 <?xml-stylesheet type="text/css" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.css" ?> <?xml-stylesheet type="text/xsl" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.xsl" ?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Marek Błaszkowski blog</title>
    <link>http://www.polonia360.com/marek-blaszkowski.aspx</link>
    <description />
    <docs>http://www.rssboard.org/rss-specification</docs>
    <generator>mojoPortal Blog Module</generator>
    <ttl>120</ttl>
    <item>
      <title>Jedenaście milionów małp</title>
      <description><![CDATA[<strong>Gdyby zebrać jedenaście milion&oacute;w małp, każdej dać laptopa i kazać uderzać w klawiaturę dzień i noc, to prawdopodobieństwo zdarzenia, że jedna z nich przypadkiem napisze zdanie &bdquo;to be or not to be &rdquo; osiągnie  50% po tysiącu miliard&oacute;w lat. Z tym, że tak szybko nastąpi to tylko pod warunkiem, że z klawiatur usuniemy wszystkie znaki poza małymi literami i spacją.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/malpa.jpg" style="width: 540px; height: 409px;" /><br />
<br />
Człowiek, a także, powiedzmy, ameba lub paprotka potrzebują do swego istnienia dużo więcej informacji niż zawarta w osiemnastu znakach. Przy tym nikt im nie  &bdquo;upraszcza klawiatur&rdquo;. A jednak ewolucjoniści twierdzą, że w pewnym momencie historii Ziemi zupełnie przypadkiem z martwej materii powstały żywe organizmy i, działając zupełnie bezcelowo i na ślepo, zebrały dostateczną ilość informacji, aby powstał człowiek.<br />
<br />
Ewolucjoniści twierdzą, że wydarzenia pozornie nieprawdopodobne mogły zajść, gdyż &bdquo;ewolucja miała bardzo dużo czasu&rdquo;.  Jak dużo? Około czterech miliard&oacute;w lat. Historia o jedenastu milionach małp m&oacute;wi nam jednak, że cztery miliardy to nic nie znacząca chwilka. Aby z materii nieożywionej wyewoluował człowiek (a przynajmniej aby miał jakąś istotną szansę wyewoluować) potrzebowalibyśmy zapewne kwintylion&oacute;w lat i to w warunkach umożliwiających nieustanne bezkarne (tzn. że pr&oacute;by zakończone niepowodzeniem nie zamykają drogi do dalszych pr&oacute;b) losowanie.<br />
<br />
Jak ewolucjoniści odnoszą się do problemu nieprawdopodobieństwa?<br />
<br />
<strong>
Coś się stało, bo cokolwiek się stać musiało</strong><br />
<br />
Bertrand Russell mawiał, ze jeśli ktoś wyjedzie na autostradę i zapisze numer rejestracyjny przypadkowego samochodu, kt&oacute;ry spotka, to dojdzie do wniosku, że stał się cud. Bowiem spotkanie akurat tego samochodu było znikomo mało prawdopodobne. Jednak jakiś samoch&oacute;d spotkać musieliśmy, więc cudu nie ma. Jedenaście milion&oacute;w małp ma r&oacute;wnie znikome prawdopodobieństwo wystukania &bdquo;to be or not to be&rdquo;, co każdej innej sekwencji osiemnastu znak&oacute;w np. &bdquo;ala ma kotka i psa&rdquo;, czy &bdquo;abcdefghijklmnoprs&rdquo;.  Coś sensownego małpy zdołają wystukać w ciągu czterech miliard&oacute;w lat, choć najprawdopodobniej nie będzie to akurat &bdquo;to be or not to be&rdquo;<br />
<br />
Powstanie człowieka nie jest jednak zdarzeniem pośr&oacute;d innych r&oacute;wnorzędnych zdarzeń. Zestawem liczb pośr&oacute;d innych zestaw&oacute;w. Samochodem pośr&oacute;d innych samochod&oacute;w. Mamy do czynienia z alternatywą żywe &ndash; martwe. Czy żywe jest po prostu szczeg&oacute;lnym przypadkiem martwego? Przypadkiem tak często się przydarzającym jak, powiedzmy, ciężar&oacute;wka na autostradzie pośr&oacute;d aut osobowych? Czy zgromadzenie takiej ilości informacji, jakiej wymagają narodziny człowieka jest r&oacute;wnie banalne jak spotkanie samochodu w miejscu pełnym samochod&oacute;w?<br />
<br />
Argument Russella jest poważnym nadużyciem. Przenosi on prawdopodobieństwo zdarzenia jednego rodzaju (wynoszące 100%) na zdarzenie zupełnie innego rodzaju, kt&oacute;rego prawdopodobieństwa nawet nie pr&oacute;buje policzyć. Do stwierdzenia, że powstanie człowieka jest zdarzeniem banalnym, wystarcza mu sam światopogląd.<br />
<br />
<strong>
Łagodne zbocza nieprawdopodobieństwa</strong><br />
<br />
Richard Dawkins utrzymuje, że powstanie życia i wykształcenie się w drodze ewolucji człowieka, dokonało się dzięki  jej &bdquo;łagodnym zboczom&rdquo; tzn. stopniowemu nawarstwianiu się przypadkowych zmian poprzez mechanizm selekcji.<br />
<br />
W istocie jednak Dawkins po prostu NIE WIE, jak powstało życie i jak wyewoluował człowiek. Posługuje się wyidealizowanymi, uproszczonymi modelami, w kt&oacute;rych prawdopodobieństwo zajścia zdarzeń zgodnych z tezą autora jest wielokrotnie przeszacowane. (zwr&oacute;ćmy przy tym uwagę, że dziesięciokrotne przeszacowanie prawdopodobieństwa kilku kolejnych zdarzeń powoduje przeszacowanie prawdopodobieństwa zdarzenia finalnego o miliony razy, a przecież mamy do dyspozycji tylko cztery miliardy lat)<br />
<br />
Przy tym modele ewolucji prezentowane przez Dawkinsa to czyste fantazje. Być może tak było, ale najprawdopodobniej tak nie było. Autor nie dysponuje dowodami. Źr&oacute;dłem wizji Dawkinsa nie są bowiem fakty, lecz jego głębokie, osobiste przekonanie, że &bdquo;ewolucja jest ślepa, bezcelowa&rdquo;, a &bdquo;człowiek nie jest koroną stworzenia&rdquo;.<br />
<br />
<strong>
Tw&oacute;rczy grunt, czy przepaść bezsensu?</strong><br />
<br />
Religie opierają się na dostrzeganiu tw&oacute;rczego gruntu bytu, jego mocy, kt&oacute;rą jedni nazywają Bogiem, inni Brahmanem, naturą Buddy, czy po prostu Mocą. Tw&oacute;rczy grunt bytu odsłania się nam w Objawieniu, ale także w modlitwie i medytacji.<br />
<br />
Ewolucjoniści zmagają się z tym tw&oacute;rczym gruntem bytu, zaprzeczają mu. Jednak ich antyreligia nie jest nauką. Jest ideologią, kt&oacute;ra wymaga wiary w bezsens i nieprawdopodobieństwo.<br />
<br />
Zmagania ewolucjonist&oacute;w z tw&oacute;rczym gruntem bytu są skazane na niepowodzenie, gdyż grunt ten odsłania nam się także poprzez przyrodę.<br />
<br />
Zaprzeczanie tw&oacute;rczemu gruntowi bytu wymaga natężenia wiary, do kt&oacute;rego nie jestem zdolny. Dlatego wierzę w Boga.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br /><a href='http://www.polonia360.com/jedenascie-milionow-malp.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/jedenascie-milionow-malp.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Jedena%c5%9bcie+milion%c3%b3w+ma%c5%82p+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fjedenascie-milionow-malp.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fjedenascie-milionow-malp.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/jedenascie-milionow-malp.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/jedenascie-milionow-malp.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/jedenascie-milionow-malp.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 20 Jan 2014 11:14:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Jak rozpoznać "prawdziwego chrześcijanina"?</title>
      <description><![CDATA[<strong>Do starego pastora przyszło kilku młodych ludzi i zadało mu takie pytanie:<br />
- Powiedz nam, jak można rozpoznać, kto jest na właściwej drodze do Chrystusa, a kto popadł w herezję.<br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art3/crossroad.jpg" style="width: 540px;" /><br />
</strong><br />
- Po co? &ndash; stary pastor wyglądał na lekko zaskoczonego<br />
<br />
- Ach, bo przecież chcemy dojść do Chrystusa. Ale każdy pr&oacute;buje inaczej. Jedni uważają, że się więcej modlą, inni, że więcej czasu spędzają na głoszeniu ewangelii, inni lepiej znają Pismo Święte, inni znają teologiczne subtelności, a jeszcze inni twierdzą, że się bardzo dawno temu nawr&oacute;cili i dlatego mają głębszy wgląd w prawdy chrześcijańskie. Niekt&oacute;rzy m&oacute;wią nawet tak: &bdquo;m&oacute;j ojciec był chrześcijaninem i dziadek, doliczając ojca i dziadka jestem chrześcijaninem sto lat, c&oacute;ż wy możecie o tym wszystkim wiedzieć?&rdquo;<br />
<br />
- Po co wam ta wiedza, kto jest doskonalszy i to dążenie do doskonałości?<br />
<br />
- Chcemy wiedzieć, kt&oacute;ra droga najpewniej prowadzi do Chrystusa, kogo na tej drodze naśladować, jak się doskonalić, aby m&oacute;c świecić jak to &bdquo;miasto na g&oacute;rze&rdquo;. Chcemy świecić dla nienawr&oacute;conych, aby widząc nas, nawracali się. Chcemy pomagać innym.<br />
<br />
- Och &ndash; zmartwił się stary pastor &ndash; jeśli chcecie świecić, to już wpadliście po uszy do piekła. Czy Chrystus nie ostrzegał nas przed modlitwą na pokaz, przed dobroczynnością na pokaz? W tej całej &bdquo;chęci świecenia&rdquo; jest pozornie szlachetna motywacja &ndash; &bdquo;ja chcę przyprowadzać ludzi do Chrystusa, ja chcę im pom&oacute;c&rdquo;. W rzeczywistości jest to tylko jedna z masek, kt&oacute;rą przybiera nasz egoizm. &bdquo;Ja&rdquo; chcę świecić. &bdquo;Ja&rdquo; chcę mieć sukcesy w nawracaniu innych. &bdquo;Ja&rdquo; chcę być podziwiany i chwalony. To jest nic więcej jak &bdquo;ja, mnie, moje&rdquo;. O Chrystusie tu się tylko m&oacute;wi, ale żywego Chrystusa w tej postawie nie ma.<br />
<br />
- A por&oacute;wnanie między nami? Kto jest prawdziwym chrześcijaninem, a kto już popadł w herezję?<br />
<br />
- Rywalizacja w życiu chrześcijańskim? &ndash; stary pastor zmarszczył brwi &ndash; Jeśli por&oacute;wnujesz się z bratem lub siostrą w Chrystusie to jesteś sto razy gorszy od bogacza, kt&oacute;ry chełpi się swoją dobroczynnością. Wpadliście do piekła nie tylko po uszy, ale wręcz po sam czubek głowy. Nie oceniajcie się nawzajem, bo będziecie jak ten faryzeusz, kt&oacute;ry dziękował Bogu, że nie jest celnikiem. Nie oceniajcie nawet sami siebie, nie oceniajcie nieustannie swojego duchowego wzrostu &ndash; &bdquo;Och, jestem dobrym chrześcijaninem, och, jestem kompletnie beznadziejny&rdquo;. Wtedy zachowujecie się jak ogrodnik, kt&oacute;ry codziennie wykopuje roślinki z ziemi, żeby zobaczyć czy się dobrze ukorzeniły. Roślinki nie wytrzymają takiego ciągłego sprawdzania, zwiędną. To samo będzie z waszym życiem duchowym.<br />
<br />
- Życie duchowe nie ma żadnych stopni, ani poziom&oacute;w, żadnych dr&oacute;g lepszych, ani gorszych. &ndash; m&oacute;wił dalej stary pastor &ndash; Chrystus nie jest niczym w rodzaju celu, do kt&oacute;rego dążymy. Och, zostało mi jeszcze dwa kilometry do Jezusa, och jeszcze kilometr, muszę się bardziej wysilić. Och, ten człowiek nawr&oacute;cił się rok przede mną, jest 500 metr&oacute;w bliżej Chrystusa. Och, ten człowiek się nie stara, muszę go szturchnąć i połajać. To przecież brzmi śmiesznie, prawda? A wiecie dlaczego to brzmi śmiesznie?  Bo Chrystus nie jest celem na drodze. Chrystus jest Drogą. Ktokolwiek wejdzie na tę Drogę już przebywa w pełni Chrystusa. Nie w jakimś kawałku Chrystusa. W pełni. Bez względu na to, czy nawr&oacute;cił się mając lat siedemnaście, czy siedemdziesiąt, bez względu na to, czy jego rodzice byli chrześcijanami, czy gangsterami, bez względu na to, co sam dotąd robił. Pamiętacie przypowieść o robotnikach w winnicy?<br />
<br />
- Tak. Każdy otrzymał takie same wynagrodzenie, bez względu na to, czy pracował cały dzień, czy godzinę.<br />
- Takie samo. Nie można dostać &bdquo;kawałka Chrystusa&rdquo;. Nie można dostać &bdquo;lepszego kawałka, za większy wysiłek&rdquo;. Sam Chrystus powiedział: &bdquo;Każdy, kto we mnie wierzy, już przeszedł ze śmierci do życia&rdquo;. Zwr&oacute;ćcie uwagę &bdquo;już&rdquo;. Nie ma żadnych stopni i szczebli. Nie ma żadnych zasług związanych z czasem pracy, czasem wiary. Nie ma żadnej oceny wysiłku. W og&oacute;le nie ma wysiłku. Chrystus powiedział, że jego uczniowie trwają w nim, a on w nich. Jesteśmy jedno z Chrystusem i ze sobą nawzajem. Już mamy wszystko, niczego nie potrzeba. Już jesteście w pełni doskonali. Ok? Po prostu wytrwajcie na tej Drodze jaką jest Chrystus, odrzućcie wszelkie ocenianie, osądzenie, wszelkie lubię-nie lubię, wszelkie ja, mnie, moje. Po prostu idźcie tą drogą. Tylko tyle.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br />
&nbsp; &nbsp;&nbsp;<br /><a href='http://www.polonia360.com/jak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/jak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Jak+rozpozna%c4%87+%22prawdziwego+chrze%c5%9bcijanina%22%3f+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fjak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fjak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/jak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/jak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/jak-rozpoznac-prawdziwego-chrzescijanina.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 02 Dec 2012 21:28:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Wierzyć jak Abraham w XXI wieku</title>
      <description><![CDATA[<strong>Pewnego, wyjątkowo upalnego dnia, kilka tysięcy lat temu, siedział Abraham w drzwiach namiotu. I oto odwiedziło go trzech wędrowc&oacute;w - Stw&oacute;rca świata i dwaj aniołowie. Abraham przygotował posiłek, wieczerzał z Bogiem, a B&oacute;g rozmawiał z Abrahamem jak z przyjacielem, przekomarzał się z jego żoną &ndash; Sarą, skarżył na nieprawość Sodomy.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/abraham.jpg" style="width: 540px; height: 371px;" /><br />
<br />
Dlaczego dzisiaj B&oacute;g nie przychodzi do nas? Czyżby wycofał się ze świata, a my stoimy teraz przed &bdquo;pustym tronem&rdquo;, jak utrzymują niekt&oacute;rzy filozofowie? Może B&oacute;g nie przychodził nigdy i do nikogo, a autor Biblii zmyślił tę historię, bądź zasłyszał zmyśloną i bezkrytycznie powt&oacute;rzył?<br />
Może jednak jest jeszcze inaczej, może B&oacute;g odwiedza nas, tak jak niegiedyś Abrahama, lecz nasze szeroko otwarte oczy są ślepe i nie potrafią dostrzec Boga i Jego anioł&oacute;w w znużonych wędrowcach?<br />
<br />
Dlaczego staliśmy się &bdquo;ślepi na Boga&rdquo;?<br />
<br />
<strong>Oddaleni od siebie, oddaleni od Boga</strong><br />
<br />
Wsp&oacute;łczesnemu człowiekowi trudno jest w og&oacute;le uchwycić coś takiego jak &bdquo;duchowy wymiar&rdquo; rzeczywistości. Obracamy się w kręgu modeli rzeczywistości tworzonych przez naukę lub na potrzeby biznesowego kontrolowania otoczenia. Model rzeczywistości bardzo łatwo pomylić z rzeczywistością samą. Nie zauważamy, że w tych modelach i my sami jesteśmy tylko przedmiotem, rozpatrywanym w przedmiotowej relacji ze światem i z innymi. Nasz własny wymiar &bdquo;bycia sobą&rdquo; kompletnie tracimy z oczu.<br />
<br />
Tymczasem jesteśmy jak lustro, kt&oacute;re odbija r&oacute;żne przedmioty, ale samo nie jest żadnym z nich. Możemy oczywiście opracować og&oacute;lną teorię &bdquo;bycia lustrem&rdquo;, ale to będzie tylko kolejny model. Nic nam nie zastąpi bezpośredniego doświadczenia bycia sobą. Wejście w to doświadczenie jest otwarciem się na wymiar duchowy. Dopiero człowiek, kt&oacute;ry bezpośrednio uchwyci własne istnienie, nie pojęcie istnienia, nie naukową teorię istnienia ssak&oacute;w, nie teorię funkcjonowania m&oacute;zgu, lecz bezpośrednio siebie, śpiew ptaka, niebieskie niebo, obłoki, dopiero ten jest got&oacute;w na relację z Żywym Bogiem.<br />
<br />
<strong>Bariera egoizmu</strong><br />
<br />
Na wymiar duchowy zamyka nas też kurczowe trzymanie się &bdquo;ja, mnie, moje&rdquo;. W relacji z Bogiem nie ma już &bdquo;ja&rdquo;. B&oacute;g pochłania nas, jesteśmy Jedno. Św. Paweł opisał to doświadczenie tak: &bdquo;żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus&rdquo;.<br />
Nawykowy spos&oacute;b patrzenia na relację ze Stw&oacute;rcą według schemat &bdquo;ja&rdquo;, czyli podmiot &ndash; B&oacute;g, czyli przedmiot kompletnie zawodzi. B&oacute;g nie jest przedmiotem. Nie jest rzeczą, kt&oacute;rą nasze &bdquo;ja&rdquo; mogłoby zważyć, zmierzyć, opisać, poddać eksperymentom. B&oacute;g jest tak blisko nas, że (m&oacute;wiąc słowami Tillicha) jest nam bliższy &bdquo;niż my sami sobie&rdquo;. Aby go doświadczyć musimy &bdquo;odpuścić&rdquo; własne ja. Ten moment &bdquo;puszczenia ja&rdquo; jest momentem, w kt&oacute;rym pochwytuje nas B&oacute;g.<br />
<br />
<strong>Nie ma &bdquo;obiektywnych cud&oacute;w&rdquo;.</strong><br />
<br />
W nasze myślenie o relacjach z Bogiem wkrada się zupełnie błędne, choć pozornie &bdquo;zdroworozsądkowe&rdquo; założenie. Założenie, że cuda i inne zjawiska związane z manifestacją &bdquo;Mocy Bożej&rdquo; są zjawiskami obiektywnie istniejącymi, niezależnymi od relacji z człowiekiem, czy z ludźmi, do kt&oacute;rych są skierowane.<br />
<br />
Tymczasem B&oacute;g m&oacute;wi do ludzi. Do konkretnych ludzi.<br />
Dlatego i teraz, w XXI wieku w trzech znużonych wędrowcach jeden z nas dostrzeże Bożych Posłańc&oacute;w, a inny &ndash; po prostu trzech wędrowc&oacute;w. Na to nie ma już rady.<br />
<br />
<strong>Relacji z Bogiem nie można objąć w posiadanie</strong><br />
<br />
Ludzie, kt&oacute;rzy domagają się &bdquo;dowodu&rdquo; na istnienie Boga zachowują się tak, jakby oczekiwali, że rozm&oacute;wca &bdquo;wyjmie z głowy&rdquo; (lub z serca) własne doświadczenie Boga i przekaże im, aby mogli je zobaczyć, dotknąć, zanieść do jakiegoś instytutu celem poddania ekspertyzie. Kiedy dowiadują się, że tego zrobić nie można, orzekają, że relacja z Bogiem jest &bdquo;subiektywna&rdquo;, a przez to &bdquo;mniej ważna&rdquo;, czy &bdquo;w og&oacute;le nieważna&rdquo;.<br />
Błądzą. Oczekują, że ktoś za nich otworzy serce i za nich przyjmie oślepiającą Moc Bożego światła.<br />
<br />
W poznaniu Boga nie można się nikim wyręczyć. Jeden jest tylko pośrednik między Bogiem, a człowiekiem. Chrystus. A my wszyscy jesteśmy braćmi. Zar&oacute;wno wierzący, wątpiący, jak i ateiści.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/wierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/wierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Wierzy%c4%87+jak+Abraham+w+XXI+wieku+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/wierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/wierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/wierzyc-jak-abraham-w-xxi-wieku.aspx</guid>
      <pubDate>Wed, 13 Jun 2012 10:32:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Problem zła i krokodyl</title>
      <description><![CDATA[<strong>Holokaust, umierające z głodu dzieci w Somalii, brak przyszłości milion&oacute;w, pasożytnicze szczęście jednostek, wojny, gwałty, śmierć w męczarniach. Dlaczego B&oacute;g nie położy temu kresu? Oto pytanie, kt&oacute;re stanowi istotę &bdquo;problemu zła&rdquo;.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/zlo-dobro.jpg" style="width: 540px; height: 324px;" /><br />
<br />
Tradycyjne rozumienie Boga uczy nas, że jest On:<br />
1)   1. Wszechwiedzący<br />
2)   2. Wszechmocny<br />
3)   3. Dobry i pragnący Dobra.<br />
<br />
Z powyższych założeń możemy wyciągnąć następujące wnioski<br />
1)   1. B&oacute;g wie, że się dzieje zło<br />
2)   2. Jest w stanie je zlikwidować<br />
3)   3. Pragnie je zlikwidować.<br />
<br />
A jednak zło istnieje. W obliczu dziejącego się zła musimy zanegować kt&oacute;ryś z powyższych punkt&oacute;w i uznać, że<br />
1)   1. B&oacute;g nie dostrzega zła, albo<br />
2)   2. B&oacute;g nie potrafi zlikwidować zła, albo<br />
3)   3. B&oacute;g dopuszcza zło<br />
Powyższe wnioski są jednak sprzeczne z założeniami wyjściowymi, dlatego pojawia się jeszcze wniosek:<br />
4)   4. B&oacute;g nie istnieje<br />
<br />
Wierzący, w obliczu widocznej sprzeczności, koncentrują się na wyjaśnieniu genezy zła. Twierdzą, że zło ma swą przyczynę poza wolą Boga, istnieje &bdquo;do czasu&rdquo;, kiedyś zniknie w og&oacute;le, a obecnie istnieją bardzo poważne powody, dla kt&oacute;rych B&oacute;g dopuszcza zło. Takim powodem jest np. szacunek dla wolnej woli. Ateiści oczywiście istnienie zła traktują jako &bdquo;dow&oacute;d na nieistnienie Boga&rdquo;.<br />
Po II wojnie światowej, wobec niewyobrażalnych potworności jakich dopuściły się hitlerowskie Niemcy, wielu teolog&oacute;w chrześcijańskich i żydowskich uznało, że &bdquo;w obliczu Holokaustu wiara w Boga nie jest już możliwa&rdquo;.<br />
<br />
<strong>Czy B&oacute;g powinien był zabić Hitlera?<br />
</strong><br />
Wydaje się, że B&oacute;g m&oacute;gł łatwo zapobiec okropnościom Holokaustu, zbrodniom niemieckim na Słowianach i wszelkim innym cierpieniom, jakich doświadczyły miliony ludzi. Wystarczyło zabić Hitlera, kiedy ten jeszcze był dzieckiem. Przecież B&oacute;g jest wszechwiedzący i wiedział, że to dziecko wyrośnie na potwora.<br />
<br />
Łatwo jednak spostrzec, że zabicie Hitlera nie polepszyłoby świata. Hitler, podziwiany i wielbiony przez tłumy, został wybrany na kanclerza Niemiec w demokratycznych wyborach, własnymi rękami nie zamordował ani jednego Żyda, nikogo nie zamordował. On tylko podżegał do zbrodni i nienawiści, a tysiące wykonawc&oacute;w ochoczo znajdowały się same.<br />
<br />
To może B&oacute;g powinien zabić więcej ludzi? Kogo? Tych, kt&oacute;rzy głosują na &bdquo;hitler&oacute;w&rdquo;? Tych, kt&oacute;rzy pożądając narkotyk&oacute;w i płatnego seksu sprawiają, że istnieje mafia? Tych, kt&oacute;rzy tworzą popyt na bezmyślną, pustą rozrywkę, kt&oacute;ra ogłupia świat? Tych, kt&oacute;rzy bałwochwalczo wielbią pieniądz, a bliźnich traktują jak rzeczy? Niewiernych? Nieuczciwych? Kłamliwych? Wszystkich??<br />
<br />
<strong>Człowiek osądza Boga<br />
</strong><br />
Cierpimy, gdyż krzywdzą nas inni ludzie, cierpimy, gdyż krzywdzimy się sami, cierpimy na skutek chor&oacute;b, katastrof, kataklizm&oacute;w. Dlaczego? Czy to jest sprawiedliwe?<br />
Pytanie o &bdquo;sprawiedliwość Boga&rdquo; jest tematem Księgi Hioba, jednej z najstarszych, a jednocześnie najpiękniejszych ksiąg natchnionych.<br />
Oto, w skr&oacute;cie, &bdquo;fabuła&rdquo; Księgi Hioba.<br />
<br />
Szatan oskarża Hioba przed Bogiem, że jego pobożność nie jest autentyczna. Hiob opływa w dostatki, cieszy się ludzką miłością i szacunkiem. Owszem, wielbi Boga, ale czy jego religijność nie ma charakteru &bdquo;coś za coś&rdquo;? Ja Cię, Boże, wielbię, a Ty mi za to zsyłasz dostatki. Czy to jest autentyczna, bezpośrednia więź? Czy Hiob nie traktuje Boga jako narzędzia do osiągnięcia &bdquo;ważniejszego&rdquo; celu, jakim jest dobrobyt?<br />
W odpowiedzi na te zarzuty B&oacute;g pozwala szatanowi działać. I oto na Hioba spadają nieszczęścia. Na skutek rabunk&oacute;w i katastrof traci rodzinę i cały majątek. Ciężko zapada na zdrowiu.<br />
<br />
Dlaczego? Na tym pytaniu koncentruje się lamentujący i rozpaczający Hiob. Dlaczego stracił majątek? Dlaczego ludzie odwr&oacute;cili się od niego? Dlaczego ci, kt&oacute;rzy kiedyś zazdrościli jego psiarczykom, teraz z niego szydzą? Przecież Hiob postępował sprawiedliwie, nie grzeszył, przestrzegał przykazań. Wok&oacute;ł jest tylu ludzi bezbożnych, kt&oacute;rzy cieszą się nieuczciwie zdobytym bogactwem i pozycją społeczną, a akurat Hiob, kt&oacute;ry zawsze postępował uczciwie, cierpi b&oacute;l i poniżenie.<br />
<br />
Przyjaciele Hioba, kt&oacute;rzy przyszli go pocieszyć, pr&oacute;bują dociec przyczyn nieszczęścia i znaleźć wyjście z sytuacji. Widocznie ciężko zgrzeszyłeś, więc B&oacute;g cię ukarał &ndash; m&oacute;wią do Hioba. Teraz przebłagaj Boga, a zn&oacute;w będzie ci się wiodło. Hiob nie chce uznać takiego rozumowania. Uważa, że nie popełnił grzechu, wskazuje przykłady bezbożnik&oacute;w, kt&oacute;rym się doskonale powodzi, zarzuca Bogu niesprawiedliwość.<br />
<br />
<strong>Krokodyl zamiast odpowiedzi<br />
</strong><br />
Wreszcie lamentującemu Hiobowi ukazuje się B&oacute;g. Ale nie odpowiada na żadne pytanie. M&oacute;wi o Ziemi, Kosmosie, wskazuje na swoje stworzenia, kt&oacute;re są dziwne, pozornie bezcelowe, a przecież piękne, na strusia, hipopotama i krokodyla. Przyjaciele Hioba dowiadują się, w jak głębokiej ignorancji tkwili traktując pobożność jako środek do materialnego sukcesu, zakładając, że działanie Boga można zrozumieć, osądzić, wykorzystać do własnych cel&oacute;w.<br />
<br />
A co na to Hiob? Już nie por&oacute;wnuje się z innymi ludźmi, nie lamentuje za straconym majątkiem i pozycją społeczną. Obecność Boga jest wszystkim, Obecność Boga wystarczy, Hiob jest kompletny. Niczego nie potrzebuje. Dotąd rozważał pojęcie &bdquo;B&oacute;g&rdquo;, rozważał formuły filozoficzne, formuły etyczne. Teraz nie potrzebuje już pojęć i formuł.<br />
<br />
M&oacute;wi: Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało Cię. Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele.<br />
Hiob wyzwolił się z rozpaczy, powr&oacute;cił do życia i stopniowo odzyskał, a nawet powiększył majątek. Ale do szczęścia nie było mu to już konieczne. Bez majątku byłby tak samo szczęśliwy. Mając Boga, miał wszystko.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/problem-zla-i-krokodyl.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/problem-zla-i-krokodyl.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Problem+z%c5%82a+i+krokodyl+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fproblem-zla-i-krokodyl.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fproblem-zla-i-krokodyl.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/problem-zla-i-krokodyl.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/problem-zla-i-krokodyl.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/problem-zla-i-krokodyl.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 26 Apr 2012 10:24:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Czy Biblia zawiera doktrynę gospodarczą?</title>
      <description><![CDATA[<strong>W obliczu kryzysu finansowego m&oacute;wi się często o "końcu kapitalizmu&rdquo;. Poszukuje się &bdquo;trzeciej drogi&rdquo;, rośnie zainteresowanie &bdquo;austriacką szkołą ekonomii&rdquo;.<br />
Przy okazji tych dyskusji warto przyjrzeć się doktrynie gospodarczej zawartej w Biblii. Biblia nigdzie nie potępia bogactwa, bardzo często natomiast potępia zachowanie samych bogaczy. Czyni to w ostrych słowach św. Jakub, a św. Paweł por&oacute;wnuje chciwość do bałwochwalstwa.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/biblia.jpg" style="width: 540px; height: 295px;" /><br />
<br />
Doktryna gospodarcza została sformułowana w pierwszych pięciu księgach Biblii zwanych przez chrześcijan &bdquo;Pięcioksięgiem Mojżeszowym&rdquo;, przez Żyd&oacute;w zaś &bdquo;Torą&rdquo;. Musimy zdawać sobie sprawę, że jest to doktryna judeochrześcijańska.<br />
<br />
To, co spisali natchnieni autorzy, nie spodobałoby się wielkim korporacjom. Biblia proponuje system oparty na wolności gospodarczej, uczciwości kupieckiej, solidarności społecznej oraz barierach dla nieograniczonego bogacenia się. Postuluje też r&oacute;wnowagę między rozwojem duchowym i materialnym.<br />
<br />
Etyka jest ważniejsza niż zysk. Jeśli będziemy postępować zgodnie z Bożymi zaleceniami, to &bdquo;będziemy jedli sw&oacute;j chleb do syta i będziemy bezpiecznie mieszkać w swojej ziemi&rdquo;. Jeśli zaś ogarnie nas chciwość to &bdquo;daremnie będziemy siać swoje ziarno&rdquo;. Obłąkańcze dążenie do bogactwa zawsze kończy się &bdquo;trwogą, wycieńczeniem, gorączką&rdquo;.<br />
<br />
Przejdźmy do szczeg&oacute;ł&oacute;w.<br />
<br />
<strong>1</strong>. Sabat i rok sabatowy. O nakazie święcenia sabatu wie każdy. Warto jednak pamiętać, że jest to r&oacute;wnież filar działalności gospodarczej. Sześć dni poświęca się na pracę, a si&oacute;dmy dzień, choćby miały przepaść najkorzystniejsze interesy, jest wyłącznie do dyspozycji Boga i rodziny. Ta konieczność zatrzymania się w pędzie co siedem dni, konieczność dokonania refleksji nad rolą Boga jako Stw&oacute;rcy świata, nad swoją rolą jako szafarza Jego d&oacute;br, pomaga &bdquo;ostygnąć&rdquo;, spojrzeć na sprawy z właściwej perspektywy, dostrzec, co jest naprawdę ważne, a co się tylko takie wydaje. Właściwe święcenie sabatu to fundament biblijnej etyki biznesowej. Mało jednak ludzi pamięta, że B&oacute;g nakazuje odpoczywać nie tylko co si&oacute;dmy dzień, ale także co si&oacute;dmy rok. To wręcz wyzwanie rzucone prosto w twarz opętanemu chciwością światu. Świat naokoło się bogaci, a tymczasem B&oacute;g nakazuje, aby raz na siedem lat nie obsiewać ziemi i nie zbierać plon&oacute;w. Jakby to dziś powiedzieli ekonomiści &mdash; by nie dopuścić do przegrzania koniunktury. Spożywać plony zebrane w latach poprzednich, nie martwić się utraconymi zyskami. To strata pozorna. A z tego, co sama urodzi ziemia, niech się pożywiają biedni, przychodnie (m&oacute;wiąc wsp&oacute;łczesnym językiem &mdash; imigranci). Jaka szkoda, że pan Alan Greenspan nie słyszał o roku sabatowym!<br />
<br />
<strong>2</strong>. Solidarność społeczna. Dostatek ma być efektem przestrzegania praw, ale co z biedą? Do niej B&oacute;g ma bardzo emocjonalny stosunek. Nakazuje nieustannie walczyć z biedą, aż do jej wyplenienia. Niestety, to zdaje się być pewną utopią. Zar&oacute;wno w Pięcioksiągu, jak i z ust samego Jezusa padają smutne słowa: &bdquo;biednych zawsze mieć będziecie&rdquo;. Tym żarliwiej występuje B&oacute;g w ich obronie. Na Jego pomoc mogą liczyć sieroty, wdowy, najemni pracownicy, imigranci, niewolnicy, zadłużeni biedacy. B&oacute;g m&oacute;wi w Biblii o r&oacute;wnouprawnieniu imigrant&oacute;w, nienachodzeniu dłużnik&oacute;w w domach, niepobieraniu w zastaw tego, co dłużnikom jest niezbędne do godnego życia, r&oacute;wnież lichwiarskich odsetek, umarzaniu pożyczek udzielonych tym, kt&oacute;rzy znaleźli się w trudnej sytuacji ekonomicznej, mają problemy z powodu choroby czy rodzinnych nieszczęść, niezatrzymywaniu zapłaty pracownik&oacute;w najemnych, roztaczaniu opieki nad tymi, kt&oacute;rzy utracili naturalną opiekę ze strony rodzin, święceniu sabatu łącznie ze służbą i najemnikami, bo nikt nie może być wyłączony z dobrodziejstw tego dnia, ustanawianiu co jakiś czas roku og&oacute;lnego umorzenia dług&oacute;w, obowiązku ludzkiego traktowania niewolnik&oacute;w i służby, obdarowywaniu ludzi wolnością po odpracowaniu przez nich określonego czasu.<br />
<br />
Na pierwszy rzut oka te zasady mogą budzić op&oacute;r kapitalisty. Jak w og&oacute;le jest możliwe gospodarowanie bez wyzysku, lichwy, przy uczciwym i terminowym rozliczaniu się? Dla Boga biedni są solą ziemi. Stanowią większość. Standard ich życia to standard życia og&oacute;łu ludzi. Żadnej nędzy i upodlenia nie da się uśrednić jednostkowym bogactwem i przepychem. Szkoda, że tej biblijnej prawdy nie znali szefowie korporacji płacący miliony za kopnięcie piłki i marne centy za ciężką pracę dzieci Trzeciego Świata. Tak budowana potęga musi kiedyś runąć. Jej istnienie jest obrazą dla Boga i Jego stworzenia.<br />
<br />
<strong>3</strong>. Rok jubileuszowy. Co pięćdziesiąt lat należy ogłosić święto dla wszystkich mieszkańc&oacute;w ziemi. Każdy powinien wr&oacute;cić &bdquo;do swojej własności i swojej rodziny&rdquo;. Ten najbardziej radykalny przepis jest jednocześnie najbardziej humanitarny. Gdyby stosowano go dzisiaj, nie rozwinęłyby się nowotwory korporacji. Wszystko, co &bdquo;okazyjnie&rdquo; kupione, wszystko, co wymuszone przewagą ekonomiczną, terrorem pieniądza i tak w końcu powracałoby do prawowitego właściciela. Obłęd niepohamowanej chciwości nie m&oacute;głby się rozwinąć, gdyż naturalną tamą dla nieskończonego bogacenia się byłby właśnie rok jubileuszowy. Bogacze prędzej byliby skłonni do refleksji, czy nie warto zaprzestać pożerania innych, skoro i tak rok jubileuszowy przekreśli ich triumfy. Może wtedy pomyśleliby o czynieniu dobra? Humanitarna jest też nadzieja, że gdziekolwiek by zły los nie rzucił człowieka, w roku jubileuszowym powr&oacute;ci do swoich.<br />
<br />
Biblijnej doktryny gospodarczej nie da się już dziś zastosować wprost. Warto jednak potraktować ją, jako &bdquo;drogowskaz biznesowy.&rdquo;<br />
<br />
Co będzie dalej z kryzysem finansowym? To wie tylko B&oacute;g. Miejmy nadzieje, że kryzys mija. Jedno jest pewne. Ludzkość otrzymała bardzo poważne ostrzeżenie przed kontynuowaniem kultu mamony i chciwości. Być może następnego nie będzie.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/czy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/czy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Czy+Biblia+zawiera+doktryn%c4%99+gospodarcz%c4%85%3f+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fczy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fczy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/czy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/czy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/czy-biblia-zawiera-doktryne-gospodarcza.aspx</guid>
      <pubDate>Sat, 07 Apr 2012 10:12:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dlaczego wybieram "religijny fundamentalizm"?</title>
      <description><![CDATA[<strong>Ład wsp&oacute;łczesnego świata opiera się na czymś, co można by nazwać &bdquo;konsensem neoliberalnym&rdquo;. Globalna społeczność to zbi&oacute;r indywidu&oacute;w, kt&oacute;re egoistycznie dążą do zaspokajania swoich potrzeb materialnych. Reguły gry w tym powszechnym pochłanianiu wszystkiego mają charakter jedynie porządkujący i mogą być nieustannie zmieniane w drodze negocjacji między r&oacute;żnymi grupami interesu.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/materialism.jpg" style="width: 540px; height: 359px;" /><br />
<br />
Po co istnieje ta cała maszyneria? Po nic. Skąd się wzięła? Przez przypadek. Czy jest coś zewnętrznego, co nadawałoby naszemu istnieniu sens? Czy jest jakiś &bdquo;grunt bytu&rdquo;, kt&oacute;ry absolutyzowałby nasze istnienie? Nie ma.<br />
<br />
Istnienie &bdquo;konsensu neoliberalnego&rdquo; jest wartością samą w sobie. Wartością najwyższą. Egoizm rywalizujących indywidu&oacute;w jest jedynym źr&oacute;dłem energii całej tej maszynerii, a suma wszystkich egoizm&oacute;w &ndash; prawem.<br />
<br />
Czy problemy światopoglądowe powinny pojawiać się w obszarze &bdquo;konsensu neoliberalnego&rdquo;? Nie. Nie powinny. To, co wykracza poza najbliższą doczesność, powinno być z przestrzeni publicznej usunięte. Usunięte powinny być nie tylko dyskusje  na temat Boga czy zakorzenienia bytu ludzkiego w jakimkolwiek Absolucie, lecz nawet wszystkie zupełnie ateistyczne i świeckie ideologie, czy marzenia, kt&oacute;re pr&oacute;bują wykroczyć poza horyzont przyszłorocznego PKB, czy prognoz dotyczących azjatyckiego rynku odkurzaczy.<br />
<br />
Dyskusje światopoglądowe mają prawo toczyć się wyłącznie w ściśle izolowanej przestrzeni prywatnej. Przestrzeń publiczna zastrzeżona jest dla marek piwa i innych zagadnień najwyższej wagi skoncentrowanych wok&oacute;ł zaspokajania bieżących potrzeb materialnych. Śmierć i cierpienie są z przestrzeni &bdquo;neoliberalnego konsensu&rdquo; usuwane profesjonalnie. &bdquo;Neoliberalny konsens&rdquo; nie pr&oacute;buje nawet nadać żadnego sensu starości, cierpieniu, śmierci. Mają być widoczne kolorowe reklamy. Reszta musi zniknąć.<br />
<br />
Czy  &bdquo;konsens neoliberalny&rdquo; ma wrog&oacute;w? Tak. Są to &bdquo;religijni fundamentaliści&rdquo;. Media wspierające &bdquo;neoliberalny konsens&rdquo; drżą ze strachu na sam dźwięk słowa &bdquo;fundamentalista&rdquo;. Przez pojęcie &bdquo;religijnego fundamentalisty&rdquo; rozumie się człowieka, kt&oacute;ry wierzy, że jego życie ma sens, kt&oacute;ry wierzy, że warto wykraczać poza najbliższą materialną doczesność i, co jest zbrodnią niewybaczalną, pr&oacute;buje tę swoją wiarę zaimportować z przestrzeni prywatnej do przestrzeni &bdquo;neoliberalnego konsensu&rdquo;. &bdquo;Fundamentalista religijny&rdquo; jest postrzegany jako skłonny do przemocy fanatyk, potencjalny terrorysta.<br />
<br />
Łatwo jednak spostrzec, wyzwalając się choć na moment spod &bdquo;propagandy konsensu&rdquo;, że &bdquo;religijny fundamentalista&rdquo;, to po prostu ktoś, kto pragnie oprzeć swoje życie na fundamencie.<br />
<br />
Wybieram &bdquo;religijny fundamentalizm&rdquo;. Uważam, że życie wewnątrz &bdquo;neoliberalnego konsensu&rdquo; jest powierzchowne, jałowe i miałkie. Uważam, że system oparty na nieustannych kompromisach między r&oacute;żnymi grupami interes&oacute;w przypomina dom zbudowany na piasku. W każdej chwili może runąć, bądź wyrodzić się w coś potwornego. Uważam, że o człowieczeństwie nie stanowi rywalizacja między egoizmami wyizolowanych indywidu&oacute;w, lecz wsp&oacute;lnota bliźnich, braci i si&oacute;str, dzieci tego samego Boga. Wierzę, że istnienie człowieka nie jest efektem przypadku, lecz że jest istotną częścią Stworzenia. Wierzę, że historia ludzkości ma cel, donioślejszy niż wyprawa do centrum handlowego, że cel ten można starać się poznać lub choćby odgadnąć wiarą i sercem. Wierzę, że życie moje i moich bliźnich ma sens i wartość nie tylko wtedy, kiedy jest pasmem młodości, sukces&oacute;w i piękna. Wierzę, że &bdquo;najbliższa doczesność&rdquo; jest tylko jednym z wymiar&oacute;w życia.<br />
<br />
Moim Fundamentem jest Jezus Chrystus. Wierzę, że mogę na tym Fundamencie opierać się zar&oacute;wno w sprawach &bdquo;najbliższej doczesności&rdquo;, jak i w sprawach wymagających nieco bardziej pogłębionej refleksji. Wierzę, że mogę pozostawać w stałej łączności z Fundamentem mojego życia. Wierzę, że łączność ta pozwala mi spojrzeć na każdą chwilę z perspektywy głębszej niż &bdquo;najbliższa doczesność związana z zaspokajaniem potrzeb materialnych&rdquo;.<br />
<br />
Chodzę, oddycham, rozmawiam z ludźmi, a przecież cały czas pozostaję &bdquo;religijnym fundamentalistą&rdquo;. Ale nie jestem niczyim wrogiem, nie szykuję akt&oacute;w przemocy, nie planuję niczego złego. Obraz &bdquo;religijnego fundamentalisty&rdquo; funkcjonujący wewnątrz &bdquo;neoliberalnego konsensu&rdquo; jest fałszywy. Tak samo jak cała masa innych pogląd&oacute;w i przekonań upowszechnianych przez propagandę tego systemu.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br /><a href='http://www.polonia360.com/dlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/dlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Dlaczego+wybieram+%22religijny+fundamentalizm%22%3f+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fdlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fdlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/dlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/dlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/dlaczego-wybieram-religijny-fundamentalizm.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 25 Mar 2012 10:24:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ateizm i wolny rynek</title>
      <description><![CDATA[<strong>Historia ateizmu pokrywa się z historią kapitalizmu. Narodził się w XVIII wieku, gwałtownie zyskał na znaczeniu w wieku XIX, a obecnie ulega globalizacji. Czy to jest przypadek, że światopogląd ateistyczny podąża w ślad za gospodarczymi wpływami globalnych korporacji i spekulacyjnych &bdquo;rynk&oacute;w finansowych&rdquo;? <br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/ateisci.jpg" style="width: 540px; height: 337px;" /><br />
<br />
Na pewno nie. Globalne korporacje, kt&oacute;re pośrednio bądź bezpośrednio kontrolują media, rozrywkę i politykę (już nie m&oacute;wiąc o zamęczającej nas reklamie) indoktrynują masy światopoglądem ateistycznym, przynajmniej w jego &bdquo;słabej&rdquo; wersji &ndash; tzn. całkowitej obojętności na perspektywę duchową ludzkiej egzystencji.  Dlaczego? To proste. Światopogląd religijny nie daje żadnych podstaw do tego, aby uzasadnić globalną akumulację kapitału, spekulację, produkcję ludzi-robot&oacute;w nastawionych wyłącznie na konsumpcję &ndash; pochłanianie i wydalanie, pochłanianie i wydalanie&hellip; Ateizm natomiast taki system usprawiedliwia i ugruntowuje.<br />
<br />
<strong>Perspektywa religijna</strong><br />
<br />
Religijna wizja świata, a precyzując &ndash; wizja chrześcijańska, to wizja świata, kt&oacute;ry ma sens.<br />
B&oacute;g stworzył Wszechświat i nadał mu prawa, kt&oacute;re rozum ludzki jest w stanie poznać. To, z gruntu &bdquo;religijne&rdquo;, założenie inspirowało ludzi do prowadzenia badań naukowych i było bezpośrednią przyczyną &bdquo;rewolucji naukowej&rdquo;. (Jak widać przeciwstawianie religii nauce to nic więcej jak ideologiczny bełkot. Ale to już temat osobny).<br />
<br />
B&oacute;g stworzył ludzi. Są oni więc braćmi i siostrami. Stanowią wsp&oacute;lnotę. Ta wsp&oacute;lnota jest odpowiedzialna za przyrodę, w kt&oacute;rej B&oacute;g osadził człowieka. Człowiek został więc powołany do wsp&oacute;lnoty z Bogiem, innymi ludźmi, a nawet całością stworzenia. Miłość, troska o innych, odpowiedzialność, poskramianie własnego egoizmu &ndash; oto w pełni ludzka postawa.<br />
<br />
Historia ludzka ma sens. Zdąża w określonym kierunku. B&oacute;g kieruje historią, ale człowiek, obdarzony wolną wolą, może z Bogiem wsp&oacute;łdziałać (lub m&oacute;wić &bdquo;nie&rdquo;). B&oacute;g jest Stw&oacute;rcą, ale człowiek jest także tw&oacute;rcą, a kiedyś, do czego właśnie dąży historia, będzie pozostawał w jedności z Bogiem &ndash; całkowicie wolny i doskonały.<br />
<br />
<strong>Perspektywa ateistyczna<br />
</strong><br />
Nasze fizyczne istnienie jest ulotne w pozbawionej sensu rzeczywistości. Właściwie ta prosta myśl stanowi cały fundament światopoglądu ateistycznego. Co można zbudować na tak pesymistycznym fundamencie?<br />
Indywidualizm i egoizm. Nie mamy nic poza naszą fizyczną, ulotną egzystencją. Skoro tak, trzeba zabiegać wok&oacute;ł własnego &bdquo;ja&rdquo;. I tylko wok&oacute;ł niego.<br />
<br />
<strong>Kapitalizm &ndash; dobro jako suma wszystkich egoizm&oacute;w<br />
</strong><br />
Fundamentem ustroju kapitalistycznego jest przekonanie, że maksymalne do osiągnięcia dobro jest wynikiem konkurowania ludzkich egoizm&oacute;w. Każdy działa wyłącznie dla własnej korzyści, ale, aby ją osiągnąć, musi w jakiś spos&oacute;b zadowalać egoizmy innych. Sprawniejsi eliminują z rynku mniej sprawnych, wzajemna konkurencja egoizm&oacute;w wymusza coraz doskonalsze działanie. W ten spos&oacute;b indywidualizm i egoizm przekładają się na powszechne dobro i postęp.<br />
Kapitalizm jest w tej chwili traktowany jako ustr&oacute;j oczywisty i bezalternatywny. Moment, w kt&oacute;rym ustr&oacute;j ten rozprzestrzenił się, z niewielkimi wyjątkami, na cały glob &ndash; został uroczyście ogłoszony &bdquo;końcem historii&rdquo;. Oto do czego dążyła nasza historia. Do globalnego kapitalizmu, do panowania globalnych korporacji. Nie do zjednoczenia z Bogiem, nie do zrealizowania doskonałej wsp&oacute;lnoty ludzi wolnych. Dążyliśmy do globalnego kapitalizmu &ndash; sumy wszystkich nieposkromionych egoizm&oacute;w.<br />
<br />
Są i malkontenci, kt&oacute;rzy narzekają na &bdquo;deficyt wolnego rynku&rdquo;. Ich zdaniem za dużą rolę wciąż odgrywa państwo &ndash; jako organizacja z założenia nie nastawiona na zysk, a więc nieegoistyczna. To państwa są więc winne wszystkim kryzysom. Gdyby nie ingerowały w wolny rynek, gdyby zostawiły całkowitą swobodę globalnym korporacjom i globalnym spekulantom &ndash; wtedy dopiero zapanowałby raj i nastąpił &bdquo;koniec historii&rdquo;.<br />
C&oacute;ż można odpowiedzieć owym malkontentom? Po pierwsze globalne korporacje od dawna już kontrolują politykę. Rynek więc pozostaje &bdquo;wolny&rdquo; nawet jeśli działa na nim państwo. Po prostu silni realizują swoje prawo do egoizmu po swojemu, a nie w spos&oacute;b narzucony przez liberalnych doktryner&oacute;w. Po drugie &ndash; takie utyskiwania, że &bdquo;system jest dobry, tylko te wypaczenia&hellip;&rdquo; znamy już z historii. Najwyraźniej &bdquo;wypaczenia&rdquo; są częścią każdego systemu.<br />
<br />
<strong>Chrześcijanin w kapitalistycznym świecie</strong><br />
<br />
Chrześcijaństwo nie daje się pogodzić z ustrojem opartym na indywidualistycznym zaspokajaniu egoizmu ludzi  istniejących ulotnie w pozbawionym sensu świecie. Z ustrojem, kt&oacute;ry zorganizowanie ludzi w korporacyjne &bdquo;zasoby ludzkie&rdquo; oraz &bdquo;konsument&oacute;w&rdquo; uważa za ostateczny cel historii. Pochłanianie i wydalanie, pochłanianie i wydalanie, zapomnijcie o doskonałej wsp&oacute;lnocie, do kt&oacute;rej ludzkość dążyła przez ostatnie dwa tysiące lat.<br />
<br />
Ponieważ chrześcijaństwo z kapitalizmem pogodzić się nie da, jego wpływy maleją wraz ze wzrostem roli globalnych korporacji.  <br />
Co dalej? Czy chrześcijaństwo całkowicie zniknie? Na pewno nie. Boży plan nadal obowiązuje i nie da się go &bdquo;anulować&rdquo; żadną kampanią reklamową. Bliska jest chwila, w kt&oacute;rej ludzie spostrzegą, że są ludźmi, a nie &bdquo;ludzkimi zasobami&rdquo;.<br />
Świat, w kt&oacute;rym prezes spekulacyjnego banku Goldman Sachs może oświadczyć &bdquo;To ja tu jestem Bogiem&rdquo; na pewno nie jest końcem historii.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br /><a href='http://www.polonia360.com/ateizm-i-wolny-rynek.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/ateizm-i-wolny-rynek.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Ateizm+i+wolny+rynek+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fateizm-i-wolny-rynek.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fateizm-i-wolny-rynek.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/ateizm-i-wolny-rynek.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/ateizm-i-wolny-rynek.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/ateizm-i-wolny-rynek.aspx</guid>
      <pubDate>Wed, 07 Mar 2012 11:05:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Kto się będzie smażył w piekle?</title>
      <description><![CDATA[<strong>Biblia nie zawiera opisu piekła. Śmierć jest przedstawiana jako stan niebytu, otchłań, Szeol, w kt&oacute;rym nie ma myśli, ani pamięci. Na kartach Biblii nicość jest obrazowana jako sen bez sn&oacute;w. Śmierć jest najgorszą z tragedii, jakie mogą spotkać człowieka. Odebraniem wszystkiego, wiecznym brakiem jutra. Człowiek, pod kt&oacute;rego stopami rozciąga się groza Szeolu nie potrafi się jednak wyzbyć nadziei. Hiob woła, że Odkupiciel &bdquo;nad jego prochem stanie&rdquo;. Psalmista, opisując Bożą wszechobecność, pisze &bdquo;jesteś ze mną, gdy się w Szeolu położę&rdquo;.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/pieklo.jpg" style="width: 540px; height: 370px;" /><br />
<br />
R&oacute;wnież Jezus nie wspomina o wiecznych mękach, jakie miałyby oczekiwać grzesznik&oacute;w. Ewangelia Św. Jana przedstawia Go jako światłość, kt&oacute;ra oświeca KAŻDEGO człowieka. Jezus wybacza swoim oprawcom, gdyż &bdquo;nie wiedzą, co czynią&rdquo;. Trudno  twierdzić, że Boże wybaczenie miałoby być &bdquo;na niby&rdquo; i skończyć się wiecznymi mękami.<br />
<br />
Zgodnie z wizją Św. Pawła B&oacute;g ma być wszystkim we WSZYSTKICH. Groza nicości zostaje zastąpiona nadzieją, a źr&oacute;dłem nadziei jest i nauczanie i Zmartwychwstanie Chrystusa, Boga-Człowieka.<br />
<br />
W wypowiedziach Jezusa nie brak oczywiście i ostrzeżeń. Najczęściej powtarzającą się metaforą jest &bdquo;płacz i zgrzytanie zęb&oacute;w&rdquo;. Ma ono być udziałem tych, kt&oacute;rzy nie zechcą wejść do przygotowanego dla nich Kr&oacute;lestwa. W obliczu powszechnego wybaczenia i usprawiedliwienia jakie oferuje Chrystus, metafory te wydają się mieć jednak charakter dydaktyczny. Ostatecznie wszak Kr&oacute;lestwo Boże zaczyna się  tym, aby &bdquo;głodnego nakarmić, a spragnionego napoić&rdquo;, kończy zaś &bdquo;pojednaniem Boga i ludzi w Chrystusie&rdquo;.<br />
<br />
Jak zresztą można wierzyć w obraz Stw&oacute;rcy, kt&oacute;ry po to wywołuje z Nicości istoty ludzkie, aby je przez wieczność dręczyć, jeśli nie spełnią jego wymagań? Spr&oacute;bujmy sobie wyobrazić zbrodniarza polewanego wrzątkiem przez miliard lat .Czy on w og&oacute;le będzie pamiętał za co cierpi? Czy istnieje zbrodnia, za kt&oacute;rą adekwatną karą jest wieczne piekło?<br />
<br />
Piekło to wymysł ludzi, kt&oacute;rzy chcieli utrzymać władzę na innymi ludźmi. Nikt przecież nie wyobraża sobie w piekle siebie. Piekło jest przeznaczone dla innych. Dla ateist&oacute;w, heretyk&oacute;w, obcoplemieńc&oacute;w.<br />
<br />
Opisy piekła znajdujemy w apokryfach (np. Apokalipsie Św. Pawła pełnej sadystycznych opis&oacute;w mąk). Opisy polewania wrzątkiem, palenia sk&oacute;ry, hak&oacute;w i innych tortur mających trwać wieki znajdują się w Koranie.<br />
<br />
Wizja piekła przeniknęła do chrześcijaństwa z wierzeń pogańskich. Piekło znał zaratusztrianizm, znali je Grecy. W chrześcijaństwie koncepcja piekła stanowi ciało kompletnie obce. Jest sprzeczna z całością doktryny.<br />
<br />
Warto o tym pamiętać wypowiadając się na temat religii, kt&oacute;ra nie tylko nie uzależnia zbawienia od jakichkolwiek dobrych uczynk&oacute;w, ale zapowiada, że ostatecznie B&oacute;g będzie &bdquo;wszystkim we wszystkich&rdquo;.<br /><a href='http://www.polonia360.com/kto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/kto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Kto+si%c4%99+b%c4%99dzie+sma%c5%bcy%c5%82+w+piekle%3f+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fkto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/kto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/kto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/kto-sie-bedzie-smazyl-w-piekle.aspx</guid>
      <pubDate>Fri, 10 Feb 2012 10:51:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Wyznanie byłego buddysty</title>
      <description><![CDATA[<strong>Zostałem wychowany w ateistycznej rodzinie i przez ateistyczną szkołę. Miałem bardzo silnie ugruntowany światopogląd, oparty na teorii ewolucji i tak zwanym naukowym postrzeganiu świata. W co wierzyłem? W to, że świat jest mroczny, bezwładny, bezcelowy i nieświadomy. Człowiek jest przypadkowym wytworem ewolucji, kt&oacute;ra spowodowała, że z martwej materii powstały istoty żywe, a z istot żywych istoty świadome. Wszystkie zachowania człowieka da się wytłumaczyć prawami doboru naturalnego i instynktem przetrwania.</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/buddahs-wisdom.jpg" style="width: 540px; height: 309px;" /><br />
<br />
Czym jest ludzka świadomość? Efektem działania materialnego m&oacute;zgu. Wraz ze śmiercią m&oacute;zgu zginie i ona na zawsze. Wszelkie pytania o sens i cel proces&oacute;w, kt&oacute;re przebiegają w świecie, są źle postawione. To tylko ludzie roją sobie o jakimś celu i sensie. Obiektywnie niczego takiego nie ma. Człowiek istnieje, ale r&oacute;wnie dobrze m&oacute;głby nie istnieć. To kwestia przypadku.<br />
<br />
<strong>
Pusty świat<br />
</strong><br />
Mimo że w pełni podzielałem ateistyczny światopogląd, byłem przekonany, że nie wyjaśnia on świata do końca. Że potrzebna jest jeszcze jakaś refleksja. Nad czym? Rzeczywistość postrzegam tylko z perspektywy bycia mną. Całe moje doświadczenie to moja własna świadomość i samoświadomość. Wraz z moją śmiercią zniknie świat. W każdym razie przestanie istnieć z punktu widzenia tej jednej jedynej perspektywy, kt&oacute;ra jest mi dostępna.<br />
<br />
Kim jestem? Łamałem sobie głowę nad tym pytaniem. Ateiście nie jest łatwo na takie pytanie odpowiedzieć. Raz postrzega on siebie jako świadomą istotę (niejako od wewnątrz), a raz jako przedmiot (od zewnątrz). Teraz istnieję i postrzegam, m&oacute;wi ateista, a kiedy umrę, to znaczy, że pewna świadomość została wyłączona, po prostu znikła ze świata, kt&oacute;ry istnieje dalej. Taka żonglerka pojęciem człowieczeństwa, kt&oacute;re jest raz podmiotem, a raz przedmiotem, nie zadowalała mnie. Chciałem się dowiedzieć, kim jestem, kim będę po śmierci, jak wygląda świat, kiedy nikt na niego nie patrzy. Jak będę postrzegał świat, kiedy zniknę? Będę nicością? Co to jest?<br />
<br />
Nie można myśleć o świecie, na kt&oacute;ry nikt nie patrzy. Obserwator, świadomy obserwator jest konieczny. Jednak zgodnie z ateistycznym światopoglądem świadomość to zupełnie nieistotny rozbłysk pośr&oacute;d całkiem nieświadomego, martwego świata. Jak wybrnąć z tej sprzeczności?<br />
<br />
<strong>
Odsiecz<br />
</strong><br />
Odpowiedź na pytanie &bdquo;kim jestem?&rdquo; odnalazłem w buddyzmie. Moja odrębna świadomość jest istotnie nietrwała, ale posiadam też prawdziwą &bdquo;naturę Buddy&rdquo;, kt&oacute;rą dzielę ze wszystkimi odczuwającymi istotami. Ta &bdquo;natura Buddy&rdquo; jest r&oacute;wnież naturą Kosmosu. Świat jest Umysłem Buddy, jest świadomy, a ja mogę dzięki medytacji połączyć się z tą wieczną, kosmiczną świadomością. Rozpocząłem więc praktykowanie zen.<br />
<br />
Szybko przekonałem się jednak, że buddyzm ma wady. Adepci muszą przyjmować obcą im zupełnie, dalekowschodnią kulturę, obce duchowo rytuały; sutry (buddyjskie pisma) są przegadane. Ale to wady pomniejsze. Dwie najważniejsze są takie: Jeśli świat jest Kosmiczną Świadomością, Umysłem Buddy, to dlaczego buddyści odrzucają istnienie osobowego Boga Stw&oacute;rcy, a przynajmniej są wobec Niego zupełnie obojętni? Dlaczego uważają, że ta Kosmiczna Świadomość jest bezosobowa? I druga: Jeśli mam doskonałą naturę Buddy, to po co muszę medytować? Po co mam zdobywać coś, co już mam? C&oacute;ż zresztą mam? Bezosobową naturę?<br />
<br />
<strong>
Chrystus jest rozwiązaniem<br />
</strong><br />
Na szczęście buddyzm wyprowadził mnie na tyle daleko z ateistycznego umysłowego zaścianka, że byłem got&oacute;w przyjąć chrześcijaństwo. Łatwo zauważyć, że Chrystus dużo lepiej niż Budda odpowiada na pytania, kt&oacute;re sobie stawiałem.<br />
<br />
Świat nie jest bezsensowny i bezcelowy, gdyż stworzył go B&oacute;g. Tą Osobą Boga, kt&oacute;ra stworzyła świat, jest Chrystus. Zbawczą śmiercią Chrystusa już jestem odkupiony. Nie muszę medytować, gdyż odkupienie jest darem. B&oacute;g jest doskonałym Kosmicznym Umysłem, a ja mogę się z tym Umysłem połączyć dzięki Chrystusowi. On jest bramą, przez kt&oacute;rą przychodzimy do Ojca; jest Drogą, Prawdą i Życiem.<br />
<br />
Apostoł Paweł m&oacute;wił: &bdquo;żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus&rdquo;, &bdquo;w nim wszyscy żyjemy, poruszamy się i bytujemy&rdquo;.<br />
<br />
Mam kontakt ze Źr&oacute;dłem Wszelkiego Życia, kt&oacute;re samo zechciało mi się objawić. Nie muszę już pytać, kim jestem. Mam Ojca w niebie.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br />
<em><br />
[Autor jest adwokatem i doktorantem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Artykuł ukazał się w miesięczniku "Znaki Czasu" 11/2009].</em><br /><a href='http://www.polonia360.com/wyznanie-bylego-buddysty.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/wyznanie-bylego-buddysty.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Wyznanie+by%c5%82ego+buddysty+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwyznanie-bylego-buddysty.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fwyznanie-bylego-buddysty.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/wyznanie-bylego-buddysty.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/wyznanie-bylego-buddysty.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/wyznanie-bylego-buddysty.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 05 Feb 2012 10:34:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Czy rozwój techniczny zastąpi Zbawienie?</title>
      <description><![CDATA[<strong>Niekiedy w potocznym rozumieniu Zbawienie to zwykłe życie dalej.  No, trochę lepsze niż zwykłe. Z gwarancją wiecznej młodości, nieśmiertelności, pełnego rozwoju władz umysłowych, &lsquo;nadprzyrodzonych mocy&rdquo;.</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/What-is-salvation.jpg" style="width: 540px; height: 270px;" /><br />
<br />
Niekt&oacute;rzy wizjonerzy techniki, tacy jak Ray Kurzweil, obiecują życie wieczne i zdrowe w niedługim czasie. Stu lat. Pięćdziesięciu. A może tylko piętnastu?<br />
<br />
Wygląda więc na to, że technika zwyciężyła z religią przez knockout. To co religia obiecywała za cenę wyrzeczeń i samodoskonalenia, technika odda za pieniądze. Najpierw najbogatszym, potem nieco biedniejszym. <br />
<br />
Czy taki rozw&oacute;j techniki wywoła rewolucję w naszym życiu? Zapewne. Jako pesymista kojarzyłbym tę zmianę z patentowaniem przez korporacje fragment&oacute;w ludzkiego DNA, planowaniem od poczęcia żołnierzy, celebryt&oacute;w, lider&oacute;w politycznych. <br />
Człowiek zaplanowany, to człowiek pozbawiony zdolności tw&oacute;rczych. Może nie tyle pozbawiony samych zdolności, pobawiony możliwości ich wykorzystania w &bdquo;zaplanowanym świecie&rdquo;.<br />
<br />
Ale &bdquo;Nowy Wspaniały Świat&rdquo; spotka i entuzjast&oacute;w. W to nie wątpię. <br />
<br />
Wr&oacute;ćmy jednak do religii. Czy odkrycia technicznych geniuszy pokroju Kurzweila naprawdę spełniają &bdquo;Boskie Obietnice&rsquo;?<br />
Przyjrzyjmy się buddyście, kt&oacute;ry dąży do urzeczywistnienia w sobie Doskonałej Natury Buddy i życia &bdquo;tą naturą&rdquo; w każdej chwili, wobec każdej czującej istoty. On się chce wyzwolić z kołowrotu życia, a nie zrezygnować z aspiracji do autotranscendencji poprzez użycie techniki.<br />
Chrześcijanin także pragnie przekroczyć siebie. Zjednoczyć się z Bogiem w Chrystusie &ndash; Bogiem &ndash; czystą, nieuwarunkowaną podstawą istnienia.<br />
Dla ludzi religijnych uwięzienie w skończoności, choć nieśmiertelnej, choć poprawionej, nie jest rajem. Jest piekłem.<br />
<br />
Zadawałem tu ostatnio pytanie, dlaczego wśr&oacute;d ludzi zachodu zanika wiara jako troska ostateczna o być-albo nie być. <br />
Być może odpowiedzią na to pytanie jest szerząca się wiara w postęp, kt&oacute;ry rozwiąże wszystkie problemy techniczne, a problemy duchowe? No c&oacute;ż&hellip; Nie są prawdziwymi problemami. Przynajmniej dla tej większości, kt&oacute;ra głosuje i płaci podatki.<br />
<br />
Marek Błaszkowski<br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/czy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/czy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Czy+rozw%c3%b3j+techniczny+zast%c4%85pi+Zbawienie%3f+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fczy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fczy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/czy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/czy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/czy-rozwoj-techniczny-zastapi-zbawienie.aspx</guid>
      <pubDate>Wed, 11 Jan 2012 10:30:00 GMT</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>