute;dc&oacute;w z odwagą i wizją. A dziś takich nie ma ani w UE, ani w USA. Finansjera i korporacje są zaprzeczeniem wolności, są kpiną z wolnego rynku, są wypaczeniem neoliberalnej ideologii. Jednak wszelkiej maści socjalistom - z reguły nie rozumiejącym najprostszych podstaw ekonomii - obecny kryzys służy do oskarżania kapitalizmu o wszelkie możliwe nieszczęścia i plagi. Jednak socjaliście trudno jest wytłumaczyć, że Wall Street, korporacje i bankierzy nie są kapitalizmem ale jego wynaturzeniem. <br />
<br />
Co ciekawe, W naszej III RP o patologiach świata finans&oacute;w zaczynają już nawet m&oacute;wić etatowe "autorytety" ekonomiczne pokroju Jana Winieckiego, Leszka Balcerowicza czy Krzysztofa Rybińskiego. Panowie się przebuzili bo już nie wypada udawać, że jest wszystko cacy. Ale jeszcze nie tak dawno USA były dla nich wzorem wolnego rynku, choć nie ma go tam od minimum dwudziestu lat. Alan Geenspan, wszechmocny szef Rezerwy Federalnej i jeden z gł&oacute;wnych winowajc&oacute;w kryzysu, był dla nich najwyższym autorytetem. Media latami się ropływały w zachwytach nad Greenspanem. Nie wiem czy bardziej to śmieszne czy żałosne. Pseudoliberalne pyszałki z tytułami profesor&oacute;w, kt&oacute;re przez całe lata swą radosną tw&oacute;rczością legitymizowały przestępczy system zaczynają zmieniać front. Więc może jest jakaś nadzieja? <br />
<br />
Łukasz Grysiak&nbsp;<br /><a href='http://www.polonia360.com/wall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/wall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Wall+Street%3a+magicy+finansowej+in%c5%bcynierii+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/wall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/wall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/wall-street-magicy-finansowej-inzynierii.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 14 Nov 2011 11:30:00 GMT</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>