 <?xml-stylesheet type="text/css" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.css" ?> <?xml-stylesheet type="text/xsl" href="http://www.polonia360.com/Data/style/rss1.xsl" ?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Historia Polski Blog</title>
    <link>http://www.polonia360.com/historia-polski.aspx</link>
    <description />
    <docs>http://www.rssboard.org/rss-specification</docs>
    <generator>mojoPortal Blog Module</generator>
    <ttl>120</ttl>
    <item>
      <title>Perły królowej Barbary Radziwiłłówny</title>
      <description><![CDATA[<strong>Do dnia dzisiejszego zachowało się bardzo mało pamiątek po ukochanej małżonce Zygmunta Augusta, kr&oacute;lowej Barbarze Radziwiłł&oacute;wnie (1520 lub 1523 &ndash; 1551). Przed 1939 r. istniały jeszcze klejnoty (trzy złote pierścienie) oraz insygnia pogrzebowe (korona, berło i jabłko insygnialne ze srebra złoconego), wydobyte z trumny monarchini, odnalezionej we wrześniu 1931 r. w krypcie bazyliki wileńskiej ; niestety, zaginęły one podczas drugiej wojny światowej.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/55_perly-krolowej-barbary.jpg" style="width: 540px; height: 662px;" /><br />
<br />
Piękna Litwinka, podobnie jak ostatni Jagiellon, kochała się w kosztownych klejnotach i drogocennych szatach, kt&oacute;re szył dla niej włoski krawiec Francesco. Kr&oacute;l, cieszący się uzasadnioną opinią jednego z najbogatszych władc&oacute;w w Europie (jego zbi&oacute;r kosztowności oceniano &oacute;wcześnie na przeszło milion złotych szkud&oacute;w włoskich), nie żałował pieniędzy na zachcianki ub&oacute;stwianej żony. Wiadomo, że ponad wszelką inną biżuterię przedkładała ona perły, w kt&oacute;rych &ndash; jako subtelna blondynka o alabastrowej cerze &ndash; wyglądała niezwykle efektownie (inwentarz jej panieńskiego majątku wymienia perłowe kołnierze, bramki, czepce, naszyjniki i bryże czyli szamerunki, jako nieodzowne elementy stroju). Zygmunt August zlecał więc swoim agentom, skupującym klejnoty do skarbca kr&oacute;lewskiego, aby nabywali co wspanialsze okazy pereł &ndash; przeważnie na rynku holenderskim, dokąd przywoziły je statki z Indii. Wykładane na ten cel kwoty były olbrzymie.<br />
<br />
Po śmierci Barbary jej klejnoty i kosztowne suknie Zygmunt August przechowywał na zamku w Tykocinie. Te wspaniałe ubiory, zgodnie z testamentem kr&oacute;la, miały przypaść Annie Jagiellonce, ale już jesienią 1574 r. okazało się, że &ndash; złożone w piwnicach zamkowych &ndash; padły pastwą szczur&oacute;w. Ale co stało się z bajecznymi wprost perłami kr&oacute;lowej?<br />
<br />
Schorowany, lecz do końca przytomny, Zygmunt August zmarł na zamku w Knyszynie 7 lipca 1572 r. Obecni przy nim senatorowie opieczętowali komnaty, w kt&oacute;rych mieściły się rzeczy po kr&oacute;lowej Barbarze, srebra i inne cenne przedmioty. Lecz ciało kr&oacute;lewskie jeszcze nie ostygło, a już zaczęła się grabież skarb&oacute;w. Zamieszana w nią była kamaryla Jerzego i Mikołaja Mniszch&oacute;w, a stawiane im zarzuty nie okazały się bezpodstawne. W podsumowaniu przeprowadzonego śledztwa (17 kwietnia 1573 r.) wyrażono się jasno : &bdquo;Mniszchowie i Mniszch&oacute;w klienci, Giżanka i inne nierządnice, jako też ich służba i krewni z tego źr&oacute;dła używają bogatych dochod&oacute;w&rdquo;. Ładowne skrzynie i ciężkie wory wynoszono na cztery doby przed zgonem monarchy i w noc po jego śmierci. Zapewne wtedy ukradziono perły Barbary.<br />
<br />
W 1914 r. jeden z kustosz&oacute;w British Museum w Londynie odkrył korespondencję kr&oacute;lowej angielskiej Elżbiety I Tudor, w kt&oacute;rej polecała ona swoim agentom w Polsce nabycie dla niej pereł Radziwiłł&oacute;wny. Tą drogą znalazły się one w kr&oacute;lewskim skarbcu angielskim i w wyniku dział&oacute;w spadkowych przypadły dworowi hanowerskiemu, z kt&oacute;rym bez skutku procesowała się o ich posiadanie kr&oacute;lowa Wiktoria. Jak wspominał pamiętnikarz i szambelan cesarza austriackiego, Marian Rosco Bogdanowicz, w 1900 r. oglądał on &ndash; rzekomo te właśnie perły &ndash; na szyi eks&ndash;kr&oacute;lowej hanowerskiej Marii, spadające długimi rzędami prawie do kolan. O tych faktach przypomniał w swoim czasie Stanisław Szenic.<br />
<br />
Potomnym pozostała kontemplacja pereł tylko na stosunkowo licznych wizerunkach kr&oacute;lowej Barbary. Wspaniale prezentują się one na okazałej litografii Fran&ccedil;ois Greniera (1793 &ndash; 1867), odbitej w paryskim zakładzie Josepha Lemerciera i wchodzącej w skład luksusowego wydawnictwa Jana Kazimierza Wilczyńskiego Album Wileńskie (Album de Wilna), jakie ukazało się w Paryżu w latach 1845 &ndash; 1875. Wzorem dla wspomnianej grafiki stał się osiemnastowieczny portret nieświeski kr&oacute;lowej, przedstawionej tu w stroju koronacyjnym.<br />
<br />
Il.: grafika ze zbior&oacute;w Biblioteki Narodowej w Warszawie. <br />
<br />
Autor: Hanna Widacka<br />
<br />
<em>Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o historii i  kulturze staropolskiej, odwiedź Pasaż Wiedzy na portalu Muzeum Pałacu w Wilanowie &nbsp;</em><a href="http://www.wilanow-palac.pl" target="_blank">www.wilanow-palac.pl</a>&nbsp;<br />
<a href="http://www.wilanow-palac.pl" target="_blank"><img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/Wilan%C3%B3w_logo.jpg" style="width: 60px; height: 71px;" /></a><br /><a href='http://www.polonia360.com/perly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/perly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Per%c5%82y+kr%c3%b3lowej+Barbary+Radziwi%c5%82%c5%82%c3%b3wny+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fperly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fperly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/perly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/perly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/perly-krolowej-barbary-radziwillowny.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 10 Apr 2014 13:15:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Co zawierał posag zamożnej szlachcianki w  pierwszej połowie XVIII w.?</title>
      <description><![CDATA[<strong>Ową zamożną szlachcianką była Rozalia Ewa, c&oacute;rka Konstancji Gnińskiej i Jana Piotra Czapskiego (1685-1737) herbu Leliwa, wojewody pomorskiego. Czapski był właścicielem ziemskim w Prusach Kr&oacute;lewskich, początkowo stronnikiem saskim, potem zwolennikiem Stanisława Leszczyńskiego. <br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/szlachcianka.jpg" style="width: 540px; height: 304px;" /><br />
<br />
Rozalia wydana została za mąż za Adama Tadeusza Chodkiewicza herbu Gryf, wojewodę brzeskiego. I to w związku z zawarciem tego małżeństwa, w 1738 r. dokonano spisu wszystkich rzeczy, stanowiących jej ślubną wyprawę, zar&oacute;wno tych, kt&oacute;re otrzymała z domu rodzinnego, jak i ofiarowanych jej przez męża. Synem Rozalii i Adama Chodkiewicza był Jan Mikołaj Ksawery. Po śmierci męża (w 1749 r.) Rozalia poślubiła Jak&oacute;ba Czapskiego, podskarbiego ziem pruskich.<br />
<br />
Rejestr ślubny Rozalii daje wyobrażenie o tym, ile i jakie posiadała rzeczy, kt&oacute;re uznawano w&oacute;wczas za konieczne i modne w życiu zamożnej kobiety, warunkujące jej odpowiednią prezencję, świadczące o jej pozycji społecznej i statusie majątkowym. W spisie znalazły się kosztowności, ubiory, pościel, bielizna, naczynia, meble i pojazdy. Rozalia miała kilkanaście rozmaitych klejnot&oacute;w, w tym: naszyjniki &ndash; złoty i z pereł, bransolety, kolczyki, &bdquo;briliantowy&rdquo; krzyżyk, diamentowe spinki, tabakierkę (!) i mały zegarek (pektoralik) ze złota, oraz kilkanaście r&oacute;wnież drogocennych (gł&oacute;wnie srebrnych) przedmiot&oacute;w służących do zabieg&oacute;w kosmetycznych (tzw. &bdquo;gotowalnie&rdquo;), np. miednice, dzbanki, &bdquo;pudełko do mydła&rdquo;, szczotki i zwierciadło. <br />
<br />
Do Rozalii należały r&oacute;wnież, odrębnie wyliczone, inne wyroby srebrne, gł&oacute;wnie naczynia (m.in. dzbanki do kawy, herbaty i mleka, talerze, wazy z pokrywami, cukiernica, solniczki), ale też &ndash; jak widać niezbędne &bdquo;pannie z dobrego domu&rdquo; &ndash; nocnik (urynał) i spluwaczkę (kraszoar). W posagu wniosła r&oacute;wnież niemało wyrob&oacute;w (farfurek) porcelanowych, modnych w&oacute;wczas i kosztownych, importowanych z Saksonii, Paryża, Wiednia lub włoskiego Docci. Były to choćby r&oacute;żnej wielkości, trzy komplety filiżanek, każdy na 12 os&oacute;b. <br />
<br />
Najwięcej Rozalia posiadała ubior&oacute;w, wykonanych z rozmaitych materiał&oacute;w, gładkich i wzorzystych, jedno- i wielobarwnych, o r&oacute;żnym kroju i z dodatkami odpowiadającymi kanonom &oacute;wczesnej mody. Były to gł&oacute;wnie suknie kobiece (36 pozycji), w tym stroje balowe (np. na karnawał, w czarne domino), oraz sp&oacute;dnice, kontusze, peleryny, wyszczeg&oacute;lniony kołpaczek soboli, szale, 6 par trzewik&oacute;w, aż 52 kornety (najmodniejsze nakrycia głowy), ponadto ozdobne stroje poranne (negliże) i koszule nocne, stelaże fiszbinowe (rog&oacute;wki, rozpowszechnione w Polsce dopiero od lat trzydziestych XVIII stulecia), czepki, gorsety, chusty, pończochy. Osobno wymieniono wnoszone w posagu liczne prześcieradła, kołdry, materace, ręczniki, obrusy i serwety stołowe. Szczeg&oacute;lną pozycję zajmuje &bdquo;ł&oacute;żko&rdquo; z kotarą, dekorowane galonami i frędzlami wraz z zasłonami i firanami, następnie &bdquo;skrzynie y kufry do władania rzeczy&rdquo;, gdzie pomieszczono też karetę &bdquo;wielką&rdquo;, &bdquo;ze wszystkiem porządkiem&rdquo;, oraz berlińską &bdquo;szkarłatem wybitą&rdquo;, a także w&oacute;z ładowny (karawan) i konie do zaprzęgu .<br />
<br />
Autor: Antoni Romuald Chodyński<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">ruinyizamki.pl</a><br /><a href='http://www.polonia360.com/co-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/co-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Co+zawiera%c5%82+posag+zamo%c5%bcnej+szlachcianki+...+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fco-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fco-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/co-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/co-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/co-zawieral-posag-zamoznej-szlachcianki-pierwszej-polowie-xviii-w.aspx</guid>
      <pubDate>Fri, 09 Aug 2013 09:51:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zaskakująca kanonizacja</title>
      <description><![CDATA[Kości&oacute;ł wyni&oacute;sł na swoje ołtarze olbrzymią liczbę świętych. Zdecydowany prym wiodą wśr&oacute;d nich osoby duchowne, r&oacute;żnego rodzaju męczennicy, asceci, bracia zakonni, biskupi i kapłani, nie m&oacute;wiąc już o papieżach, z kt&oacute;rych blisko dziewięćdziesięciu doświadczyło łaski świętości. Wśr&oacute;d świętych i błogosławionych zaledwie dziesięć procent wywodzi się natomiast z rodzin kr&oacute;lewskich i książęcych i jest to wielkość niemal dokładnie odpowiadająca liczbie świętych dziewic, kt&oacute;re dla chwały Bożej odm&oacute;wiły sobie macierzyństwa. <br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art4/kazik.jpg" style="width: 540px;" /><br />
<br />
Najwięcej panujących, bo aż dziewięciu kr&oacute;l&oacute;w i osiem kr&oacute;lowych, oddała Kościołowi Anglia. Świętością odznaczało się także kilkoro monarch&oacute;w i monarchiń niemieckich, francuskich i węgierskich. Rzecz ciekawa, iż w średniowieczu świętość miała charakter rodzinny i święci wchodzili często ze sobą w przer&oacute;żne koligacje. Błogosławiona Gizela, siostra świętego cesarza Henryka II, poślubiła na przykład świętego kr&oacute;la Węgier Stefana i miała z nim świętego syna Emeryka. Błogosławiona Izabela była c&oacute;rką świętej Blanki kastylijskiej i siostrą świętego kr&oacute;la Francji Ludwika IX, a także kuzynką świętego kr&oacute;la Hiszpanii Ferdynanda. Błogosławiona Jolenta była siostrą błogosławionej Kingi i świętej Małgorzaty, siostrzenicą świętej Elżbiety i szwagierką błogosławionej Salomei i błogosławionego Bolesława.<br />
Przykłady można byłoby mnożyć w nieskończoność. <br />
Monarch&oacute;w kanonizowano zwykle za wprowadzenie chrześcijaństwa (Wacław czeski, Etelbert angielski, Włodzimierz ruski, Olaf duński, Stefan węgierski, Eryk szwedzki, Borys bułgarski, Konstantyn szkocki), za bohaterską śmierć (Kanut duński), szczodrobliwość dla Kościoła (Władysław węgierski) lub za walkę z poganami (Ferdynand hiszpański, Ludwik francuski). Kr&oacute;l Francji Ludwik IX był zresztą ostatnim monarchą wyniesionym na ołtarze. Kanonizowano go w 1297 roku, w dwadzieścia siedem lat po jego śmierci. <br />
Kr&oacute;lowe i księżniczki źr&oacute;deł swej świętości szukały zazwyczaj w pobożności, ascezie, a nade wszystko w dziewictwie. Wstrzemięźliwość płciowa u mężczyzn odgrywała rolę zdecydowanie mniejszą, chociaż dzięki niej trafili na ołtarze cesarz Henryk II, kr&oacute;lewicz węgierski Emeryk, kr&oacute;l Anglii Edward oraz jedyny święty jagielloński - Kazimierz. <br />
Historia świętości Kazimierza jest jednak dość niejasna i nasuwać może wiele wątpliwości. Ambicją każdej dynastii kr&oacute;lewskiej było posiadanie przynajmniej jednego świętego. Świadczył on bowiem o łaskach, jakie B&oacute;g przelewał na panujących, oraz o tym, iż sprawowana władza rzeczywiście pochodzi od Boga. Prawa do świętości nie mogli sobie także odm&oacute;wić Jagiellonowie, tym bardziej iż byli byli oni dynastią neoficką, kt&oacute;ra chrzest przyjęła dopiero w XIV wieku. Na miano świętego nie zdołał niestety zasłużyć jej protoplasta Władysław Jagiełło, uwikłany w spory z zakonem rycerzy Najświętszej Marii Panny, a także jego syn Władysław, kt&oacute;ry poległ wprawdzie za wiarę, ale koncyliaryzm, nepotyzm i nieustanne detronizacje papieskie nie sprzyjały w&oacute;wczas wszczęciu procesu kanonizacyjnego. Brat Warneńczyka, Kazimierz Jagiellończyk, postanowił przeto do sprawy podejść w spos&oacute;b metodyczny i spośr&oacute;d swoich licznych syn&oacute;w do świętości przeznaczył kr&oacute;lewicza Fryderyka, kt&oacute;ry został wkr&oacute;tce biskupem i kardynałem. Świętości nie zdobywa się wszakże na zam&oacute;wienie. Fryderyk był duchownym o nader wybujałym temperamencie, otaczał się licznymi konkubinami i w końcu zaraził się syfilisem. Choroba ta stała się zresztą przyczyną jego zgonu. Fakt ten, nagłośniony przez kronikarzy, zdyskredytował go oczywiście jako kandydata na świętego.<br />
Najmłodszy z syn&oacute;w Kazimierza Jagiellończyka, Zygmunt Stary, postanowił zatem nimbem świętości otoczyć innego swego brata, Kazimierza, kt&oacute;ry umarł w roku 1484. Śmierć ta nastąpiła jeszcze przed wielką epidemią kiły i nie można było twierdzić, iż kr&oacute;lewicz padł ofiarą francuskiej choroby. Jako przyczynę jego zgonu podano gruźlicę, chociaż w rodzinie Jagiellon&oacute;w nigdy przedtem ani potem ona nie występowała. Kazimierz był drugim po Władysławie synem Jagiellończyka i ojciec wiązał z nim poważne plany polityczne. Otrzymał staranne wykształcenie, a wśr&oacute;d jego nauczycieli wymienić należy Jana Długosza i Kallimacha. Długosz pisał o nim, że "był to młodzieniec szlachetny, rzadkiej zdolności, godnego pamięci rozumu". Nic też dziwnego, iż mając zaledwie lat piętnaście zadziwił posła weneckiego Ambrożego Contarini swoją uczoną mową, kt&oacute;rą wygłosił do niego po łacinie. Kr&oacute;l polski, pragnący stworzyć europejską monarchię Jagiellon&oacute;w, przeznaczył go na tron węgierski, chociaż powszechnie uważano, że "raczej powinno zachować się go dla ojczystej ziemi, niż oddawać obcym". Kiedy zatem na Węgrzech wybuchło powstanie skierowane przeciwko Maciejowi Korwinowi, Kazimierz na czele dwunastu tysięcy żołnierzy udał się do Budy, licząc, iż zdobędzie tam tron dla siebie. Nie uzyskawszy wszakże poparcia ze strony węgierskich magnat&oacute;w, powr&oacute;cił do Polski z niczym. Jagiellończyk uczynił go zatem swoim następcą i zaplanował jego małżeństwo z c&oacute;rką cesarza Fryderyka III. Kiedy kr&oacute;l wyjechał na Litwę, Kazimierz przez dwa lata sprawował w jego imieniu rządy w kr&oacute;lestwie. Opinia hagiografa Jakuba Caro, że po powrocie z Budy załamał się psychicznie i poświęcił ascezie, mija się całkowicie z prawdą.<br />
W 1483 roku ojciec wezwał go na Litwę, ale Kazimierz nie zdążył tam niestety dojechać. Złożony chorobą, niespodziewanie dla wszystkich, zmarł w Grodnie w wieku zaledwie dwudziestu sześciu lat. W życiu Kazimierza nie było zatem nic nadzwyczajnego i nic świętego. Nie odbiegało ono od życia innych kr&oacute;lewskich syn&oacute;w, przeznaczonych do objęcia sukcesji. Pomimo to jako jedyny Jagiellończyk trafił na ołtarze. Jego młodszy brat Zygmunt, w trzydzieści pięć lat po niespodziewanej śmierci Kazimierza, wystąpił do Rzymu z prośbą o jego kanonizację. Stosunki Polski z Watykanem układały się w&oacute;wczas nad wyraz poprawnie i papież wysłał swego legata Zachariasza Ferrieri z poleceniem, aby przeprowadził on na miejscu proces kanonizacyjny. Ferrieri proces ten po prostu sprokurował. Nie można wykluczyć, iż kryły się za tym pieniądze Zygmunta Starego. To legat papieski napisał bowiem życiorys kr&oacute;lewicza, ułożył hymn łaciński ku jego czci oraz odpowiednie teksty liturgiczne.<br />
Już w rok p&oacute;źniej papież Leon X wydał bullę kanonizacyjną, kt&oacute;rą wręczył przebywającemu w Rzymie biskupowi płockiemu Erazmowi Ciołkowi. Bulla ta nie dotarła jednak do Polski, gdyż Ciołek zmarł podczas panującej we Włoszech zarazy i dokumenty zaginęły. Do ich odtworzenia przystąpił dopiero Zygmunt III Waza. Na jego prośbę papież Klemens VIII, na podstawie watykańskiego odpisu, odtworzył bullę kanonizacyjną i w 1602 roku Kazimierza ogłoszono oficjalnie świętym. Koronnym argumentem w procesie kanonizacyjnym stał się rzekomy ślub dozgonnej czystości, chociaż to wyłącznie przedwczesna śmierć stanęła na przeszkodzie zawarciu planowanego wcześniej małżeństwa. Pisano także, że kiedy po stu dwudziestu latach otwarto jego gr&oacute;b w katedrze wileńskiej, ciało było nienaruszone, a obok głowy spoczywał pergamin z hymnem ku czci Marii Panny, kt&oacute;rego autorstwo przypisywano świętemu Bernardowi.<br />
Uroczystości kanonizacyjne celebrował biskup wileński Benedykt Woyno. Relikwie świętego przeniesiono do nowej kaplicy oraz poświęcono kamień węgielny pod kości&oacute;ł, kt&oacute;ry odtąd nosić miał jego imię. Święty Kazimierz był jednym z nielicznych przedstawicieli rod&oacute;w kr&oacute;lewskich, kt&oacute;rzy trafili na ołtarze w wieku XVI, jako że renesans świętości na og&oacute;ł nie sprzyjał. Wsp&oacute;łczesna Jagiellończykowi Joanna de Valois, c&oacute;rka Ludwika XI, kt&oacute;ra założyła zakon annuncjatek i pędziła w nim bogobojne i ascetyczne życie, na swoją kanonizację musiała czekać aż do 1950 roku.<br />
Pośpiech towarzyszący wyniesieniu na ołtarze Kazimierza jest zatem co najmniej zastanawiający, tym bardziej iż jego życiu nie towarzyszyły żadne cuda. Litwa otrzymała jednak swojego chrześcijańskiego patrona, a dynastia Jagiellon&oacute;w mogła odtąd szczycić się ewidentną łaską, jaką okazał jej B&oacute;g, przyjmując jednego z nich w poczet swoich świętych. Była to chyba świętość nieco protekcyjna, kt&oacute;rej do dzisiaj nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć.<br />
<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">ruinyizamki.pl</a><br /><a href='http://www.polonia360.com/zaskakujaca-kanonizacja.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/zaskakujaca-kanonizacja.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Zaskakuj%c4%85ca+kanonizacja+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzaskakujaca-kanonizacja.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzaskakujaca-kanonizacja.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/zaskakujaca-kanonizacja.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/zaskakujaca-kanonizacja.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/zaskakujaca-kanonizacja.aspx</guid>
      <pubDate>Tue, 05 Mar 2013 01:28:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ofiara przerośniętych ambicji</title>
      <description><![CDATA[<strong>Jedną z najbardziej negatywnych postaci w historii Polski był bez wątpienia książę Władysław opolski. Zostawił on jednak po sobie zadziwiający pomnik: klasztor jasnog&oacute;rski z jego cudownym obrazem. Historycy charakteryzowali Władysława jako przewrotnego obłudnika i egoistę, zdrajcę i krzywoprzysięzcę, ogarniętego chciwością i pychą, dbającego wyłącznie o własne interesy. Nie znalazł się ani jeden obrońca, kt&oacute;ry powiedziałby o nim coś pozytywnego, i opinia o Opolczyku jest r&oacute;wna mniej więcej opinii o Bolesławie Rogatce. A przecież trudno ich por&oacute;wnywać, gdyż Władysław w drugiej połowie XIV wieku należał do najpotężniejszych pan&oacute;w kr&oacute;lestwa polskiego i zamierzał nawet sięgnąć po koronę.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/wladyslaw-opolski.jpg" style="width: 540px; height: 424px;" /><br />
<br />
Książę ten wywodził się z bocznej linii Piast&oacute;w opolskich i był synem Bolka II i Beatrycze, c&oacute;rki Bernarda świdnickiego. Peryferyjność dynastyczna nie pozbawiła go wszakże kr&oacute;lewskich koneksji. Poprzez matkę był prawnukiem Władysława Łokietka, a poprzez swoją kuzynkę Annę, trzecią żonę Karola IV, skoligacony był także z dworem cesarskim. Jego cioteczna babka Elżbieta Łokietk&oacute;wna była matką kr&oacute;la Węgier Ludwika. Władysław posiadał także szerokie koneksje kościelne, ponieważ jego dwie siostry były klaryskami w Budzie, dwie cysterkami w Trzebnicy, a brat Henryk przyjął święcenia kapłańskie na dworze cesarskim. Nic przeto dziwnego, iż ten drobny książę piastowski, kt&oacute;ry początkowo władał jedynie połową Opola, już od młodości sposobić się począł do odegrania wielkiej roli politycznej. Swojej szansy postanowił szukać przede wszystkim na dworze węgierskim. Pozostawił zatem swoje ubogie księstwo i wyjechał do Budy, gdzie poślubił Elżbietę, c&oacute;rkę wołoskiego wojewody Mikołaja Besaraba. Przebywał stale u boku kr&oacute;la Ludwika i tam uczył się trudnej sztuki rządzenia i dyplomacji. Kr&oacute;l w nagrodę za jego wierną służbę obdarzył go rozległymi włościami na Węgrzech.<br />
<br />
Pierwszym sukcesem dyplomatycznym Władysława było zażegnanie sporu pomiędzy Ludwikiem a cesarzem Karolem IV. Przyczyna sporu była zgoła prozaiczna, gdyż pijany cesarz nazwał kr&oacute;lewską matkę "bezwstydną psotnicą". Urażony kr&oacute;l węgierski sposobić się jednak począł do wojny. Wojnie tej zapobiegł zręczny Opolczyk, kt&oacute;ry podjął się mediacji i zdołał doprowadzić do ugody. Zyskał sobie tym uznanie obu monarch&oacute;w i jemu też powierzono prowadzenie układ&oacute;w w sprawie zaślubin cesarskiego syna Wacława z bratanicą Ludwika Elżbietą. Małżeństwo nie doszło wprawdzie do skutku, ale Władysław otrzymał tytuł wojewody węgierskiego i żupana bratysławskiego. Reprezentował potem Ludwika na pogrzebie Kazimierza Wielkiego i pilnował w Krakowie andegaweńskich interes&oacute;w. Z powierzonej sobie roli wywiązał się widocznie bez zarzutu, gdyż w nagrodę otrzymał ziemię wieluńską. Powierzono mu także prowadzenie pertraktacji w sprawie małżeństwa c&oacute;rki Ludwika Marii z Zygmuntem Luksemburczykiem. Do ręki Andegawenki aspirowali także Habsburgowie i doszło nawet między nimi a księciem opolskim "do sł&oacute;w nieprzystojnych i skandalicznych czyn&oacute;w", jak to relacjonował p&oacute;źniej nuncjusz papieski. Kiedy małżeństwo c&oacute;rki kr&oacute;lewskiej i cesarskiego syna zostało już zawarte, Ludwik mianował Władysława namiestnikiem Rusi Czerwonej.<br />
<br />
Przez sześć lat książę energicznie administrował na Rusi, prowadził tam zakrojoną na szeroką skalę akcję kolonizacyjną. Zrodziło się nawet podejrzenie, iż zamierzał oderwać Ruś od państwa polskiego i uczynić z niej własne kr&oacute;lestwo.<br />
Jako namiestnik Rusi Władysław służył jednak Ludwikowi i to jego uważać można za autora przywilej&oacute;w koszyckich, kt&oacute;re zagwarantować miały kr&oacute;lewskiej c&oacute;rce następstwo polskiego tronu.<br />
<br />
Kiedy w 1378 roku wybuchła w Krakowie antywęgierska rebelia, Ludwik uczynił Władysława wielkorządcą Polski w randze wicekr&oacute;la. Opolczyk był jednak w Polsce bardzo niepopularny, gdyż zarzucano mu germanizacyjne ciągoty, i rycerstwo zbuntowało się przeciwko jego władzy. Wysłano poselstwo do kr&oacute;la z żądaniem pozbawienia go tego urzędu. Ludwik ugiął się i odwołał Władysława, ale sowicie go wynagrodził ofiarowując mu ziemie: bydgoską, złotowską, wałecką, inowrocławską, gniewkowską, złotoryjską i dobrzyńską.<br />
Zostawszy właścicielem ziem graniczących z Krzyżakami, książę zadbał natychmiast o nawiązanie przyjaznych stosunk&oacute;w z zakonem, kt&oacute;ry darzył "szczeg&oacute;lną przychylnością i miłością".<br />
<br />
Po śmierci swojej pierwszej żony Elżbiety pomyślał także o tym, aby związać się z dworem mazowieckim, zaślubił więc c&oacute;rkę Siemowita III - Eufemię.<br />
<br />
Twarde rządy Opolczyka nie zjednywały mu zwolennik&oacute;w, a kiedy obłożył duchowieństwo podatkami, biskup płocki Dobiesław rzucił na niego klątwę, kt&oacute;rą na polecenie kr&oacute;la anulował wszakże arcybiskup gnieźnieński. Zapragnąwszy zabezpieczyć się na przyszłość od strony Kościoła, Władysław wprowadził na stolicę biskupią w Poznaniu swojego dwudziestoletniego bratanka Jana Kropidłę, kt&oacute;rego protegował także na urząd arcybiskupa gnieźnieńskiego. Ufundował r&oacute;wnież klasztor paulin&oacute;w w Częstochowie, do kt&oacute;rego sprowadził z Rusi słynący cudami obraz Matki Boskiej, malowany rzekomo przez świętego Łukasza Ewangelistę.<br />
<br />
Śmierć Ludwika, a zaraz po niej śmierć książęcego brata Bolka III i księcia Henryka niemodlińskiego, z kt&oacute;rym Opolczyk związany był układem o dziedziczenie, stworzyły nową sytuację polityczną. Przejąwszy księstwo niemodlińskie oraz całe księstwo opolskie, stał się Władysław największym magnatem &oacute;wczesnej Polski i postanowił ubiegać się o koronę kr&oacute;lewską. Zjawił się na sejmie w Sieradzu, na kt&oacute;rym zadecydować miano o następstwie tronu, ale spotkał go tutaj poważny zaw&oacute;d. Rycerstwo opowiedziało się za jego szwagrem Siemowitem IV. Oburzony tym książę gorąco protestował, zarzucając szlachcie, iż pragnie wybrać człowieka bez żadnych zasług i doświadczeń oraz że łamie zaprzysiężone przez siebie pacta. Przem&oacute;wienie to dotknęło do żywego Wielkopolan, kt&oacute;rzy chcieli go nawet uwięzić. Sejm uchwalił w konsekwencji, iż następstwo tronu przypada Jadwidze, pod warunkiem wszakże, iż odzyska ona ziemie darowane przez Ludwika Władysławowi. Wyb&oacute;r kandydata na męża kr&oacute;lowej odłożono na termin p&oacute;źniejszy.<br />
<br />
Przegrawszy na całym froncie, Opolczyk opowiedział się po stronie Wilhelma Habsburga, zaręczonego w dzieciństwie z Jadwigą, i otrzymał w tej sprawie specjalne prerogatywy od kr&oacute;lowej węgierskiej Elżbiety. Wyposażony w odpowiednie dokumenty, wyruszył do Krakowa, aby wprowadzić Wilhelma na Wawel. Tutaj spotkał go ponowny zaw&oacute;d, gdyż nawiązywano już kontakty z Jagiełłą i o Habsburgu nikt nie chciał słyszeć.<br />
<br />
Giętki polityk przerzucił się zatem natychmiast na stronę Litwina i został nawet ojcem chrzestnym nowego monarchy. Wykorzystując zamęt w państwie począł tytułować się panem Rusi i jako książę ruski wystawiać r&oacute;żne dokumenty. Oburzone tym rycerstwo polskie ruszyło na Lw&oacute;w. Opolczyk usiłował wzniecić powstanie wśr&oacute;d Rusin&oacute;w i oderwać wschodnie ziemie od Polski, ale wysiłki jego spełzły na niczym.<br />
Kiedy pod naciskiem książąt pomorskich Jagiełło odebrał mu ziemię bydgoską, książę zaprzysiągł zemstę kr&oacute;lowi. Korzystając z jego nieobecności w Krakowie podjął nawet pr&oacute;bę opanowania Wawelu, zdetronizowania Jagiełły i przejęcia tronu. <br />
<br />
Pr&oacute;ba nie powiodła się, a zwolennik&oacute;w Władysława aresztowano. On ukorzył się jednak przed kr&oacute;lem i aby podkreślić swoją lojalność, oddał własną c&oacute;rkę Jadwigę za żonę kr&oacute;lewskiemu bratu Wiguntowi. Wigunt wkr&oacute;tce wszakże zmarł, a kiedy Jagiełło sprzeciwił się nominacji Kropidły na arcybiskupstwo gnieźnieńskie, drogi kr&oacute;la i księcia rozeszły się ostatecznie. Władysław związał się z Krzyżakami i proponował im nawet, aby wsp&oacute;lnie z cesarzem i kr&oacute;lem Węgier dokonali rozbioru Polski. Wielki mistrz Konrad Wallenrod odrzucił jednak tę propozycję, ponieważ przerastała ona siły zakonu. Nie zgodził się także na odkupienie od Opolczyka ziem kujawskiej, płockiej, bydgoskiej i dobrzyńskiej, ponieważ nie potrafił on przedstawić wiarygodnych dokument&oacute;w ich własności.<br />
<br />
Postępowanie księcia wywołało oburzenie wśr&oacute;d Polak&oacute;w, kt&oacute;rzy jęli sposobić się do wyprawy wojennej przeciwko niemu. Wojna ta ciągnęła się przez pięć lat i zakończyła się całkowitą klęską starego wichrzyciela. Pozbawiony wszystkich swoich ziem, osiąść musiał na opolskiej ojcowiźnie. Złamany i pozbawiony dochod&oacute;w - żył w długach, nie mogąc spłacić swych wierzycieli. Najpotężniejszy niegdyś pan kr&oacute;lestwa polskiego dożywał swoich dni musząc zastawiać resztki osobistego mienia. Zmarł w 1401 roku przeżywszy z g&oacute;rą lat siedemdziesiąt. Pochowano go w opolskim klasztorze franciszkan&oacute;w, ale nie zachował się żaden ślad znaczący miejsce jego poch&oacute;wku. Po Opolczyku pozostały jedynie niedobra pamięć i cudami słynący klasztor jasnog&oacute;rski.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl" target="_blank">ruinyizamki.pl</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/ofiara-przerosnietych-ambicji.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/ofiara-przerosnietych-ambicji.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Ofiara+przero%c5%9bni%c4%99tych+ambicji+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fofiara-przerosnietych-ambicji.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fofiara-przerosnietych-ambicji.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/ofiara-przerosnietych-ambicji.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/ofiara-przerosnietych-ambicji.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/ofiara-przerosnietych-ambicji.aspx</guid>
      <pubDate>Tue, 19 Feb 2013 11:07:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Żony i faworyty Jagiellonów</title>
      <description><![CDATA[<strong> Niewiele brakowało, aby dynastia Jagiellon&oacute;w w og&oacute;le w Polsce nie zaistniała. Władysław Jagiełło, kiedy dzięki małżeństwu z Jadwigą zasiadał na tronie polskim, liczył już trzydzieści pięć lat, ale wywodził się z wielodzietnej rodziny i wydawało się niewiarygodne, aby nie pozostawił po sobie sukcesora. Jego ojciec Olgierd miał bowiem dwunastu syn&oacute;w, stryj Kiejstut sześciu, a dziad Giedymin - siedmiu. Kłopoty mogły jedynie wyniknąć ze strony Andegawenki, ponieważ rodzinny syfilis już od dw&oacute;ch pokoleń obniżył zdecydowanie dzietność tej dynastii.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/jagiellonowie.jpg" style="width: 540px; height: 341px;" /><br />
<br />
Jadwiga, c&oacute;rka kr&oacute;la Węgier Ludwika, przez obie swe babki Piast&oacute;wny wnosiła polską krew w jagiellońskie stadło. Na skutek jej przedwczesnej śmierci krew ta nie została jednak przekazana dynastycznemu potomstwu i Jagiellonowie otrzymali ją dopiero za pośrednictwem Luksemburg&oacute;w i Habsburg&oacute;w.<br />
<br />
Kr&oacute;lowa poślubiając Jagiełłę popełniła zresztą bigamię, gdyż od dzieciństwa była już żoną Wilhelma Habsburga, chociaż ze względu na młody wiek małżonk&oacute;w związek ten nie został skonsumowany. Rozgłaszano wprawdzie plotki, że przed przyjazdem Jagiełły do Krakowa Wilhelm przez dwa tygodnie przebywał w wawelskich komnatach kr&oacute;lowej, czemu ona jednak pod przysięgą zaprzeczyła. Gniewosz z Dalewic, kt&oacute;ry pogłoski te rozpowszechniał, stanął przed sądem i zmuszony został do wejścia pod ławę, aby jak pies odszczekać swoje łgarstwa. Jadwiga wszelako nie dała swojemu mężowi sukcesora, umierając przy porodzie razem z c&oacute;rką.<br />
<br />
Drugą żoną kr&oacute;la została Anna, wnuczka Kazimierza Wielkiego, po jego c&oacute;rce wydanej za mąż za Wilhelma cylejskiego. Hrabiowie cylejscy, noszący nazwisko de Soneck, wsławili się szczeg&oacute;lną okrutnością przechodzącą z ojca na syna. To o nich pisał Eneasz Piccolomini, p&oacute;źniejszy papież Pius II: "Srodzy, nieużyci, krwi żądni okrutnicy, skąpcy, wrogowie duchowieństwa, nie cierpiący obrzęd&oacute;w kościelnych, źli panowie, źli sąsiedzi, żarłocy i rozpustnicy". Jeden z nich udusił swoją żonę, zapaławszy miłością do innej kobiety. Jego własny ojciec kazał tę kobietę utopić. Drugi, rozmiłowawszy się w cudzej żonie, kazał zabić jej męża. W takim środowisku wychowywała się wnuczka Kazimierza Wielkiego Anna aż do czasu, kiedy w Cylii pojawiło się polskie poselstwo, aby zaproponować jej małżeństwo. Anna nie należała do kobiet urodziwych i rozczarowany Jagiełło zwlekał nawet ze ślubem, tłumacząc się, że nie może porozumieć się z narzeczoną, kt&oacute;ra nie zna polskiego języka. Była jednak kobietą pełną temperamentu i posądzano ją p&oacute;źniej o liczne zdrady małżeńskie. Wśr&oacute;d podejrzanych o stosunki z kr&oacute;lową był między innymi Jakub z Kobylan, kt&oacute;ry przez trzy lata przesiedział w lochu, Mikołaj z Chrząstowa, kt&oacute;ry wolał uciec z Polski, niż trafić do więzienia, a nawet kasztelan wojnicki Andrzej Tęczyński. O niewinności Anny zapewniał arcybiskup Mikołaj z Kurowa, lecz powiadano o nim, że sam często gościł w kr&oacute;lewskiej łożnicy. Księdza arcybiskupa pozwano nawet przed sąd koronny, ale jadąc na rozprawę spadł z konia i wyzionął ducha. Do skandalu w ten spos&oacute;b nie doszło.<br />
<br />
Ile było prawdy w tych wszystkich pogłoskach, trudno jest oczywiście dzisiaj dociec, niemniej r&oacute;d hrabi&oacute;w cylejskich słynął z rozwiązłości, a kuzynka Anny Barbara, żona Zygmunta Luksemburczyka, zaliczała się do największych rozpustnic swego czasu. Anna urodziła Jagielle c&oacute;rkę Jadwigę, kt&oacute;ra zmarła wszakże przed dojściem do pełnoletniości. Podejrzewano, że kazała ją otruć czwarta żona kr&oacute;lewska.<br />
Po śmierci Anny kr&oacute;l ożenił się z Elżbietą Granowską. Była to kobieta nie pierwszej już młodości, matka dzieciom i wdowa po trzech mężach. Pierwszy mąż, Wiseł Czambor, porwał ją z domu, drugi, Janczyk Hiczyński, zabił pierwszego, ale sam oddał wkr&oacute;tce ducha, a trzeciego, Wincentego z Granowa, otruli Krzyżacy.<br />
<br />
Trzecie małżeństwo sześćdziesięcioletniego monarchy, kt&oacute;re nie gwarantowało następstwa tronu, odbiło się szerokim echem w całej Europie. Ukazał się na jego temat złośliwy paszkwil Falkenberga, a sekretarz kr&oacute;lewski Stanisław Ciołek nazwał nową kr&oacute;lową "cuchnącą maciorą, wyjałowioną wielu połogami, niezdolną już do rodzenia". Istotnie, Granowska nie dała kr&oacute;lowi potomka, zmarłszy po trzech latach.<br />
Po jej śmierci Jagiełło, mimo iż przekroczył już siedemdziesiąt lat, postanowił ożenić się po raz czwarty. Wyb&oacute;r padł na spokrewnioną z nim księżniczkę Zofię Holszańską, młodszą od kr&oacute;la o lat pięćdziesiąt trzy. Swatano wprawdzie Władysławowi jej starszą siostrę, Wasylisę, ale odrzekł on, iż "Wasylisa ma wąsik, co oznacza, iż jest dziewką krzepką, a ja jestem człowiek stary i nie śmiem się o nią pokusić".<br />
Wyb&oacute;r padł przeto na młodszą siostrę, Zofię, kt&oacute;ra także była "dziewką krzepką", ponieważ m&oacute;wiono o jej licznych kochankach i panowało przekonanie, że "jest bardziej urodziwa niż cnotliwa". Posądzono ją o stosunki z co najmniej sześcioma dworzanami, z kt&oacute;rych czterech zamkniętych zostało w lochu, a kr&oacute;lowa swoją niewinność poświadczyć musiała przysięgą.<br />
<br />
Zofia urodziła Jagielle dw&oacute;ch syn&oacute;w, a trzeci zmarł przy porodzie. Znaleźli się oczywiście i tacy, kt&oacute;rzy m&oacute;wili, iż prawdziwy ojciec kr&oacute;lewicz&oacute;w gnije w zamkowym lochu, a kr&oacute;l dyskontuje na swoją korzyść cudze zasługi. Fakt pozostaje jednak faktem, iż los dynastii jagiellońskiej został uratowany, niezależnie od tego, czy uczynił to osobiście podstarzały monarcha, czy też jego wierni dworzanie.<br />
<br />
Historia nie przekazała wielu wiadomości o życiu najstarszego syna Jagiełły, Władysława zwanego Warneńczykiem. Żył kr&oacute;tko, zginął jako kawaler i do historii wszedł przez swoją śmierć, a nie przez swoje życie.<br />
<br />
Nie wiemy także nic bliższego o faworytach jego młodszego brata, Kazimierza, chociaż Maciej z Miechowa pisał, iż "do miłostek był on skłonny". Ożenił się z Habsburżanką Elżbietą, c&oacute;rką Albrechta II, wnuczką Zygmunta Luksemburczyka i sławnej z rozpusty Barbary cylejskiej. W jej żyłach płynęła odrobina krwi piastowskiej, ponieważ Zygmunt Luksemburczyk był prawnukiem Kazimierza Wielkiego.<br />
Elżbieta zwana Rakuszanką przeżyła w Polsce lat pięćdziesiąt jeden, ciesząc się zasłużonym szacunkiem i będąc wolna od wszelkich pozamałżeńskich skandali. Nie miała zresztą na to czasu, ponieważ bez przerwy rodziła Kazimierzowi dzieci. Było ich w sumie trzynaścioro, sześciu syn&oacute;w i siedem c&oacute;rek.<br />
<br />
Rozwiązłość po babce odziedziczył natomiast brat kr&oacute;lowej Władysław Pogrobowiec, kt&oacute;ry mając niespełna czternaście lat zabawiał się już we wrocławskim domu publicznym.<br />
Najstarszym synem Kazimierza był Władysław, kt&oacute;ry po śmierci Jerzego z Podiebradu objął tron czeski, a po śmierci Macieja Korwina także tron węgierski. Jego trzykrotne małżeństwa nosiły w sobie pewną dozę skandalu.<br />
<br />
Po raz pierwszy ożenił się per procura z Barbarą, c&oacute;rką Albrechta Achillesa, elektora brandenburskiego, kt&oacute;ra miała lat dwanaście, ale była już wdową po księciu piastowskim Henryku XI z Głogowa. Małżeństwo to nie zostało jednak skonsumowane.<br />
<br />
Drugą żoną Władysława została wdowa po Macieju Korwinie, Beatrycze aragońska, siostra ostatniego kr&oacute;la neapolitańskiego. Jagiellończyk nie dopełnił także i tego związku, a z żoną widywał się jedynie w obecności świadk&oacute;w. Beatrycze zwracała się nawet do papieża, ale nie mogła dowieść, iż uzyskała potrzebne prawa, aby małżeństwo mogło być uznane za ważne. Papież Aleksander VI zwolnił więc Władysława ze ślub&oacute;w, a Beatrycze musiała powr&oacute;cić do kraju.<br />
<br />
Trzecią żoną kr&oacute;la Czech i Węgier, kt&oacute;ry dobiegał już czterdziestu lat, została Anna, c&oacute;rka Gastona II de Foix Grailly, hrabiego Candalle. Urodziła mu ona c&oacute;rkę Annę, p&oacute;źniejszą żonę cesarza Ferdynanda Habsburga, oraz syna Ludwika, kt&oacute;ry ożenił się ze swoją szwagierką Marią.<br />
Syn Władysława Jagiellończyka był ekshibicjonistą. Jeden ze wsp&oacute;łczesnych mu kronikarzy pisał, że "im dalej kr&oacute;l rośnie w latach, tym bardziej głupieje. Ma on zupełnie zdeprawowane obyczaje i u tych, co z nim żyją na dworze, nie ma najmniejszego szacunku ani poważania. Do komnat wchodzi każdy kto chce: kr&oacute;l zaś wszystkim wchodzącym pokazuje się nago". Ludwik zginął w bitwie pod Mohaczem, nie pozostawiwszy po sobie potomka.<br />
<br />
Po śmierci Kazimierza Jagiellończyka na tronie polskim zasiadł Jan Olbracht, kt&oacute;ry umarł jako kawaler. Prowadził on życie nadzwyczaj bujne, zwłaszcza od czasu nieudanej wyprawy mołdawskiej. Pił wtedy na um&oacute;r, szalał z kobietami, wdawał się w uliczne b&oacute;jki. W jednej z nich został nawet raniony. Miał podobno wiele kochanek, bo według Macieja z Miechowa "na cielesną miłość był poniekąd natarczywy".<br />
Historia przekazała nazwisko jednej z nich, krakowskiej mieszczki Wąs&oacute;wny. <br />
<br />
Jego brat Aleksander, kt&oacute;ry przejął po nim koronę, był żonaty z Heleną, c&oacute;rką Iwana III Srogiego. Jej matka Zoe pochodziła z bizantyjskiej dynastii Paleolog&oacute;w. Helena była kobietą bardzo przystojną, ale wok&oacute;ł niej i Aleksandra nie narosły żadne skandaliczne historie. Było to małżeństwo zgodne i kochające się, chociaż nie zaowocowało ono potomstwem.<br />
<br />
Trzeci syn Jagiellończyka, kt&oacute;ry zasiadł na tronie polskim, Zygmunt Stary, aż do czterdziestego piątego roku życia pozostawał kawalerem. Przez dwanaście lat uprzyjemniała mu życie Katarzyna Ochstat zwana Telniczanką, rodem z Moraw, z kt&oacute;rą miał nieślubnego syna Jana, p&oacute;źniejszego biskupa wileńskiego i poznańskiego, oraz dwie c&oacute;rki: Reginę i Katarzynę. Pierwsza z nich poślubiła Hieronima Szafrańca z Pieskowej Skały, druga zaś hrabiego Montfortu Jerzego II. Zostawszy kr&oacute;lem Zygmunt wydał Telniczankę za podskarbiego koronnego Andrzeja Kościeleckiego.<br />
Kr&oacute;l żenił się dwa razy. Pierwszy raz z Barbarą Zapolyą, c&oacute;rką węgierskiego magnata. Jej matką była Jadwiga z Piast&oacute;w cieszyńskich. Z małżeństwa tego pochodziła c&oacute;rka Jadwiga, poślubiona przez Joachima II, elektora brandenburskiego, przodka p&oacute;źniejszych kr&oacute;l&oacute;w pruskich z dynastii Hohenzollern&oacute;w.<br />
<br />
Po śmierci Barbary Zygmunt przypomniał sobie o swojej dawnej kochance Katarzynie, kt&oacute;ra jako żona podskarbiego prowadziła bardzo swobodny i urozmaicony tryb życia. Pewnego dnia zaprosił ją na Wawel, a wynikiem tej wizyty stała się c&oacute;rka Beata, kt&oacute;ra chociaż nosiła nazwisko Kościelecka, była ewidentnym kr&oacute;lewskim bastardem.<br />
<br />
Po trzech latach kr&oacute;l ożenił się z Boną Sforzą, spokrewnioną z cesarzem Maksymilianem, kr&oacute;lem Francji Franciszkiem i hiszpańskimi Aragonami. Reputacja Bony przed ślubem nie była niestety nieskazitelna, ponieważ wywodziła się ona z dość rozwiązłej rodziny. Jej ojciec Jan Galeazzo otaczał się licznymi kochankami, matka zaś, Izabela aragońska, pocieszała się między innymi z niejakim Aleksandrem Pignatelli. Syn Aleksandra, Hektor, adorował w tym czasie przyszłą kr&oacute;lową Polski. Wraz z Boną przybyły zresztą na Wawel luźne obyczaje włoskiego renesansu, a także Colonna, kochanek jej matki, a powiadano r&oacute;wnież, że i c&oacute;rki. Bona patronowała potem w Krakowie "Stowarzyszeniu braci i si&oacute;str swawolnych", do kt&oacute;rego należał między innymi poeta i biskup Jan Dantyszek. Jego także podejrzewano o kontakty z kr&oacute;lową.<br />
Bona urodziła Zygmuntowi syna, kt&oacute;remu nadano imię Zygmunt August, oraz c&oacute;rki: Izabelę, Zofię, Annę i Katarzynę. Izabelę wydano za mąż za kr&oacute;lewskiego szwagra Jana Zapolyę, Zofię za Henryka, księcia Brunszwiku, a Katarzynę za Jana III, brata kr&oacute;la Szwecji. Najbrzydsza, Anna, pozostała w staropanieństwie przez ponad pięćdziesiąt lat, aż poślubił ją dopiero Stefan Batory.<br />
<br />
Po urodzeniu się najmłodszej c&oacute;rki, Katarzyny, stosunki pomiędzy małżonkami nieco ochłodły. Kr&oacute;l dobiegał już zresztą sześćdziesiątki i wpadać począł w coraz większą dewocję. Krytycznie zapatrywał się na swobodne obyczaje renesansowego dworu i raziło go też zachowanie syna, stale uwikłanego w przer&oacute;żne miłostki.<br />
<br />
Zygmunt August, kt&oacute;ry objął tron po ojcu, żenił się trzy razy. Pierwsza i trzecia żona były siostrami i z obiema był na dodatek bardzo blisko skoligacony. Kr&oacute;lewski stryj, Władysław, był dziadem obu jego żon. Ich ojcem był bowiem cesarz Ferdynand Habsburg, matką zaś Anna, c&oacute;rka Jagiellończyka.<br />
<br />
Pierwszej swej żony, Elżbiety, August nie znosił fizycznie, być może ze względu na jej epilepsję. Kiedy zatem po dw&oacute;ch latach w wyniku dziewięciu kolejnych atak&oacute;w padaczki umarła, odetchnął zapewne z ulgą. W tym czasie romansował z podstarzałą Włoszką Dianą di Cordona i krakowską mieszczką Weiss&oacute;wną. Jeszcze za życia żony związał się także z Barbarą Radziwiłł&oacute;wną, wdową po wojewodzie wileńskim Gasztołdzie. Nie należała ona do kobiet cnotliwych, gdyż według Stanisława Orzechowskiego miała licznych kochank&oacute;w "r&oacute;żnych stan&oacute;w i r&oacute;żnych profesji: senator&oacute;w, szlachcic&oacute;w, biednych i bogatych, mieszczan i wieśniak&oacute;w, braci klasztornych i masztalerzy". Powiadano, iż utrzymywała także stosunki ze swoim bliskim krewnym - Mikołajem Czarnym Radziwiłłem.<br />
<br />
Pomimo to Zygmunt pokochał Barbarę i kiedy owdowiał, postanowił ją poślubić. Małżeństwo kr&oacute;lewskie wywołało wrzenie w całym państwie. Barbarę obrzucano kalumniami, a kasztelan poznański Andrzej G&oacute;rka przypisywał jej trzydziestu ośmiu kochank&oacute;w, nierząd i syfilis. Nazwano ją magna meretrix Lithuaniae, czyli wielką nierządnicą Litwy. Wszyscy musieli jednak przyznać, iż była kobietą nadzwyczaj piękną, a jej twarz uwieczniona podobno została na słynnym obrazie Matki Boskiej Ostrobramskiej.<br />
<br />
W kilka miesięcy po koronacji Barbary dosięgła jej śmierć. Kr&oacute;l załamał się, ale trzeba było zabezpieczyć dynastyczne interesy. Uzyskawszy zatem odpowiednią dyspensę, ożenił się po raz trzeci ze swoją kuzynką i siostrą swej pierwszej żony - Katarzyną, wdową po Franciszku Gonzadze. Ponownie był to jednak ożenek chybiony i ponownie żona okazała się chora na epilepsję.<br />
<br />
Zygmunt otoczył się tłumem przer&oacute;żnych kochanek, kt&oacute;re sprowadzali mu pokojowiec Kniazik i piwniczy kr&oacute;lewski Jakub. W większości były to kochanki bezimienne, chociaż utrwaliły się w historii nazwiska kabalarki Zuzanny Orłowskiej, Anny Zajączkowskiej, a nade wszystko Barbary Giżanki, kt&oacute;ra u schyłku kr&oacute;lewskiego życia stała się nie koronowaną kr&oacute;lową. Pojawiła się ona na dworze dzięki misternie uknutej intrydze.<br />
Giżanka była zakonnicą w klasztorze bernardynek. Klasztor &oacute;w znajdował się nie opodal kr&oacute;lewskiego zamku i nic przeto dziwnego, iż pewnego dnia ujrzał ją kr&oacute;lewski pokojowiec Mikołaj Mniszech. Zapałał do niej afektem i przy pomocy dostawcy klasztornej żywności, Żyda Idzima, w przebraniu zakonnicy dostał się do klasztoru. Młoda mniszka bez specjalnych opor&oacute;w została jego kochanką. Mikołaja uderzyło podobieństwo Giżanki do zmarłej kr&oacute;lowej Barbary i postanowił podobieństwo to wykorzystać. Zasugerował kr&oacute;lowi, że urządzi na zamku seans spirytystyczny, na kt&oacute;rym przywołany zostanie duch Barbary. Zygmunt przystał na to bez wahania i w nocy z 7 na 8 stycznia 1569 roku seans doszedł do skutku. Uczestniczyli w nim astrologowie Proboszczowic i Gradowski oraz czarnoksiężnik Twardowski. W p&oacute;łmroku płonących świec pokazano kr&oacute;lowi z daleka ucharakteryzowaną Giżankę. Wrażenie było nadzwyczaj silne. Kr&oacute;l omdlał i trzeba było wzywać lekarza.<br />
Po pewnym czasie Mniszech zakomunikował Zygmuntowi, iż przypadkowo spotkał kobietę uderzająco podobną do wywołanej niedawno zjawy i za zgodą kr&oacute;la wprowadził Giżankę na dw&oacute;r. Intryga osiągnęła swoje apogeum w 1571 roku, kiedy to Giżanka powiła c&oacute;rkę, kt&oacute;rej ojcostwo wm&oacute;wiono Zygmuntowi.<br />
<br />
Wpływ kr&oacute;lewskiej faworyty stał się tak duży, że od jej protekcji zależały nominacje na marszałka wielkiego koronnego i biskupa krakowskiego. Na dworze szarogęsili się także jej matka, szwagier Szawłowski oraz Żyd Idzim. Sytuacja stała się do tego stopnia skandaliczna, iż kilku koronnych i litewskich wielmoż&oacute;w postanowiło porwać Giżankę i zatrzymać ją pod kluczem aż do decyzji sejmu.<br />
Ostrzeżony o tym monarcha wyprawił ją jednak na Podlasie i wkr&oacute;tce, nie bacząc na swoją chorobę, podążył jej śladem. Jak się okazało, była to już ostatnia podr&oacute;ż kr&oacute;la. Śmierć dosięgła go w Knyszynie 7 lipca 1572 roku.<br />
<br />
Zanim jeszcze zaczęła się agonia, Giżanka zainicjowała rabunek kr&oacute;lewskiego mienia. Widok był przerażający, a naoczny świadek napisał, że "nie było nawet czym przykryć ciała ostatniego z Jagiellon&oacute;w".<br />
<br />
Sejm powołał specjalną komisję do zbadania nadużyć popełnionych na dworze. Z przesłuchań świadk&oacute;w wyłoniła się nader wyraźnie intryga uknuta przez Mikołaja Mniszcha, zogniskowana wok&oacute;ł Barbary Giżanki, nazwanej przez jednego z dworzan "szlachetną nierządnicą". Pomimo ewidentnych dowod&oacute;w winy cała sprawa została jednak umorzona i z czasem poszła w niepamięć. R&oacute;d Jagiellon&oacute;w w swej męskiej linii schodził z areny bezpotomnie, i to w spos&oacute;b uwłaczający nie tylko monarszej, ale nawet ludzkiej godności.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">ruinyizamki.pl</a><br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/zony-i-faworyty-jagiellonow.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/zony-i-faworyty-jagiellonow.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=%c5%bbony+i+faworyty+Jagiellon%c3%b3w+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzony-i-faworyty-jagiellonow.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzony-i-faworyty-jagiellonow.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/zony-i-faworyty-jagiellonow.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/zony-i-faworyty-jagiellonow.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/zony-i-faworyty-jagiellonow.aspx</guid>
      <pubDate>Sun, 20 May 2012 10:04:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>RODZINNE MAŁŻEŃSTWA</title>
      <description><![CDATA[<strong>Społeczeństwo średniowieczne było w znacznym stopniu zdominowane przez więzy pokrewieństwa. Włościanie kojarzyli się w obrębie jednej wsi, mieszczanie w obrębie jednego miasta, a książęta zawierali związki małżeńskie w obrębie własnej dynastii. Tego rodzaju praktyka stała oczywiście w kolizji z zasadami głoszonymi przez Kości&oacute;ł, kt&oacute;ry do początk&oacute;w XIII wieku zakazywał kojarzenia się rodzinnego aż do si&oacute;dmego pokolenia włącznie. Zakazy te miały niewątpliwie bardziej doktrynalny niż biologiczny charakter, ponieważ na r&oacute;wni z pokrewieństwem traktowane było powinowactwo duchowe i nie zezwalano na małżeństwa pomiędzy rodzicami chrzestnymi, a także pomiędzy chrzestnymi i chrześniakami. </strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/Art2/sredniowiecze.jpg" style="width: 540px; height: 404px;" /><br />
<br />
Wydaje się zresztą, iż ten drugi zakaz traktowany był nawet bardziej rygorystycznie, ponieważ poza książętami i feudałami nikt nie potrafił odtworzyć własnej genealogii do si&oacute;dmego pokolenia; znajomość rodzinnych reali&oacute;w kończyła się zwykle na pokoleniu trzecim. W tej sytuacji zakazy kościelne pozostawały wyłącznie w sferze abstrakcji. Włościanie ich nie przestrzegali, książęta zaś omijali je za pomocą odpowiedniej dyspensy.<br />
<br />
Małżeństwa rodzinne pojawiły się już u progu naszej państwowości. Ryksa, prawnuczka Mieszka I, poślubiła jego wnuka, księcia węgierskiego Belę, Bolesław Krzywousty, prawnuk Mieszka II, poślubił jego prawnuczkę, księżniczkę ruską Zbysławę, Elżbieta, prawnuczka Kazimierza Odnowiciela, poślubiła jego prawnuka, księcia czeskiego Sobiesława II, a Salomea, c&oacute;rka Mieszka III, poślubiła księcia pomorskiego Racibora, kt&oacute;rego ojciec, Bogusław I, ożenił się jednocześnie z jej siostrą Anastazją.<br />
<br />
Przykłady można by tu mnożyć, ponieważ większość książąt piastowskich była w jakiś spos&oacute;b spokrewniona ze swoimi żonami. Zwyczaj związk&oacute;w zawieranych w obrębie własnej dynastii upowszechnił się od postanowień Soboru Laterańskiego w 1215 roku, kt&oacute;ry złagodził dotychczasowe zasady kojarzenia się krewnych, udzielając zgody na związki już w piątym pokoleniu. Od pontyfikatu Grzegorza IX wprowadzono także zasadę, że przy nier&oacute;wnomierności stopni liczy się zawsze stopień dalszy. Przybrała także na sile praktyka dyspensyjna, kt&oacute;ra w wieku XIV stała się czymś zupełnie powszednim.<br />
<br />
Znaczna r&oacute;żnica wieku, jaka dzieliła najstarszego syna Bolesława Krzywoustego, Władysława - protoplastę linii śląskiej - od najmłodszego, Kazimierza, protoplasty linii małopolskiej i mazowieckiej (trzydzieści trzy lata), sprawiła, że w dynastii piastowskiej upowszechnił się model związk&oacute;w zawieranych przy nier&oacute;wnomierności stopni, co w wielu wypadkach zwalniało od konieczności ubiegania się o dyspensę.<br />
Analiza list dynastycznych Piast&oacute;w śląskich pozwala na przykład stwierdzić, iż na 160 książąt w związki małżeńskie wstąpiło 96 os&oacute;b, z czego 47 zawarło małżeństwa w obrębie własnej dynastii. Pozostała część skoligaciła się z innymi dynastiami, z kt&oacute;rymi wszakże najczęściej łączyło ją pokrewieństwo poprzez matkę.<br />
<br />
Najbliżej spokrewnione ze sobą małżeństwo to związek Jana lubińskiego z Jadwigą brzeską w stopniu drugim dotykającym trzeciego oraz Bolka cieszyńskiego z Eufemią mazowiecką i Bolka jaworskiego z Beatrycze brandenburską w stopniu trzecim. Zostały one potwierdzone dyspensami papieskimi, a tym samym stały się prawomocne wobec Kościoła katolickiego.<br />
<br />
Brak jest natomiast dyspensy na małżeństwo Henryka świdnickiego z Katarzyną, c&oacute;rką Karola Roberta i prawdopodobnie Elżbiety Łokietk&oacute;wny. W tym układzie Katarzyna byłaby cioteczną siostrą Henryka i zachodziłby drugi stopień pokrewieństwa, kt&oacute;rego Kości&oacute;ł na og&oacute;ł nie dyspensował. Byłby to najbliższy stopień pokrewieństwa wewnątrz dynastii piastowskiej.<br />
<br />
Małżeństwa krewniacze prowadziły w konsekwencji do powiększania się tak zwanej wsobności populacyjnej. Malała liczba dzieci, szczeg&oacute;lnie po stronie męskiej, i dochodziło do wymierania całych linii dynastycznych. W ten spos&oacute;b w sz&oacute;stym pokoleniu wymarły zar&oacute;wno linia wrocławska, jak i raciborska, w si&oacute;dmym zaś dobiegła kresu głogowska starsza.<br />
<br />
Krewniacze związki małżeńskie prowadziły ponadto do rozpowszechniania się schorzeń uwarunkowanych genetycznie. Mogły to być zar&oacute;wno choroby spowodowane wadami chromosomowymi (na przykład fenyloketonuria i schizofrenia), choroby o podłożu dziedzicznym, na kt&oacute;re oddziałują wszakże czynniki środowiskowe (na przykład cukrzyca, padaczka, alergia, podagra, schorzenia nowotworowe), jak też choroby o etiologii środowiskowej, kt&oacute;rych częstość zależy jednak od predyspozycji genetycznych (na przykład gruźlica, choroba wrzodowa, kamica).<br />
Fenyloketonuria jest chyba najbardziej typowym schorzeniem o podłożu dziedzicznym. Charakteryzuje się niedorozwojem fizycznym i umysłowym. Nie można wykluczyć, iż na chorobę tę cierpiała Jadwiga, c&oacute;rka Henryka Pobożnego, kt&oacute;rą ze względu na ograniczenie umysłowe oddano do klasztoru, oraz Wacław, syn Jana żagańskiego, kt&oacute;ry z tego samego powodu pozbawiony został dziedzictwa i wi&oacute;dł życie jako zwykły mieszczanin wrocławski. Pewnych ułomności psychicznych dopatrywać się także można u c&oacute;rek książęcych, kt&oacute;rych mimo ich starszeństwa nie wydawano za mąż, lecz kierowano do klasztoru. Wymienić tu można na przykład Kunegundę i Agnieszkę, c&oacute;rki Bolka II opolskiego, Elżbietę, c&oacute;rkę Mikołaja I opolskiego, i wiele innych. Ograniczeniem umysłowym charakteryzować się także mogły księżniczki, kt&oacute;re nie pełniły zwyczajowej funkcji przeoryszy, jak na przykład Anna, c&oacute;rka Siemowita III, Adelajda, c&oacute;rka Kazimierza kujawskiego, Helena, c&oacute;rka Henryka Grubego, Wieńczysława, c&oacute;rka Kazimierza opolskiego.<br />
<br />
Cechą charakterystyczną dla fenyloketonurii jest także niedob&oacute;r melaniny, czego objawami są bardzo jasne włosy i takaż karnacja sk&oacute;ry. Być może, iż od tego pochodzą przydomki Biały, na przykład Leszek Biały, Władysław Biały, Henryk III Biały, Konrad VII Biały, Konrad X Biały. Trudno bowiem przypuszczać, aby cechą wyr&oacute;żniającą były tu blond włosy, typowe przecież dla całej Słowiańszczyzny.<br />
Wśr&oacute;d schorzeń dziedzicznych niepoślednie miejsce zajmuje także schizofrenia. Diagnozy średniowieczne są w tym wypadku nadzwyczaj nieprecyzyjne, chociaż częste pojęcie "obłędu" należy odnosić zapewne do schizofrenii. Kronikarze wspominają o obłędzie Mieszka II, Bolesława Śmiałego, Władysława legnickiego i Janusza mazowieckiego. Pewne cechy schizofreniczne wykazywali także Bolesław Rogatka, zwany czasem Dziwacznym, oraz Jan II żagański zwany Szalonym. Pierwsze objawy schizofrenii występują zwykle pomiędzy piętnastym a czterdziestym rokiem życia i mogło zdarzyć się, iż książęta i księżniczki piastowskie, wobec skr&oacute;conej w&oacute;wczas przeżywalności, umierali wcześniej, przed pojawieniem się pierwszych objaw&oacute;w chorobowych.<br />
<br />
Podłoże dziedziczne posiadała także podagra, stosunkowo częsta w rodzinie piastowskiej. Chorowali na nią Władysław Herman i Henryk VII Rumpold, a księciu cieszyńskiemu Przemysłowi, kt&oacute;ry z powodu tego schorzenia nie m&oacute;gł w og&oacute;le chodzić i noszono go w lektyce, nadano przydomek Noszak.<br />
<br />
O występowaniu gruźlicy dowiadujemy się przede wszystkim z historii Piast&oacute;w mazowieckich. W Kalendarzu Płockim czytamy o zgonie Władysława mazowieckiego, iż zmarł on na suchoty, kt&oacute;re "miały w jego rodzinie charakter dziedziczny". Na gruźlicę chorowali między innymi książęta Janusz i Stanisław.<br />
<br />
Precyzyjne diagnozowanie schorzeń średniowiecznych, zwłaszcza zaś tych, kt&oacute;re mają charakter dziedziczny, jest oczywiście niemożliwe i traktować je należy wyłącznie w kategoriach hipotezy. Nie ulega wszakże żadnej wątpliwości, iż tak zwana wsobność populacyjna musiała odgrywać w tym wypadku decydującą rolę. Dochodziło zatem do paradoksalnych sytuacji, kiedy małżeństwa podyktowane troską o dobro dynastii prowadziły w konsekwencji do coraz większego tej dynastii zdeformowania.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank" style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif; text-decoration: none; color: #b00912; font-weight: bold; font-size: 14px; line-height: 21px;">www.ruinyizamki.pl</a><br />
<br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/rodzinne-malzenstwa.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/rodzinne-malzenstwa.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=RODZINNE+MA%c5%81%c5%bbE%c5%83STWA+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2frodzinne-malzenstwa.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2frodzinne-malzenstwa.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/rodzinne-malzenstwa.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/rodzinne-malzenstwa.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/rodzinne-malzenstwa.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 09 Apr 2012 10:01:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Na książęcych stołach</title>
      <description><![CDATA[<strong>W 1352 roku na zamku brzeskim zmarł - po zjedzeniu trzynastu pieczonych kurczak&oacute;w i wypiciu kilku litr&oacute;w wina i piwa - książę Bolesław III. Rozrzutny, prawny dziedzic kr&oacute;lestwa polskiego. Umierał wszakże nie tylko bez korony, ale z potężnymi długami przekraczającymi 15 tysięcy grzywien i z klątwą nałożoną nań przez papieża Benedykta XII. Tę niezwyczajną śmierć Długosz skomentował słowami: "Książę Bolesław zmarł z przejedzenia i opilstwa".</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/Krolewska_uczta.jpg" style="width: 540px; height: 393px;" /><br />
<br />
Śmierć z obżarstwa kontrastowała w oczywisty spos&oacute;b z sytuacją średniowiecznego człowieka. W latach dostatku spożywał on w ciągu dnia około 70 dkg chleba, 20 dkg mięsa i ryb i wypijał ćwierć litra mleka. Ten ubogi jadłospis był nader często zakł&oacute;cany przez klęski głodowe. Sprowadzały je anomalie pogodowe, przeloty szarańczy, pomory bydła, plagi gryzoni, a nade wszystko ciągłe wojny, kt&oacute;re pustoszyły kraj, zostawiając po sobie ugory i zgliszcza. Wieśniacy narażeni byli ponadto na bezprawie ze strony feudał&oacute;w, kt&oacute;rzy bezkarnie rabowali im zboże i bydło. Kronika Wielkopolska postępowanie feudał&oacute;w nazywa zresztą usankcjonowanym prawem.<br />
Wzmianki o głodzie przewijają się zatem bez przerwy w historii średniowiecza. Obliczono, iż w Niemczech w ciągu 600 lat (od 709 do 1317 roku) gł&oacute;d panował aż 276 razy. Polska była krajem mniej zamożnym i częstotliwość głodu mogła tu nawet być jeszcze większa. Zważywszy zaś, iż klęski głodowe trwały nieraz po kilka lat, można przyjąć, że występowały one nieomal bez przerwy. Raz miały charakter og&oacute;lnokrajowy, a raz regionalny, ale zawsze były r&oacute;wnie dotkliwe dla tych, kt&oacute;rzy z ich powodu cierpieli. W czasie głodu żywiono się przede wszystkim chwastami i trawą, spożywano liście z drzew oraz wypiekano chleb z plew i drzewa strawionego przez robaki. Długosz pisał nawet, że "gł&oacute;d do takiej ludzi przywodził ostateczności, że strach powiedzieć, rodzice dzieci, a dzieci rodzic&oacute;w z głodu zabijały i jadły. Niekt&oacute;rzy ciała wisielc&oacute;w z szubienicy odrywali i zjadali".<br />
<br />
Na tym tle zupełnie paradoksalnie wyglądały zatem uginające się od jadła i napitk&oacute;w monarsze i książęce stoły.<br />
Obżarstwo było bowiem wrodzoną cechą zdecydowanej większości Piast&oacute;w. Kronikarz Gall wspominał, iż do każdego posiłku Bolesław Chrobry kazał zastawiać 40 stoł&oacute;w. Na stołach tych znajdowały się olbrzymie ilości mięsa, a zwłaszcza dziczyzny. Polowano w&oacute;wczas namiętnie, a zwierzyna stanowiła książęce regale. Jadano także ryby, jarzyny i owoce. W jedzeniu nie obowiązywał żaden umiar (z wyjątkiem post&oacute;w, za kt&oacute;rych łamanie Chrobry kazał wybijać zęby) i nic przeto dziwnego, iż Piastowie należeli do ludzi otyłych, a kilku z nich nosiło przydomki Gruby lub Brzuchaty. O dużym brzuchu Bolesława Chrobrego wspomina kronikarz ruski, a o tuszy Kazimierza Wielkiego - Jan Długosz.<br />
<br />
Historia kr&oacute;lewskiej linii piastowskiej zamyka się zresztą między dwiema ucztami. Pierwszą z nich wyprawił w roku 1000 w Gnieźnie Bolesław Chrobry dla uczczenia cesarza Ottona III, druga odbyła się w Krakowie u Wierzynka w 1364 roku przy okazji zjazdu monarch&oacute;w. Uczestniczyli w niej między innymi kr&oacute;l Kazimierz Wielki, cesarz Karol IV, następca cesarskiego tronu Wacław, kr&oacute;lowie: Danii - Waldemar, Węgier - Ludwik, Cypru - Piotr oraz liczni książęta austriaccy, pomorscy, brandenburscy, mazowieccy i śląscy.<br />
<br />
Nie znamy niestety jadłospis&oacute;w tych uczt. Były one jednak wielekroć wspanialsze od skromnego poczęstunku, kt&oacute;ry wydał drugorzędny książę legnicki i podczas kt&oacute;rego skonsumowano połowę wołu, 5 baran&oacute;w, 2 cielaki, 24 kury, 3 mendle karpi, 1 mendel szczupak&oacute;w, p&oacute;ł cebra innych ryb, 2 wiadra masła i wypito jednocześnie 3 beczki piwa i 2 wiadra wina.<br />
<br />
W wieku XV na przyjęcie kr&oacute;la Macieja Korwina rada miejska Wrocławia nakazała przygotować 6 woł&oacute;w, 10 cieląt, 10 baran&oacute;w, 12 jagniąt i k&oacute;z, 200 kur, dziczyznę i kilkanaście kosz&oacute;w ryb. Uczta ta kosztowała około 400 grzywien, co stanowiło w&oacute;wczas 20% rocznego dochodu miasta. Przykłady te dają pojęcie o wspaniałości uczt kr&oacute;lewskich i cesarskich.<br />
<br />
Uczty nie odbywały się oczywiście codziennie, ale i tak na co dzień na książęcych stołach pojawiało się tyle jadła, ile prosty kmieć nie zjadł w ciągu roku. Do zupełnych wyjątk&oacute;w należeli książęta, kt&oacute;rzy zachowywali umiar w jedzeniu i piciu, a przykład Kingi, kt&oacute;ra nie jadała mięsa, oraz innej wegetarianki - świętej Jadwigi, kt&oacute;ra żywiła się chlebem odkupionym od żebrak&oacute;w, trącą, na &oacute;wczesnym tle, patologią.<br />
Obżarstwu towarzyszyło oczywiście pijaństwo. Pito przede wszystkim piwo i sfermentowany mi&oacute;d. Nieco p&oacute;źniej na stołach pojawiło się importowane wino. W&oacute;dkę przyni&oacute;sł dopiero wiek XVI. Przez pewien czas obowiązywał zakaz jej picia w niedziele i święta.<br />
<br />
Do największych miłośnik&oacute;w mocnych trunk&oacute;w należeli: Bolesław Śmiały, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały, Bolesław Rozrzutny, Jan Kropidło, Henryk XI. Nawyk picia rozpowszechnił się do tego stopnia, że kto miodu nie pijał, wino rozcieńczał i zadowalał się wyłącznie piwem, zasługiwał na uwiecznienie go w kronikach. Autor Kroniki Wielkopolskiej takie właśnie cechy podkreślał u księcia Przemysła I.<br />
Przywiązanie do picia było silne do tego stopnia, iż Leszek Biały odm&oacute;wił uczestnictwa w wyprawie krzyżowej, jako że "w Palestynie piwa nie ma i żyć przeto tam nie można". Konrad ścinawski odrzucił godność patriarchy akwilejskiego, ponieważ przyzwyczajony był do piwa warzonego w Ścinawie, z kt&oacute;rego w żaden spos&oacute;b nie potrafił zrezygnować.<br />
<br />
W wieku XIV szeroki gest książęcy naśladować poczęli feudałowie kościelni, szlachta i bogate mieszczaństwo. Biskup wrocławski książę Konrad IV oleśnicki nie załatwił żadnej sprawy, o ile petent nie obdarował go wcześniej beczułką wina. Zamiłowanie do jedzenia i picia stało się w Polsce prawdziwą plagą. Usiłując temu zaradzić, kr&oacute;l Kazimierz Wielki wydał już w początkach swego panowania specjalne ustawy antyzbytkowe. Ustalały one, że na weselu nie może być więcej niż 30 p&oacute;łmisk&oacute;w, a liczba potraw nie może przekraczać pięciu.<br />
<br />
Charakterystyczne w tym względzie są także statuty księcia brzeskiego Jerzego II. Wydzierżawił on monopol w&oacute;dczany czterem mieszczanom, zakazując wszakże sprzedawania alkoholu w święta i podczas kazań. Popierał wprawdzie produkcję piwa i w&oacute;dki, gdyż przynosiła mu znaczne dochody, ale zwalczał pijaństwo. Specjalny dzwon wydzwaniał godziny zamknięcia karczem i piwiarni. Po tej godzinie zar&oacute;wno gospodarze lokali, jak i goście obowiązani byli do płacenia grzywny. Nie dotyczyło to jedynie gości zagranicznych i podr&oacute;żujących.<br />
<br />
Podobne zarządzenia wydawały także rady poszczeg&oacute;lnych miast. Na przykład zar&oacute;wno przepisy wrocławskie z 1374 roku, jak i świdnickie z 1379 nie dozwalały, aby na uczcie weselnej podawano więcej niż cztery potrawy i jedną przystawkę. Jedna misa przypadać miała na cztery osoby, a mis tych nie mogło być więcej niż 25. Przepis zgorzelecki z 1460 roku zakazywał w trakcie przyjęć z okazji chrzcin lub wywodu kobiety podawania jajecznego i korzennego pieczywa oraz importowanego wina i piwa. Ograniczono liczbę gości weselnych do 24 w południe i 12 wieczorem. Zakazano picia ciężkich win, takich jak małmazja lub wino rodzynkowe.<br />
Ustawy te nie przyniosły jednak spodziewanego rezultatu. O ich nieskuteczności świadczy fakt, iż w Zgorzelcu nakazywano na przykład przysięgać każdemu z gości, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem.<br />
<br />
Zamiłowanie do jedzenia i picia stawało się wśr&oacute;d feudał&oacute;w coraz bardziej rozpowszechnione, aby swoje apogeum osiągnąć w sybaryckiej Rzeczypospolitej Szlacheckiej.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank">www.ruinyizamki.pl</a><br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/na-ksiazecych-stolach.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/na-ksiazecych-stolach.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Na+ksi%c4%85%c5%bc%c4%99cych+sto%c5%82ach+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-ksiazecych-stolach.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-ksiazecych-stolach.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/na-ksiazecych-stolach.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/na-ksiazecych-stolach.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/na-ksiazecych-stolach.aspx</guid>
      <pubDate>Fri, 02 Mar 2012 10:59:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zwyczaje polskiej szlachty</title>
      <description><![CDATA[<strong>Złote czasy Polskiej szlachty to niewątpliwie ciekawy i bogaty w historyczne wydarzenia okres naszego kraju. Dziś postaram się przybliżyć Wam Polską szlachtę z tamtego okresu, jej zwyczaje, kt&oacute;re są zwykle pomijane na lekcjach historii. Rozbijanie kielicha glinianego o głowę, picie &ldquo;strzemiennego&rdquo; na dowidzenia to te najbardziej normalne z nich.<br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/b-szlachta.jpg" style="width: 540px; height: 329px;" /><br />
<br />
Str&oacute;j szlachcica, jak i jego oręż, był z reguły stylizowany na paradną modłę wschodnią. Sam szlachcic prezentował się w bajecznie kolorowym odzieniu, u niekt&oacute;rych wzbudzając jednak śmiech.<br />
<br />
W dawnej Polsce panowała ogromna r&oacute;żnorodność, noszono szaty o r&oacute;żnym charakterze i r&oacute;żnego pochodzenia. Charakter polskiego stroju szlacheckiego, w kt&oacute;rym znaleźć można wiele element&oacute;w wschodnich (tureckich i tatarskich) kształtował się przez kilkaset lat. W tradycyjnym ubiorze polskiego szlachcica najważniejszy był żupan i kontusz, przewiązane specjalnym pasem kontuszowym. Ponadto szlachta nosiła charakterystyczne czapki, buty i szable.<br />
<br />
Bogatsi szlachcice mieli żupany czerwone, czyli karmazynowe (stąd nazywa szlachta karmazynowa). Wśr&oacute;d szlachty dob&oacute;r kolor&oacute;w kontuszy, żupan&oacute;w i czapek nie był przypadkowy. Kr&oacute;l m&oacute;gł szlachcicowi zabronić noszenia stroj&oacute;w w kolorze karmazynowym, jeżeli ten dopuścił się na przykład zdrady. Za noszenie karmazynowych but&oacute;w przez członka innego stanu niż szlachecki można było zapłacić grzywnę, a nawet iść do więzienia.<br />
<br />
Szlachcic zajmował się gł&oacute;wnie karierą polityczną. Rzemiosło czy - co gorsza - handel uważano za zajęcia niegodne szlachcica, więc żaden szanujący się obywatel się tym nie parał. Szlachcic oddawał z reguły swoje dobra komuś w arendę (gł&oacute;wnie Żydom), a potem otrzymywał z tego tytułu środki na zyskowne życie. Mieszkał w drewnianym dworku, brał czynny udział w sejmikach, zabiegał o uzyskanie godności i urzęd&oacute;w. Takich problem&oacute;w oczywiście nie miała szlachta mniej zamożna - zagrodowa, kt&oacute;ra uprawiała własnymi rękoma własną ziemię, a tym bardziej gołota, kt&oacute;ra nawet nie miała czego uprawiać.<br />
<br />
Szlachta zwracała się w obrębie swego stanu per &ldquo;panie bracie&rdquo;. Nie wolno było nosić order&oacute;w i używać tytuł&oacute;w (za wyjątkiem sygnatariuszy unii lubelskiej), aby się nier&oacute;wność jaka nie wkradła. Szlachcic często oddawał się pisarstwu, spisując swoje barwne dzieje, wplatając w nie liczne makaronizmy. Balował na niekończących się uroczystościach, dyskutował przy każdej okazji o polityce.<br />
<br />
Szlachta podczas słuchania Ewangelii zakładała czapki i dobywała do polowy szabel z pochew. Symbolizowało to wole obrony wiary. Do tego niekt&oacute;rzy szlachcice dawali innym, szczeg&oacute;lnie cudzoziemcom, swe szable do pocałowania jako &ldquo;obrończynie wiary&rdquo;. Publiczne policzkowanie się w kościele czy darcie sobie włos&oacute;w z głowy w czasie wyznania grzech&oacute;w było dla cudzoziemc&oacute;w zachowaniem r&oacute;wnie egzotycznym.<br />
Oto kilka przykład&oacute;w zwyczaj&oacute;w związanych z religią: W czasie pogrzeb&oacute;w dygnitarzy, do kościoła wkraczał na koniu Husarz łamiąc kopię przed trumną. Żarliwe przeżywanie mszy (bicie głową o posadzkę , głośne płacze oraz modły). Toasty z trzewika panny młodej. Zabieranie testamentu na ucztę. Wieszanie zwłok samob&oacute;jc&oacute;w.<br />
<br />
Jeśli chodzi o zwyczaje sądowe stosowane w XVI i XVII w. - ukarany człowiek za oszczerstwo musiał decyzją sądu wleźć pod niską ławę i zawołać: &ldquo;Zełgałem jako pies&rdquo; a następnie trzy razy zaszczekać. Zwyczaj karmienia woźnych pozwami sądowymi - chyba najdziwniejszy, a jednak popularny też jest warty odnotowania.<br />
<br />
Innym zwyczajem, dosyć makabrycznym było tzw. gubienie zwłok. Najczęściej polegało to oczywiście na spaleniu, utopieniu ofiary aby jej ciało nie mogło posłużyć za dow&oacute;d w sądzie grodzkim, chociaż powszechnym zwyczajem było obcinanie głowy ofierze i &ldquo;gubienie&rdquo; jej, o wiele łatwiejsze od gubienia całego ciała oczywiście. Efekt był taki sam, trudno było przedstawić korpus bez głowy w sądzie grodzkim jako przekonując dow&oacute;d.<br />
<br />
Na ucztach właściwym było wznoszenie toast&oacute;w prawą ręką. Dokonanie tego lewą ręką rozumiano często jako obrazę i czasem mogło skończyć się tragicznie dla takiego delikwenta.<br />
<br />
Panowie tak w domach, jak na publicznych miejscach przebywając kochali się w wielkich stołach, dawali sobie na publice nawzajem obiady i wieczerze; do tych zapraszali przyjaci&oacute;ł, obywatel&oacute;w, wojskowych i sędziackich; w domach zjeżdżali się do nich pobliżsi sąsiedzi; rzadki był dzień bez gościa; częste biesiady z tańcami i pijatyką. W całym kraju pędzono życie na wesołości i lusztykach, wyjąwszy małą garsztkę skromnych w napoju. Stoły zastawiano wielkimi misami, kt&oacute;re u wielkich pan&oacute;w były srebrne, u mniejszych pr&oacute;cz waz&oacute;w i serwis&oacute;w cynowe.<br />
Szlachta miała trzy podstawowe obsesje: przekonanie o swojej wyższości i eksluzywności, okazywane nie tylko swoim poddanym, ale także szlachcicom innych państw, maniakalne dążenie do zachowania r&oacute;wnowagi wewnątrz stanu szlacheckiego (&rdquo;szlachcic na zagrodzie r&oacute;wny wojewodzie&rdquo;) i ideał statecznego życia ziemiańskiego.<br />
<br />
Szlachcic był święcie przekonany, że Rzeczpospolita jest państwem wybranym przez niebiosa, a jej ustr&oacute;j został poczęty boską ręką. Wszelkie pr&oacute;by zmiany tegoż ustroju traktowane były jako zdrada i stawały się zaczątkami rozlicznych konfederacji i rokoszy. Szlachta obsesyjnie angażowała się w obronę swojej aurea libertas i jawnie manifestowała częstokroć pogardę do osoby samego kr&oacute;la, nawet w jego obecności (ofiarą takich obelg stał się m.in. Zygmunt Waza).<br />
<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl" target="_blank">www.ruinyizamki.pl</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/zwyczaje-polskiej-szlachty.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/zwyczaje-polskiej-szlachty.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Zwyczaje+polskiej+szlachty+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzwyczaje-polskiej-szlachty.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fzwyczaje-polskiej-szlachty.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/zwyczaje-polskiej-szlachty.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/zwyczaje-polskiej-szlachty.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/zwyczaje-polskiej-szlachty.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 13 Feb 2012 11:27:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Na targowisku dynastii</title>
      <description><![CDATA[<strong>W XIV wieku na tronie polskim zasiadali kr&oacute;lowie wywodzący się aż z czterech dynastii: czeskich Przemyślid&oacute;w, polskich Piast&oacute;w, francusko-węgierskich Andegawen&oacute;w i litewskich Jagiellon&oacute;w. Zadecydowało o tym przede wszystkim narastające przekonanie, że państwo polskie nie jest nieodwracalnie związane z dynastią, lecz jest dobrem szlacheckim i szlachta odpowiada za jego polityczną konstrukcję.&nbsp;Panowanie Przemyślid&oacute;w stanowiło wprawdzie kr&oacute;tki, ale godny odnotowania epizod w historii Polski.</strong><br />
<br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/13/dwor.jpg" style="width: 540px; height: 296px;" /><br />
<br />
Po skrytob&oacute;jczej śmierci Przemysła II wielkopolskiego w 1296 roku kr&oacute;l czeski Wacław II, pokonawszy swoich piastowskich przeciwnik&oacute;w, koronował się w 1300 roku na polskiego monarchę. Dla legitymizacji tego faktu powoływał się na swoje koligacje rodzinne. Był on bowiem siostrzeńcem żony Leszka Czarnego, szwagrem Bolesława mazowieckiego, a ponadto poślubił c&oacute;rkę Przemysła II Ryksę. Zawarł także kontrakt ślubny z najstarszym Piastem z pierworodnej linii dynastycznej - Bolesławem III Rozrzutnym, oddając mu za żonę własną c&oacute;rkę Małgorzatę.<br />
Wszystkie te argumenty, zbierane z podziwu godną dokładnością, nie upoważniały oczywiście Wacława do dziedziczenia korony polskiej, ale głos decydujący miała w tym wypadku szlachta małopolska. To za jej przyzwoleniem zasiadł on na wawelskim tronie.<br />
<br />
Nowy monarcha był synem Przemysła Ottokara II i Kunegundy z Rurykowicz&oacute;w, kt&oacute;ra do kobiet cnotliwych nie należała i ojcostwo Przemysła stanąć mogło pod znakiem zapytania. Kunegunda żyła oficjalnie z czeskim wielmożą Zawiszą z Falkensteinu, kt&oacute;remu urodziła także syna. Po śmierci Przemysła Zawisza stał się nie koronowanym władcą Czech, aż do czasu, kiedy to na rozkaz Wacława odrąbano mu głowę zaostrzoną deską.<br />
<br />
Rozwiązłe życie matki nie pozostało bez wpływu na jej syna, gdyż po śmierci swojej pierwszej żony Guty z Habsburg&oacute;w począł prowadzić niezwykle rozpustny tryb życia. Człowiek słabego zdrowia, bał się jednak panicznie śmierci i z objęć kochanek podążał prosto do klasztornej celi, w kt&oacute;rej biczował się, leżał krzyżem i szeptał modlitwy. Zmarł młodo mając zaledwie trzydzieści cztery lata.<br />
<br />
Jego syn Wacław III, zrodzony z Habsburżanki, był także młodzieńcem nie uznającym przykazań boskich. Hołdował nader swawolnym obyczajom, a codzienne pijatyki kończyły się zwykle wyprawami do miasta i polowaniem na dziewczęta. Pragnął podkreślić swoje prawa do korony polskiej, więc ożenił się z Piast&oacute;wną Wiolą Elżbietą, c&oacute;rką Mieszka oświęcimskiego, ale mimo to tronu objąć nie zdołał. Zginął zasztyletowany w Ołomuńcu, w wieku zaledwie siedemnastu lat. Na nim skończył się czeski epizod w historii Polski i na nim wygasła dynastia Przemyślid&oacute;w w swej pierworodnej linii.<br />
<br />
Po koronę sięgnął książę brzesko-kujawski Władysław Łokietek. W myśl legitymizmu kr&oacute;lewskiego jego prawa do tej korony nie były wcale większe niż czeskiego poprzednika. Prawnie tron Polski przysługiwał w tym czasie wspomnianemu już Bolesławowi III Rozrzutnemu. Wywodził się on w prostej linii od najstarszego syna Bolesława Krzywoustego - Władysława Wygnańca (w sz&oacute;stym pokoleniu), był prawnukiem Henryka Pobożnego i Anny, c&oacute;rki Przemysła Ottokara II. Jego matką była Elżbieta wielkopolska, wnuczka kr&oacute;la Węgier Beli i Marii, c&oacute;rki cesarza Nicei Laskariosa. Żonaty był z Małgorzatą, c&oacute;rką Wacława II, poprzez kt&oacute;rą spowinowacony był z kr&oacute;lem rzymskim Albrechtem Habsburgiem, kr&oacute;lem Czech Janem Luksemburczykiem i z ruską dynastią Rurykowicz&oacute;w. Rodzinne parantele godne były zatem pozazdroszczenia.<br />
Bolesław używał wprawdzie tytułu "dziedzic kr&oacute;lestwa polskiego", ale nigdy po to kr&oacute;lestwo nie sięgnął. Zmarł na zamku brzeskim z przejedzenia, jako całkowicie zrujnowany utracjusz, wyklęty przez papieża Benedykta XIII. Dziwnym trafem skoligacony on był bardzo blisko z przedsiębiorczym Łokietkiem, ponieważ matka Bolesława i żona Łokietka były rodzonymi siostrami.<br />
<br />
Po Łokietku koronę odziedziczył jego syn Kazimierz Wielki, kt&oacute;rego śmierć bez męskiego sukcesora doprowadzić miała do kolejnej zmiany dynastii. Zmiana ta była jednakże pewnym nieporozumieniem, ponieważ w momencie śmierci Kazimierza żyło jeszcze dwudziestu pięciu książąt piastowskich z linii brzesko-legnickiej, głogowskiej, żagańskiej, oleśnickiej, ziębickiej, opolskiej, oświęcimskiej, cieszyńskiej, kujawskiej i mazowieckiej. Wszyscy oni, z wyjątkiem książąt mazowieckich, w myśl zasad dynastycznych mieli większe prawa do korony niż Władysław Łokietek i jego syn. Dziedzicem kr&oacute;lestwa powinien był zostać wnuk Bolesława III Rupert legnicki, kt&oacute;ry dożył 1409 roku. Wtedy właśnie wymarła pierworodna linia piastowska, gdyż żona Ruperta i wdowa po Kazimierzu Wielkim - Jadwiga - urodziła mu jedynie dwie c&oacute;rki, z kt&oacute;rych starsza poślubiła Rudolfa III, elektora saskiego, a młodsza wstąpiła do wrocławskiego klasztoru.<br />
<br />
Trwające sześćdziesiąt lat panowanie Łokietka i Kazimierza Wielkiego wytworzyło jednak w społeczeństwie polskim przekonanie, iż to linia kujawska jest prawowitym sukcesorem korony. Kazimierz umierał bez legalnego męskiego potomka, chociaż pozostawił po sobie co najmniej czterech syn&oacute;w nieślubnych. Dwie żony urodziły mu cztery c&oacute;rki, ale prawo polskie nie przewidywało dziedziczenia w linii żeńskiej. Najstarszą c&oacute;rkę wydano za mąż za Bogusława V pomorskiego. Urodziła ona syna Kazimierza zwanego p&oacute;źniej Kaźkiem słupskim, c&oacute;rkę Elżbietę, żonę cesarza Karola IV, i c&oacute;rkę Annę, żonę kr&oacute;la Anglii Ryszarda Plantageneta.<br />
<br />
Drugą c&oacute;rkę kr&oacute;lewską wyswatano za Ludwika Wittelsbacha, a trzecią za znanego z okrucieństwa hrabiego cylejskiego Wilhelma. Wnuczka Kazimierza, zrodzona w tym małżeństwie, została p&oacute;źniej drugą żoną Władysława Jagiełły. Czwarta c&oacute;rka, najmłodsza, wyszła za mąż za jakiegoś bliżej nieznanego wielmożę z Bośni lub Chorwacji.<br />
<br />
Kazimierz, jak widać, nie zdołał zabezpieczyć sukcesji swoim c&oacute;rkom, zdołał ją wszakże przekazać własnemu siostrzeńcowi, kr&oacute;lowi Węgier Ludwikowi. Podpisywał z nim kilkakrotnie układy o dziedziczeniu, dostrzegłszy w nich doraźne korzyści polityczne. Układy te przewidywały jednak, iż w wypadku braku męskiego potomstwa u Andegaweńczyka korona powr&oacute;ci ponownie do Polski i przejmie ją usynowiony wnuk Kazimierza - Kaźko słupski. Ludwik przez siedemnaście lat małżeństwa był bezdzietny i wszystko zapowiadało, iż panowanie Andegawen&oacute;w będzie jedynie kolejnym, niewiele znaczącym incydentem w historii Polski.<br />
<br />
W tym miejscu rozpoczęły się jednak matactwa siostry Kazimierza i matki Ludwika - Elżbiety. Skłoniła ona papieża Urbana V do przyznania jej sukcesji po bracie. Sukcesja ta przechodziła na jej syna Ludwika i jego potomstwo. Było to o tyle istotne, iż Ludwikowi urodziła się właśnie c&oacute;rka Katarzyna.<br />
<br />
Andegaweńczyk nie zasypiał gruszek w popiele, gdyż natychmiast po śmierci Kazimierza przybył do Krakowa i dokonał aktu koronacji. Księcia piastowskiego Władysława Opolczyka wyznaczył swoim namiestnikiem w Polsce i rozpoczął intensywne zabiegi dyplomatyczne zmierzające do unieważnienia zastrzeżeń w dawnych układach dynastycznych i przeniesienia praw dziedziczenia na swe żeńskie potomstwo. Cel ten został osiągnięty w 1374 roku, kiedy w Koszycach Andegaweńczyk uzyskał zgodę polskiej szlachty, udzielając jej w zamian poważnych przywilej&oacute;w. Rzecz ciekawa, iż zgody takiej nie potrafił uzyskać poprzednik Ludwika - Kazimierz Wielki.<br />
<br />
Sprawa sukcesji po Kazimierzu uległa jednak komplikacji, kiedy to o schedę upomniał się drobny książę piastowski z Gniewkowa - Władysław Biały. Z Kazimierzem łączyło go bliskie pokrewieństwo, ponieważ jego dziad Siemomysł był starszym bratem Władysława Łokietka. Jego matką była Konstancja, c&oacute;rka Henryka Pobożnego i Anny z czeskich Przemyślid&oacute;w.<br />
Prawa Siemomysła do tronu polskiego były zatem obiektywnie rzecz biorąc większe niż prawa młodszego Łokietka, kt&oacute;rego matka Eufrozyna była c&oacute;rką Kazimierza opolskiego i bliżej nieznanej Bułgarki o imieniu Wiola. Los wszakże zrządził, iż to Łokietek zasiadł na tronie, a Siemomysł pozostał tylko protoplastą bocznej linii inowrocławsko-gniewkowskiej.<br />
<br />
Syn Siemomysła Kazimierz III spierał się wprawdzie o spuściznę z kr&oacute;lem Kazimierzem Wielkim, ale żadnej roli w polityce polskiej nie odegrał. Umierał jako drobny książę dzielnicowy, pozostawiając po sobie syna Władysława Białego i c&oacute;rkę Elżbietę.<br />
C&oacute;rkę tę wydano za bana Bośni Stefana. Z małżeństwa tego pochodziła także Elżbieta, uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet swojej epoki. Poślubił ją kr&oacute;l Węgier Ludwik i urodziła mu ona trzy c&oacute;rki, wśr&oacute;d kt&oacute;rych była Jadwiga, przyszła władczyni Polski.<br />
Władysław Biały miał zatem szerokie koneksje rodzinne i kiedy po śmierci ojca objął swoje malutkie księstwo gniewkowskie, nie chciał podporządkować się władzy swego wuja Kazimierza Wielkiego i toczył z nim nieustanne spory.<br />
<br />
W 1359 roku ożenił się z piękną księżniczką Elżbietą, c&oacute;rką Alberta strzeleckiego z Piast&oacute;w opolskich i Agnieszki, księżniczki magdeburskiej. Było to małżeństwo zawarte z miłości, ponieważ kiedy po roku Elżbieta zmarła, nie pozostawiając mu potomka, Władysław sprzedał swoje księstwo Kazimierzowi i wzorem błędnych rycerzy wyruszył na poszukiwanie przyg&oacute;d. Był na Malcie i na Cyprze, dotarł do Ziemi Świętej, a następnie przez Francję i Niemcy pociągnął na dw&oacute;r cesarski do Pragi. Nie zabawił tam jednak długo. Wstąpił do zakonu krzyżackiego i wziął udział w wyprawie na Litwę. Nawracanie pogan za pomocą miecza nie przypadło mu jednak do gustu, ponieważ opuścił Malbork i ruszył na dw&oacute;r papieski do Awinionu. Przez dwa tygodnie obracał się w wesołym towarzystwie biskup&oacute;w i kardynał&oacute;w, aby potem, niespodziewanie dla wszystkich, wstąpić do surowego zakonu cysters&oacute;w. Pomimo złożonych ślub&oacute;w zakonnych po kilku miesiącach uciekł z klasztoru i przeni&oacute;sł się do benedyktyn&oacute;w w Dijon. Został tam nawet diakonem.<br />
<br />
Po śmierci Kazimierza, kiedy w Polsce nastąpiło bezkr&oacute;lewie i wybuchły spory o dziedzictwo tronu, do Dijon przybyła delegacja Wielkopolan z propozycją, aby Władysław przyjął koronę. Książę natychmiast udał się do Awinionu, aby prosić papieża o dyspensę ze ślub&oacute;w zakonnych. Zgody wszakże nie otrzymał, a papież zagroził mu nawet ekskomuniką. Nie zrażony tym Władysław samowolnie zrzucił habit i pojechał do Polski.<br />
<br />
W Wielkopolsce przyjęto go nad wyraz serdecznie i w przeciągu jednego dnia bez żadnego oporu zajął Włocławek, Gniewk&oacute;w i Złotoryję. Na jego stronę przeszedł kanclerz kr&oacute;lewski Janko z Czarnkowa, kt&oacute;ry usiłował nawet wykraść dla niego insygnia koronne z kr&oacute;lewskiego grobu. Został za to uwięziony i pozbawiony stanowiska.<br />
<br />
Przeciwko Władysławowi wyruszyła jednak ekspedycja kierowana przez starostę Sędziwoja z Szubina. Wyparty z Gniewkowa, schronił się książę w Złotoryi. Tam wsławił się bezprzykładnym okrucieństwem, jako że spalił żywcem dw&oacute;ch mieszczan, kt&oacute;rych podejrzewał o zdradę. Raniony i pokonany, dostał się do niewoli Bartosza z Wiszemberga. Kiedy wykurował się z ran, Bartosz zaopatrzył go w pieniądze i wyprawił do Budy. Jechał tam chętnie, ponieważ jego siostrzenica została kr&oacute;lową Węgier. Wyjednała mu ona przychylność kr&oacute;lewską i Ludwik zgodził się odkupić od niego księstwo gniewkowskie, kt&oacute;re Władysław sprzedał już raz Kazimierzowi. Książę nie przyjął ofiarowywanego mu opactwa benedyktyńskiego na Węgrzech i ponownie pociągnął do Krzyżak&oacute;w. Po drodze zmienił jednak plany i przez Lubekę powr&oacute;cił do swojego klasztoru w Dijon.<br />
<br />
Po śmierci Ludwika Andegawena raz jeszcze postanowił podjąć pr&oacute;bę przejęcia korony polskiej, uzyskując tym razem poparcie papieża Klemensa VII.<br />
Nie czuł się jednak zbyt dobrze i wyruszył dopiero w 1388 roku, kiedy to na tronie polskim zasiadł już Jagiełło. Zdołał dotrzeć jedynie do Strasburga, gdzie powaliła go śmiertelna choroba. Cały sw&oacute;j majątek oddał zakonnikom, prosząc, aby po jego śmierci corocznie odprawiali uroczyste egzekwie za jego duszę. Pochowano go w Dijon, a zwyczaj egzekwii przetrwał kilka stuleci. Zatarło się już wtedy imię księcia i nazywano go "błędnym kr&oacute;lem Lancelotem".<br />
<br />
Tymczasem w Polsce już od kilku lat trwały gorączkowe zabiegi mające potwierdzić prawo c&oacute;rek Ludwikowych do tronu polskiego. Najstarsza, Katarzyna, zmarła wprawdzie w dzieciństwie, ale Ludwikowi urodziły się dwie następne c&oacute;rki: Maria i Jadwiga. Usiłowano zatem uzyskać zgodę Polak&oacute;w na sukcesję dla Marii, zaręczonej z Zygmuntem Luksemburczykiem, prawnukiem Kazimierza Wielkiego i siostrzeńcem Kaźka słupskiego. I zn&oacute;w przywileje dla szlachty wyjednały zgodę. Kiedy jednak po śmierci Ludwika Węgrzy, nie oglądając się na żadne układy, wybrali Marię swoją kr&oacute;lową, do dyspozycji pozostała już tylko najmłodsza, Jadwiga - zaręczona z Wilhelmem Habsburgiem.<br />
Na zjeździe szlachty polskiej w Sieradzu zaakceptowano kandydaturę Jadwigi, ale odrzucono kandydaturę jej przyszłego męża Wilhelma. Zgłoszona została propozycja, aby Jadwigę poślubił książę mazowiecki Siemowit IV, kt&oacute;rego okrzyknięto nawet kr&oacute;lem, chociaż arcybiskup wzbraniał się przed dokonaniem koronacji. Siemowit snuł nawet plany porwania i poślubienia Jadwigi, ale stojący przy kr&oacute;lowej panowie małopolscy udaremnili tę pr&oacute;bę. Nie dopuszczono do dziewczyny także Wilhelma, kt&oacute;ry przybył do Krakowa, aby upomnieć się o swoje prawa małżeńskie. Na Wawelu rozgrywano w tym czasie wielką partię polityczną, w wyniku kt&oacute;rej na męża młodziutkiej Jadwigi wybrany został trzykrotnie od niej starszy wielki książę litewski Władysław Jagiełło. Potem sprawy potoczyły się już błyskawicznie. 12 lutego 1386 roku Jagiełło przybył do Krakowa, 15 lutego przyjął chrzest, 18 lutego zawarł związek małżeński z Jadwigą, a 4 marca został koronowany na kr&oacute;la polskiego. W ten spos&oacute;b, po kolejnym epizodzie andegaweńskim, na tronie wawelskim zasiadła już czwarta w ciągu jednego stulecia dynastia. Panować ona miała przez następne dwa wieki.<br />
<br />
Rok 1370, w kt&oacute;rym umarł Kazimierz Wielki, uznaje się powszechnie za koniec dynastii piastowskiej. A przecież Piastowie przeżyli w Polsce nie tylko Jagiellon&oacute;w, ale i Waz&oacute;w. Ostatni Piast umierał w tym czasie, kiedy korona kr&oacute;lewska spoczywała już na skroniach Jana III Sobieskiego. Rzecz ciekawa, iż najdłużej przetrwała pierworodna linia śląska, kt&oacute;rą specyficzny splot wydarzeń odsunął od dziedziczenia.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank">www.ruinyizamki.pl</a><br /><a href='http://www.polonia360.com/na-targowisku-dynastii.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/na-targowisku-dynastii.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Na+targowisku+dynastii+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-targowisku-dynastii.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fna-targowisku-dynastii.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/na-targowisku-dynastii.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/na-targowisku-dynastii.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/na-targowisku-dynastii.aspx</guid>
      <pubDate>Thu, 19 Jan 2012 10:24:00 GMT</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Monarsze przypadłości</title>
      <description><![CDATA[<strong>W Polsce panowało w sumie 27 monarch&oacute;w: 6 Piast&oacute;w, 7 Jagiellon&oacute;w, 3 Waz&oacute;w, 2 Andegawen&oacute;w, 2 Wettyn&oacute;w, 1 Przemyślida, 1 Walezjusz, 1 Batory oraz 4 kr&oacute;l&oacute;w wywodzących się z polskich rod&oacute;w magnackich. Władzę zwierzchnią sprawowało ponadto 16 książąt z dynastii piastowskiej, kt&oacute;rzy nie posiadali wszakże korony. Dynastia Piast&oacute;w panowała przez dwanaście pokoleń, a Jagiellon&oacute;w przez cztery pokolenia. Rzecz ciekawa, iż dwunaste pokolenie reprezentował wśr&oacute;d Piast&oacute;w książę wrocławski Henryk IV, kt&oacute;ry zmarł pod koniec XIII wieku. <br />
</strong><br />
<img alt="" src="http://www.polonia360.com/Data/Sites/5/userfiles/12/krakowski-wawel.jpg" style="width: 540px; height: 289px;" /><br />
<br />
Kazimierz Wielki, schodząc z widowni w osiemdziesiąt lat p&oacute;źniej, był kr&oacute;lem w pokoleniu jedenastym. R&oacute;żnica ta wynikała stąd, iż Henryk był potomkiem najstarszego, a Kazimierz najmłodszego syna Bolesława Krzywoustego, pomiędzy kt&oacute;rymi było ponad trzydzieści lat r&oacute;żnicy.<br />
W por&oacute;wnaniu z całą &oacute;wczesną populacją władcy Polski żyli stosunkowo długo. Średnia wieku panujących Piast&oacute;w wynosiła 53 lata, Jagiellon&oacute;w - 56 lat, Waz&oacute;w - 60 lat oraz monarch&oacute;w elekcyjnych - 54 lata.<br />
<br />
Największą długowiecznością charakteryzowali się Stanisław Leszczyński - 89 lat, Władysław Jagiełło - 86 lat, Zygmunt Stary - 81 lat, Mieszko Stary - 76 lat, Władysław Łokietek - 73 lata, Henryk Brodaty - 72 lata.<br />
<br />
Pomimo stosunkowo znacznej długowieczności kr&oacute;lowie i panujący książęta nie odznaczali się jednak dobrym zdrowiem i bardzo często gnębiły ich przer&oacute;żne choroby, z kt&oacute;rymi &oacute;wczesna medycyna nie zawsze dawała sobie radę.<br />
<br />
O schorzeniach Piast&oacute;w trudno jest cokolwiek bliższego powiedzieć, ponieważ wzmianki kronikarskie są w tym wypadku nadzwyczaj lakoniczne. Chrobry na przykład "popadł w ciężką chorobę, kt&oacute;ra nękała go przez kilka miesięcy ustawicznymi cierpieniami", Krzywousty "tracąc ciągle siły i słabnąc popadał w ciężką niemoc", a Kędzierzawego złożyła nagle choroba, "a książę zauważył jej powolne wzmaganie się". Tego rodzaju relacja nie stanowi oczywiście żadnej wskaz&oacute;wki diagnostycznej. Szczeg&oacute;łowiej komentowano jedynie przypadki śmierci gwałtownej. W spos&oacute;b nagły zeszli z tego świata: Mieszko II, Bezprym, Bolesław Śmiały, Zbigniew, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały, Henryk Pobożny, Henryk IV Probus, Przemysł II.<br />
<br />
Dokładniejsze dane pojawiają się dopiero w wieku XIV. Dowiadujemy się na przykład, iż Wacław II cierpiał na przer&oacute;żne fobie związane z miauczeniem kot&oacute;w i odgłosami burzy, a zmarł - według kronikarza - na suchoty. Objawy nie są jednak w tym przypadku nazbyt precyzyjne i r&oacute;wnie dobrze charakteryzować one mogą chorobę nowotworową. Przyczyną zgonu Władysława Łokietka był wylew krwi do m&oacute;zgu, połączony z paraliżem i zaburzeniami mowy, natomiast Kazimierza Wielkiego - zapalenie płuc z powikłaniami w postaci ropnia opłucnej.<br />
Ludwik Andegaweńczyk umarł w wyniku dziedzicznej kiły, a jego c&oacute;rka Jadwiga - w wyniku gorączki połogowej. Od Ludwika kiła rozpowszechniła się zresztą wśr&oacute;d monarch&oacute;w, gdyż chorowali na nią Jan Olbracht, Aleksander, Zygmunt August, Henryk Walezy, Władysław IV, Jan Kazimierz i Jan Sobieski. Protok&oacute;ł sekcyjny Sobieskiego zawiera na przykład informację, iż "kr&oacute;l miał dwie gangreny koło jajec".<br />
Władysław Jagiełło był na og&oacute;ł człowiekiem zdrowym, chociaż przeszedł malarię i zapalenie płuc, a na starość miał kłopoty ze wzrokiem. Był wszakże alergikiem, uczulonym na zapach jabłek.<br />
<br />
O schorzeniach jego starszego syna, Władysława, nie można nic powiedzieć, ponieważ w wieku dwudziestu lat poległ pod Warną. Młodszy syn, Kazimierz, opr&oacute;cz wrodzonej wady wymowy cierpiał na chorobę reumatyczną i zwyrodnienie kręgosłupa. Zmarł na dur brzuszny, kt&oacute;rego nabawił się na Litwie. Na skutek odbiałczenia puchły mu nogi, a niedob&oacute;r wody i elektrolit&oacute;w doprowadził do zaburzeń w pracy nerek.<br />
Synowie Jagiellończyka, Jan Olbracht i Aleksander, umarli na syfilityczny paraliż. Aleksander cierpiał ponadto na kamicę nerkową. Był także człowiekiem ociężałym umysłowo i miał wadę wymowy.<br />
<br />
Najmłodszy syn Kazimierza, Zygmunt Stary, mimo iż dożył sędziwego wieku, nie cieszył się najlepszym zdrowiem. Cierpiał między innymi na bakteryjne zapalenie szpiku kostnego, a choroba ujawniona na prawym przedramieniu miała bardzo ciężki przebieg. Zwyrodnienie stawu skokowego doprowadziło także do wytworzenia się bolesnego guza na stopie. Chorował opr&oacute;cz tego na podagrę, kamicę nerkową, reumatyzm, rwę kulszową, a na starość ujawniła się zaawansowana miażdżyca.<br />
<br />
Niezwykle schorowany był także ostatni z Jagiellon&oacute;w - Zygmunt August, ponieważ opr&oacute;cz kiły dopatrywać się można u niego choroby nowotworowej. Miał także zaawansowaną podagrę, a ciężka malaria poczyniła spustoszenia w jego organizmie.<br />
Pierwszy kr&oacute;l elekcyjny Henryk Walezy był syfilitykiem i charakteropatą, ale zmarł śmiercią gwałtowną, zasztyletowany przez zamachowca. Jego następca, Stefan Batory, chorował na miażdżycę, umarł jednak w wyniku uremii, kt&oacute;ra rozwinęła się po zapaleniu nerek.<br />
<br />
Niezwykle podatni na choroby byli kr&oacute;lowie z dynastii Waz&oacute;w. Zygmunt III odziedziczył po Jagiellonach podagrę i przekazał ją swoim synom. Często miewał też krwotoki z nosa, a pod koniec życia zaostrzyła się u niego miażdżyca. Umarł na udar m&oacute;zgu.<br />
<br />
Podagra u Władysława IV miała przebieg niezwykle ciężki i doprowadziła go nieomal do kalectwa. Zaostrzenia choroby następowały zwykle po sutych posiłkach i pijatykach (w kt&oacute;rych kr&oacute;l szczeg&oacute;lnie gustował), zatrzymując władcę na całe tygodnie w ł&oacute;żku. Kr&oacute;l opr&oacute;cz kiły i podagry cierpiał także na kamicę nerkową, reumatyzm, częste zaburzenia przewodu pokarmowego, miażdżycę oraz miewał okresowe napady drgawek. Sekcyjnie stwierdzono u niego ropień nerki, z kt&oacute;rej wydobyto kamień wielkości gołębiego jaja.<br />
<br />
Brat Władysława, Jan Kazimierz, chorował na niewydolność krążenia, a sekcja wykazała u niego zwyrodnienie mięśnia sercowego. Niezależnie od tego gnębiły go także rodzinne schorzenia: podagra i kiła. Przyczyną zgonu był wylew krwi do m&oacute;zgu.<br />
<br />
Michał Korybut Wiśniowiecki zmarł w wieku trzydziestu trzech lat po nadzwyczaj kr&oacute;tkim panowaniu. Podejrzewano nawet, że został otruty, ponieważ pozłacana miednica, do kt&oacute;rej w czasie sekcji wkładano kr&oacute;lewskie wnętrzności, poczerniała. Cierpiał on jednak przez całe swoje kr&oacute;tkie życie, a gł&oacute;wna przyczyna tych cierpień leżała przede wszystkim w nadmiernym obżarstwie. Powiadano, że podczas jednego posiłku potrafił zjeść na przykład tysiąc pomarańczy. Wiśniowieckiego cechowała ociężałość umysłowa, podejrzewano go nawet o debilizm. Cierpiał ponadto na cukrzycę, dolegliwości przewodu pokarmowego, niewydolność oddechową oraz miewał napady ostrej kolki nerkowej.<br />
<br />
Zakrawać może na paradoks, iż bohater spod Wiednia, Jan III Sobieski, kt&oacute;ry większość swego życia spędził na polach bitewnych, był chyba najbardziej schorowanym monarchą polskim. Gnębiły go zaawansowana podagra, kamica nerkowa i ż&oacute;łciowa, niewydolność oddechowa oraz zesp&oacute;ł płucno-sercowy. Przechodził zapalenie nerek, miewał częste b&oacute;le głowy związane z zapaleniem zatok i krwawieniem z nosa. Miał zaawansowaną chorobę nadciśnieniową, kt&oacute;ra objawiała się szczeg&oacute;lnie po wypiciu alkoholu. "Nawet i dwa kieliszki szkodzą, zaraz mi głowę rozgrzeją, że pała jak ogień" - pisał w liście do żony. Przeszedł też niezwykle ciężkie zatrucie związkami rtęci po zażyciu kalomelu, kt&oacute;ry stosował jako środek przeczyszczający. Pojawiły się wtedy u niego: ślinotok, owrzodzenia jamy ustnej i obrzęki twarzy. Do tego wszystkiego dodać należy syfilis, kt&oacute;rym zaraziła go Marysieńka. W ostatnich latach życia cierpiał na puchlinę wodną, reumatyzm i suchoty. Często miewał ataki apopleksji. W dzień nawiedzały go okropne b&oacute;le, nogi stawały się obrzęknięte i puchło całe ciało. Zmarł na wylew krwi do m&oacute;zgu.<br />
<br />
August II Mocny był człowiekiem chorym przede wszystkim na cukrzycę. Wywiązała się u niego angiopatia cukrzycowa. Towarzyszyły jej wysoka gorączka i bolesny skurcz łydki. Kr&oacute;lowi usuwano przez ranę odłamki kości, a na koniec amputowano duży palec u stopy. Rozwinęła się jednak gangrena, kt&oacute;ra stała się przyczyną jego śmierci. Lekarze popełnili w tym miejscu zasadniczy błąd, ponieważ podejrzewali szkorbut lub kiłę, więc leczyli władcę rzeżuchą, rzodkwią oraz wlewkami rtęciowymi. W ciągu swego życia August chorował także na r&oacute;żę oraz cierpiał na uporczywe dolegliwości przewodu pokarmowego.<br />
<br />
Matuzalemem monarch&oacute;w polskich był Stanisław Leszczyński. Jest to o tyle dziwne, iż jako jedyny z kr&oacute;l&oacute;w był namiętnym palaczem i wypalał dziennie ponad trzydzieści fajek. Zwano go z tej przyczyny "sk&oacute;rzaną gębą". Ze względu na swoją tuszę cierpiał na niewydolność oddechową, ale zmarł w spos&oacute;b tragiczny. Od ognia na kominku zapaliło się na nim ubranie i na skutek bardzo rozległych oparzeń wywiązała się posocznica, kt&oacute;ra stała się przyczyną zgonu.<br />
<br />
R&oacute;wnie otyły August III chorował także na niewydolność oddechową, podagrę, kamicę ż&oacute;łciową, ostry nieżyt oskrzeli oraz chorobę niedokrwienną. Miewał częste dolegliwości przewodu pokarmowego, komplikujące się przez krwotoki hemoroidalne. Po śmierci sekcyjnie stwierdzono u niego polip na sercu.<br />
<br />
Ostatni monarcha, Stanisław August Poniatowski, wzorem swoich poprzednik&oacute;w chorował na podagrę. Cierpiał r&oacute;wnież na reumatyzm i powtarzający się nieżyt oskrzeli. Zmarł na wylew krwi do m&oacute;zgu.<br />
<br />
Wydaje się, iż podstawową przyczyną licznych schorzeń kr&oacute;lewskich, obok nadmiernie urozmaiconego życia płciowego, było przede wszystkim obżarstwo i pijaństwo. Kronikarze pisali o upojeniu alkoholowym Jana Olbrachta, Zygmunta III Wazy, Władysława IV, Augusta II Mocnego. Poważnym czynnikiem chorobotw&oacute;rczym był także mało ruchliwy tryb życia, kt&oacute;ry poza małymi wyjątkami charakteryzował prawie wszystkich monarch&oacute;w.<br />
<br />
Rzecz ciekawa, iż ani jeden z kr&oacute;l&oacute;w i książąt panujących w Polsce nie umarł na dżumę, kt&oacute;ra zebrała w Europie olbrzymie żniwo. Wiemy, że Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt Stary i Zygmunt August uciekali przed nią w lasy, aby uniknąć zarażenia. Nie odnotowano także wśr&oacute;d polskich monarch&oacute;w przypadk&oacute;w trądu, na kt&oacute;ry chorowali przecież kr&oacute;lowie Portugalii, Szkocji, Francji i Anglii. Trąd w Polsce miał zasięg dość ograniczony, ponieważ Polacy niezbyt chętnie uczestniczyli w wyprawach krzyżowych, kt&oacute;re przywlokły to schorzenie do Europy. Opr&oacute;cz wenerycznych do najczęstszych chor&oacute;b kr&oacute;lewskich należały przede wszystkim schorzenia przemiany materii i centralnego układu nerwowego.<br />
<br />
Monarchia w Polsce trwała w sumie 773 lata, z czego Piastowie rządzili 340 lat, Jagiellonowie - 185, Wazowie - 81, Andegaweni - 17, Przemyślidzi - 5. Reszta, to jest 145 lat, to rządy kr&oacute;l&oacute;w elekcyjnych.<br />
<br />
Jerzy Jankowski<br />
<a href="http://www.ruinyizamki.pl/" target="_blank">http://www.ruinyizamki.pl/</a><br />
<br /><br /><a href='http://www.polonia360.com/monarsze-przypadlosci.aspx'>Admin</a>&nbsp;&nbsp;<a href='http://www.polonia360.com/monarsze-przypadlosci.aspx'>...</a><a class='tweetthislink' title='Tweet This' href='http://twitter.com/home?status=Monarsze+przypad%c5%82o%c5%9bci+http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fmonarsze-przypadlosci.aspx'><img src='http://www.polonia360.com/Data/SiteImages/tweetthis3.png' alt='Tweet This' /></a><div class='fblikebutton'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3a%2f%2fwww.polonia360.com%2fmonarsze-przypadlosci.aspx&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;height=35&amp;action=like&amp;colorscheme=light' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden;width:450px; height:35px;'></iframe></div>]]></description>
      <link>http://www.polonia360.com/monarsze-przypadlosci.aspx</link>
      <comments>http://www.polonia360.com/monarsze-przypadlosci.aspx</comments>
      <guid isPermaLink="true">http://www.polonia360.com/monarsze-przypadlosci.aspx</guid>
      <pubDate>Mon, 09 Jan 2012 16:52:00 GMT</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>